"Nie wierzę, że Jarosław Kaczyński nie wiedział, z kim ma do czynienia"

TVN24

Andrzej Rychard i Radosław Markowski w "Faktach po Faktach"tvn24
wideo 2/35

Dla mnie nie jest tak bardzo istotna przeszłość pana Kazimierza Kujdy, co jego teraźniejszość - podkreślił w "Faktach po Faktach" socjolog, prof. Andrzej Rychard, komentując doniesienia o współpracy byłego prezesa spółki Srebrna ze Służbą Bezpieczeństwa. - Nie wierzę, że Jarosław Kaczyński nie wiedział, z kim ma do czynienia - dodał politolog, prof. Radosław Markowski.

Powiązania Kazimierza Kujdy z SB opisała "Rzeczpospolita". Według jej doniesień bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i były prezes spółki Srebrna widnieje w inwentarzu Instytutu Pamięci Narodowej jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Ryszard. Współpracę z SB miał rozpocząć w 1979 roku w Siedlcach.

"To jest pewnego rodzaju układ"

Przeszłości bliskiego współpracownika prezesa PiS poświęcono między innymi rozmowę z niedzielnych "Faktach po Faktach". Gośćmi drugiej części programu byli prof. Andrzej Rychard i prof. Radosław Markowski.

- Dla mnie nie jest tak bardzo istotna przeszłość pana Kujdy, co jego teraźniejszość - stwierdził prof. Rychard. Ocenił, że fakt współpracy z SB jest "dyskwalifikujący dodatkowo", ale "wystarczająco dyskwalifikujące jest to, co on zrobił politycznie".

- Będąc szefem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, w siedzibie tego funduszu przyjmuje kogoś, z kim prowadzi negocjacje biznesowe, nie będąc w ogóle formalnie umocowanym do prowadzenia tych negocjacji - wyjaśnił socjolog.

"Gazeta Wyborcza" opublikowała we wtorek stenogramy i nagrania z dwóch rozmów austriackiego biznesemena Geralda Birgfellnera z Kazimierzem Kujdą z czerwca 2018 roku, które odbyły się w siedzibie NFOŚ. "GW" napisała, że Kujda, który nie jest prezesem Srebrnej od 2015 roku (na tym stanowisku zastąpiła go jego żona), prowadził negocjacje w imieniu spółki.

CZYTAJ WIĘCEJ O TAŚMACH KACZYŃSKIEGO >

- Nie potrzeba teczki w SB, żeby go zdyskwalifikować z tej pozycji, ponieważ wystarczy to, co zrobił - skomentował prof. Rychard.

"Mnie to dziwi, że my się na takie rzeczy dziwimy"tvn24

- Mnie to dziwi, że my się takim rzeczom dziwimy - przyznał z kolei prof. Markowski. Dodał, że od dłuższego czasu nie zaskakuje go fakt, że w najbliższym otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego oraz Antoniego Macierewicza "funkcjonują bardzo skutecznie ludzie, którzy byli bardzo silnie związani z tajnymi służbami".

- Absolutnie nie wierzę, że Jarosław Kaczyński nie wiedział z kim ma do czynienia - ocenił politolog. Jego zdaniem, prezes PiS celowo otacza się takimi ludźmi, ponieważ "nimi na różne sposoby łatwo jest manipulować i szantażować".

- Nie dajmy się zwariować. To jest pewnego rodzaju układ - ocenił.

Rychard: to jest kwestia polityczna, nie kryminalna

Goście "Faktów po Faktach" komentowali także sprawę fałszowania podpisów pod listami poparcia kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej (z Komitetu Wyborczego Wyborców Ruch Narodowy) przed wyborami samorządowymi w 2014 roku oraz rolę, którą miał w tym pełnić obecny wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz. Sprawie tej poświęcony był reportaż "Superwizjera".

Śledztwo badające kwestię ewentualnych fałszerstw trwa od 2014 roku. Odnosząc się do tego faktu, Rychard podkreślił, że że mamy tu do czynienia z "brakiem woli".

- To chyba jest oczywiste, że jeżeli jest to środowisko polityczne, do którego się mruga okiem, to prawie na pewno przyczyną takiej zwłoki jest brak woli - wskazał.

Przekonywał również, że bardziej dyskwalifikujące dla naszego państwa "nie jest to, czy pan Andruszkiewicz był związany z niedotrzymaniem procedur przy zbieraniu podpisów", ale "jego orientacja polityczna, którą reprezentuje". - To jest kwestia polityczna dla mnie przede wszystkim, a nie kryminalna - dodał. Według niego, w demokracji przedstawiciel tego typu środowiska nie powinien być wybierany do władzy, ponieważ jest ono "zbyt radykalne".

"Prokuratura udaje, że nic się nie stało"

- Poświadczenie fałszu na dokumencie, którym są listy popierające w wyborach jest bardzo poważnym przestępstwem - ocenił z kolei Markowski. Dodał, że "prokuratura udaje, że nic się nie stało".

Zdaniem politologa, należy tu się koncentrować "nie na samym panu Andruszkiewiczu", ale na opieszałości organów śledczych w jego sprawie.

Kalendarium śledztwa w sprawie fałszowania podpisówtvn24

Autor: momo//now / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: