Rozłam w bydgoskiej PO. Odchodzą, bo "nie chcą dyktatury". Olszewski: to niewielka grupa pieniaczy

Polska

Aktualizacja:
tvn24Rozłamowcy zarzucają partyjnym kolegom "dyktaturę i pogardę dla ludzi"

Czterech przewodniczących kół PO w Bydgoszczy ogłosiło, że odchodzi z partii z grupą 130 działaczy. To prawie połowa wszystkich członków partii w mieście. Rozłamowcy zarzucają swoim byłym kolegom "dyktaturę i pogardę dla ludzi". - Wielkie ambicje, małe umiejętności - skomentował akcję rozłamowców Paweł Olszewski.

Szefowie kół: Jerzy Boniecki, Józef Eliasz, Sławomir Michalski i Krzysztof Tadrzak na czwartkowej konferencji prasowej poinformowali, że z PO odchodzi około 40 proc. członków w mieście. Dyktatorskie metody w partii zarzucili posłom Teresie Piotrowskiej i Pawłowi Olszewskiemu oraz prezydentowi miasta Rafałowi Bruskiemu.

Grupa byłych już działaczy zapowiedziała założenie niezależnej formacji pod nazwą "Samorządna Bydgoszcz".

Jeden z liderów PO w Bydgoszczy, poseł Paweł Olszewski, sprawę skomentował krótko: to dobry dzień, odchodzi niewielka grupa pieniaczy.

"Nie ma dyskusji"

- Nie czuję się rozłamowcem. Czuję się człowiekiem, który nie zgadza się z formami, metodą kierowania Platformą Obywatelską w Bydgoszczy. Jestem dorosłym człowiekiem i nie mogę sobie pozwolić na to, żeby poseł, młody człowiek, nazywał mnie pieniaczem - tłumaczył w TVN24 Jerzy Boniecki. Dodał, że zawsze były mu bliskie idee Platformy Obywatelskiej. - Wiem, co mówił premier Donald Tusk, a co jest realizowane tutaj na miejscu: nie ma dyskusji, blokowane są merytoryczne spotkania - mówił. - Nie będzie taki człowiek jak Paweł Olszewski decydował, o czym mam rozmawiać - podkreślał. Józef Eliasz dodał, że powodem rozłamu jest "permanentny konflikt, którego nie udało się zażegnać". - Podział na wy i oni istnieje. Nie mamy nic do powiedzenia, jesteśmy tzw. dołami. Nie mam aspiracji bycia posłem i radnym, nie to mi przyświeca. Przyświeca mi dobro miasta - mówił.

"Wielkie ambicje, małe umiejętności"

Paweł Olszewski bagatelizuje sprawę. - Czterech panów twierdzi, że to jest ponad sto osób. Czterech, z których jeden przegrał z Tadeuszem Zwiefką ostatnie wybory wewnętrzne na szefa bydgoskiej platformy. Kolejny pan startował do Parlamentu Europejskiego, wynik miał żenujący, oczywiście się nie dostał. Kolejny - były szef szpitala miejskiego - odwołany w związku z nieprawidłowościami - wyliczał. - Panowie mieli wielkie ambicję, ale nie szły za tym umiejętności. Co więcej, już w poniedziałek podjęliśmy uchwałę o wykluczeniu tych panów z Platformy - powiedział Olszewski.

Paweł Olszewski odpowiada na zarzuty bydgoskich działaczytvn24

"Oczyszczenie"

Szef bydgoskiej organizacji Tadeusza Zwiefka poinformował, że dotychczas nie wpłynęły formalne rezygnacje z członkostwa w partii. - Nie jestem w stanie w tej chwili ocenić, jaka to będzie grupa osób, ale na pewno nie 130, czyli tyle, ile łącznie wynosiła liczba członków tych kół. Przypomnę tylko, że członkiem jednego z tych kół jest wicemarszałek województwa Edward Hartwich. Bardzo bym się zdziwił, gdyby nagle doszedł do wniosku, że nie chce być członkiem PO - powiedział. Podkreślił, że oświadczenie szefów kół o wystąpieniu z PO jest konsekwencją obserwowanego od dłuższego czasu ich niezadowolenia, że w żadnych wyborach nie uzyskali mandatu radnego czy członkostwa w różnego rodzaju władzach PO. - To jest w moim głębokim przekonaniu tylko i wyłącznie chęć zdobywania jakichś pozycji, która jak do tej pory była niestety "nierealizowalna" z różnych przyczyn (...). Ta część członków cały czas twierdziła, że PO jest podzielona. Oni sami jakby się oddzielali, stawiając coraz to nowe oczekiwania i żądania - zaznaczył. Jak ocenił, lepiej, żeby PO była oczyszczona, niż miałaby być podzielona. - Taka sytuacja jest oczyszczeniem po prostu - dodał.

"Silne frakcje"

Szef klubu PO Rafał Grupiński, zapytany w TVN24 o sytuację w bydgoskiej PO oświadczył, że nie zna sprawy, ale stwierdził, że to zawsze kłopot, kiedy coś takiego się dzieje.

- Z tego co wiem, w Bydgoszczy były bardzo silne frakcje o różnych sympatiach. Pytanie, czy nie jest to efekt działania jednej z nich. Tego, że chciała pożegnać się z PO, bo np. przegrała wewnętrzne wybory - powiedział Rafał Grupiński.

Bydgoska PO liczy około 300 członków.

O sprawie jako pierwszy poinformował "Express Bydgoski".

Grupiński o rozłamie w bydgoskiej PO tvn24

Autor: MAC//tka/rzw/zp / Źródło: Express Bydgoski, TVN24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24