Rośnie liczba kar za brak szczepienia dzieci

TVN24

tvn24Liczba niezaszczepionych dzieci rośnie

W Polsce rośnie liczba niezaszczepionych dzieci, a także liczba grzywien z tym związanych. Sanepid przyznaje, że kara pieniężna to ostateczność, ale na razie nie ma innego narzędzia, aby zwiększyć ochronę zdrowia dla reszty populacji. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Gdy rodzice nie stawiają się z dzieckiem na szczepienia, informacja z przychodni trafia do sanepidu, który wysyła wezwanie. Jeśli rodzice nie zareagują, prosi wojewodę o nałożenie grzywny.

Wysokość jednorazowej kary to od 250 do 10 tysięcy złotych. W wielu województwach liczba wyznaczanych grzywien rośnie. Rzecznik prasowy wojewody mazowieckiego Ewa Filipowicz powiedziała, że takich kar w 2015 roku zostało nałożonych sześć. Rok później było 40, tyle samo odnotowano także do sierpnia 2017 roku.

W województwie zachodniopomorskim w 2015 roku nałożono 144 kary. A do sierpnia tego roku już 227.

Wojewoda wielkopolski w zeszłym roku wydał 172 postanowienia o grzywnach, w tym roku już 234. Więcej kar jest także w województwach: świętokrzyskim, łódzkim, małopolskim.

"Trudno doszukać się logicznych argumentów"

- Od kilku lat mamy stale narastającą grupę rodziców, którzy odmawiają szczepień swoich dzieci. Rozmawiając z takimi rodzicami trudno doszukać się jakichś logicznych argumentów. Jest to zwykle wiedza zaczerpnięta albo od koleżanki, która ma podobne poglądy lub też z internetu - mówi lekarz rodzinny, dr Joanna Zabielska-Cieciuch.

O ile w 2010 roku było 2500 niezaszczepionych dzieci, w 2014 już ponad 12 tysięcy. W zeszłym roku ta liczba wynosiła prawie 29 tysięcy.

Nie odbierają wezwań, zmieniają przychodnie

Grzywna za nieszczepienie dzieci to ostateczność, wcześniej sanepid próbuje jeszcze przekonać rodziców do szczepienia. Część z nich nie chce jednak współpracować.

- Nie odbierają wezwań do stawiennictwa w przychodni, bądź odbierają te wezwania, a i tak się nie stawiają. Niewielka część rodziców nie podaje aktualnego adresu zamieszkania w związku z tym pisma, które są do nich wysyłane, nie są odbierane - zwraca uwagę Małgorzata Kapłan, rzecznik prasowy wojewódzkiej stacji sanitarno-epidemiologicznej w Szczecinie.

Zdarza się nawet, że wielokrotnie zmieniają przychodnie, by uciec systemowi. W Polsce nie jest na razie tak źle. Znacząca większość Polaków jest chroniona szczepionkami. Gdy liczba zaszczepionych spadnie spadnie poniżej 95 proc. zapomniane choroby mogą zacząć wracać.

Autor: js/sk / Źródło: tvn24