Co się działo na Nowogrodzkiej? Bocheński: te tematy nie były przedmiotem dywagacji
We wtorek w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie odbyło się posiedzenie komitetu politycznego partii. O kulisach narady na Nowogrodzkiej mówił w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 europoseł PiS i wiceprezes partii Tobiasz Bocheński.
Zapewniał, że kwestia wewnętrznych tarć w PiS i pozycja Mateusza Morawieckiego "nie była przedmiotem obrad". - Wiem, że dziennikarzy zawiedliśmy, bo nie było żadnych sporów i kłótni, ale tak właśnie było - powiedział.
Jak mówił, "w każdej partii są różnice, ale pytanie, w jaki sposób się o nich opowiada na zewnątrz". - Nasza partia jest bardzo liczna, ale nie ma w tym momencie na agendzie rozmowy o takich kwestiach, które by stanowiły jakieś powody do tarcia w Prawie i Sprawiedliwości - powiedział.
Pytany, czy w PiS powstanie stowarzyszenie konkurencyjne dla Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego, Bocheński odparł: - Te tematy w ogóle nie były przedmiotem naszych dywagacji.
Kampania Czarnka "idzie doskonale"
Bocheński przekazał, że głównym tematem posiedzenia była "kampania Przemysława Czarnka". W jego ocenie idzie ona "doskonale". - Po pierwsze, zostały zatrzymane spadki [sondażowe - red.], a potem były wzrosty. I Prawo i Sprawiedliwość ma stabilne poparcie na poziomie 28-29 procent - powiedział. - Przemysław Czarnek zrobił bardzo dużo ku temu, żebyśmy na jesieni mówili o przekroczeniu progu 30 procent, a następnie o przegonieniu Donalda Tuska - mówił.
Odniósł się też do rywalizacji z obiema Konfederacjami. - Konfederacja ma poparcie na poziomie 13 procent, a Grzegorz Braun również nie wykazuje wzrostów, a wykazywał cały czas. Także proszę nam dać jeszcze trochę czasu. Nie można oczekiwać, że w ciągu trzech miesięcy niespełna dokonamy cudów - powiedział.
Wybory w Krakowie. PiS "odkłamuje obraz partii dziadersów"
Kandydatem PiS na prezydenta Krakowa będzie Michał Drewnicki - przekazał we wtorek rzecznik partii Rafał Bochenek. Jak mówił Bocheński w TVN24, decyzja ta była jednym z tematów narady w PiS.
- Pan Maciej Drewnicki jest rozpoznawalny lokalnie. Jest radnym, wiceprzewodniczącym Rady Miasta Krakowa - oświadczył, pytany, dlaczego partia nie zdecydowała się na polityka o większej rozpoznawalności. Kandydat PiS ma jednak na imię Michał. Bocheński swój błąd złożył na karb "porannego zaspania".
Według niego Drewnicki "jest młodą twarzą Prawa i Sprawiedliwości, co po raz kolejny odkłamuje obraz Prawa i Sprawiedliwości jako partii dziadersów, której łatka próbuje być nam przyszywana".
Wcześniej mówiło się jednak o wspólnym kandydacie całej prawicy w Krakowie. - Konfederacja nie była zainteresowana rozmowami, aby tworzyć blok przeciwko kandydatowi wystawionemu przez Donalda Tuska – powiedział Bocheński.
Sprawa Patryka Jakiego. "Nagonka"
Prokuratura Krajowa chce postawić zarzuty europosłowi Prawa i Sprawiedliwości Patrykowi Jakiemu. Chodzi o rzekome przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków podczas promowania jednego z podwładnych w czasach, gdy był on wiceministrem sprawiedliwości. Do Parlamentu Europejskiego wpłynęło w tej sprawie pismo od ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka (chodzi o uchylenie immunitetu).
- Dla mnie to akurat ta sprawa nie budzi najmniejszych wątpliwości, że to jest nagonka na Patryka Jakiego. Pan Żurek jest pod ścianą polityczną, ponieważ miał złapać Zbigniewa Ziobrę - ocenił Bocheński. Jak mówił, sprawa Jakiego "dotyczy czynności, którą podejmuje każdy minister, czyli przesunięcia pracownika ze stanowiska na stanowisko". W jego opinii było to "czyste postępowanie administracyjno-kadrowe".
- To jest po prostu prośba Żurka o to, żeby Parlament Europejski zgodził się na cyrk medialny, który jest potrzebny Donaldowi Tuskowi - twierdził. Jak dodał, "w Parlamencie Europejskim wśród bardzo wielu posłów, nie tylko opozycyjnych, głośno jest dyskutowana sprawa liczby i jakości wniosków polskiej prokuratury w sprawie zdejmowania immunitetów".
"Chwilówki" Błaszczaka? "Wtedy była inna sytuacja"
Bocheński odniósł się też do sprawy pożyczek na zbrojenia zaciągniętych przez rząd PiS. Jak wynika ze śledztwa reportera "Czarno na białym" Piotr Świerczka, kredyty zaciągnięte przez rząd PiS na zakup sprzętu w Korei Południowej są wyżej oprocentowane niż program SAFE, a sprzęt za nie kupiony jest i będzie produkowany w zagranicznych, a nie polskich fabrykach.
Według Bocheńskiego działania rządu PiS były konieczne, ponieważ "dostał zlikwidowane polskie wojsko przez rząd Platformy i PSL-u, które przeprowadzały reset z Putinem".
Jak zaznaczył, "nie zgodzi się na przyjęcie tego rodzaju logiki". - Że my, działając w sytuacji nadzwyczajnego zagrożenia, kiedy trzeba było natychmiast wesprzeć polskie siły zbrojne, kiedy to Polska wspierała militarnie Ukrainę, mamy dzisiaj ponosić odpowiedzialność za to, że istnieje jakaś symetria między dzisiejszą pożyczką SAFE, a tamtymi naszymi zakupami - mówił..
- Przyjęliśmy ustawę o obronie ojczyzny, która stworzyła Fundusz Wsparcia Rozwoju Sił Zbrojnych, który zasililiśmy pieniędzmi z pożyczek i kredytów - dodał.
Podczas dyskusji o przyjęciu programu SAFE PiS argumentowało, że wzięcie pożyczki nie jest konieczne, bo można wykorzystać pomoc Narodowego Banku Polskiego. Podczas swoich rządów PiS zaciągnęło jednak kredyty w zachodnich bankach. - Wtedy nie było takiej możliwości. Mieliśmy zupełnie inną sytuację gospodarczą. Była zupełnie inna inflacja, były zupełnie inne wskaźniki - argumentował Bocheński.