Ruszyła sejmowa batalia o budżet na 2011 rok

TVN24

Aktualizacja:
TVN24W czwartek w Sejmie gorąca dyskusja nt. projektu budżetu

Wystąpienie ministra finansów Jacka Rostowskiego rozpoczęło debatę budżetową w Sejmie. To pierwsze czytanie projektu ustawy budżetowej na 2011 r. Posłowie PiS i SLD krytykują projekt. Parlamentarzyści PSL i PO uważają, że jest dobry, ale trudny.

Przewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych Paweł Arndt (PO) powiedział, że debata budżetowa będzie prawdopodobnie debatą polityczną. - Zapewne będzie padało więcej argumentów natury politycznej niż merytorycznej, przynajmniej - jak sądzę - ze strony opozycji - zaznaczył.

Jego zdaniem, projekt budżetu na 2011 r. jest projektem dobrym, "na miarę możliwości". Arndt dodał, że budżet został przygotowany w taki sposób, by deficyt był znacząco mniejszy niż w tym roku.

Zdaniem Andrzeja Pałysa (PSL), w przyszłym roku bezrobocie może spaść do 9,9 proc., a więc do poziomu, który prognozowany jest w projekcie budżetu na 2011 rok. - To bardzo dobry wynik. Myślę, że uda się go osiągnąć - zaznaczył. Dodał, że prognozowana przyszłoroczna inflacja na poziomie 2,3 proc. jest również "dobrze wymierzona".

Opozycja krytykuje

Projekt nie podoba się wiceprzewodniczącej komisji finansów publicznych Beacie Szydło (PiS). - Został opracowany przez koalicję po to, aby przetrwać do końca kadencji. (...) Nie daje nadziei, że cokolwiek w finansach publicznych zmieni się na lepsze - stwierdziła.

Skrytykowała rosnące wydatki i "łatanie dziury budżetowej" planowanymi wpływami z prywatyzacji. - Nie zgadzamy się także na zwiększanie dochodów poprzez podnoszenie podatku VAT - powiedziała.

Z kolei Ryszard Zbrzyzny z SLD zarzucił projektowi "rosnący fiskalizm państwa". - Objawia się to w różny sposób, począwszy od wzrostu podatku VAT, akcyzy, likwidacji choćby ulg związanych z biopaliwami - wyliczał.

Coś wzrośnie, coś zmaleje

Zgodnie z projektem, przyszłoroczne wydatki państwa mają wynieść 313 mld 500 mln 662 tys. zł, a dochody 273 mld 300 mln 662 tys. Maksymalny deficyt określono na poziomie 40,2 mld zł.

Dokument przewiduje, że dochody podatkowe państwa sięgną w przyszłym roku 242 mld 670 mln 10 tys. zł. Dochody z VAT mają wynieść 119,3 mld zł, z akcyzy 58,7 mld zł, z CIT - 24,8 mld, a PIT - 38,2 mld zł.

Tzw. dochody niepodatkowe mają wynieść 28 mld 205 mln 638 tys. zł, z tego m.in. z dywidend ma wpłynąć 3 mld 590 mln 500 tys. zł. Inaczej niż w ub.r. wśród niepodatkowych dochodów budżetu rząd zaplanował także wypłatę z zysku NBP. Zgodnie z prognozą ma ona wynieść 1 mld 717 mln zł. Rząd planuje, że wpływy z prywatyzacji w przyszłym roku wyniosą 15 mld zł wobec 25 mld zł w 2010 roku.

Projekt oparty jest na założeniu, że PKB wzrośnie o 3,5 proc., średnioroczna inflacja prognozowana wyniesie 2,3 proc., a bezrobocie na koniec przyszłego roku - 9,9 proc.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24