Gośćmi Konrada Piaseckiego w programie "Kawa na ławę" w TVN24 byli: Karolina Zioło-Pużuk (Lewica), Tobiasz Bocheński (PiS), Sławomir Mazurek z Kancelarii Prezydenta, Michał Szczerba (KO), Krzysztof Hetman (PSL) oraz Bartłomiej Pejo (Konfederacja).
Politycy byli pytani o najważniejsze wydarzenia polityczne mijającego roku, w tym o największe porażki i sukcesy swoich środowisk politycznych.
Szczerba: rok nieudanych wyborów
- Niestety ten rok był rokiem nieudanych wyborów prezydenckich - ocenił europoseł KO Michał Szczerba, pytany o największą porażkę 2025 roku.
Jego zdaniem koalicja rządowa powinna w związku z tym zbudować przestrzeń do ponadpartyjnej współpracy z prezydentem dla bezpieczeństwa i rozwoju Polski. - I to jest, myślę, że zadanie, którego oczekują od nas coraz bardziej Polacy – powiedział.
- Uważam, że Polacy szukali kogoś nowego w polityce i dlatego tak duża liczba głosów (została - red.) oddana na Karola Nawrockiego - zaznaczył. Podkreślił też, że sztab Rafała Trzaskowskiego popełniał błędy. - Nie jestem zadowolony z tej pracy - mówił. - Ale rzeczywistość jest taka, jaka jest. Musimy iść do przodu, musimy budować siłę i tę siłę buduje Donald Tusk – podsumował.
Był też pytany o największy sukces polityczy jego ugrupowania. - Przede wszystkim to, że nam się udało utrzymać stabilność koalicji - odparł.
Mazurek: na pewno był to rok Nawrockiego i Trumpa
Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta Sławomir Mazurek był pytany, czy trudna współpraca między rządem a prezydentem powinna być uznana za sukces czy porażkę. - Uważam, że za sukces - odpowiedział. Prowadzący Konrad Piasecki, dopytywał czy ta współpraca wygląda tak, jak miała wyglądać. - Jeśli nie ma tej przestrzeni na dialog, jeśli ministrowie, służby nie pojawiają się w Pałacu na zaproszenie pana prezydenta, to trudno mówić o dialogu - odparł.
W jego ocenie rok 2025 "na pewno był rokiem Karola Nawrockiego i prezydenta Trumpa":
- Pan prezydent Trump przypomniał wszystkim, że są dwie płcie. Przypomniał o tym i zatrzymał pieniądze, które miały promować "woke" (określenie opisujące poglądy społeczno-polityczne - często w negatywnym kontekście przypisywane lewicy - takie jak promowanie równości i walka z dyskryminacją - red.) - wyliczał.
Zgodził się też ze stwierdzeniem, że decydować powinien "patriotyzm, a nie globalizm". - Myślę, że to też przekonało Polaków, że po "pierwsze Polska, a po pierwsze Polacy", potem martwmy się o innych - skwitował.
Zioło-Pużuk o "poważnym wyzwaniu lewicy"
- Najważniejsze to jest wszystko to, co się udało osiągnąć w tym rządzie. I naprawdę za sukces można uznać stałą pracę tego rządu i w tym ministrów Lewicy - mówiła wiceministra nauki Karolina Zioło-Pużuk z Nowej Lewicy.
Szczególnie wyróżniła tak zwaną ustawę mieszkaniową. - To jest coś, co dla nas było bardzo ważne. I to, że w tej ustawie jest procent finansów na akademiki. Czyli nareszcie będziemy mogli w przyszłym roku ruszyć z budową akademików - oznajmiła.
Była pytana, czy największa porażką 2025 roku był z kolei podział elektoratu lewicy na dwie partie. - Zabrzmi to trochę korporacyjnie, ale akurat to bym wolała nazwać pewnym poważnym wyzwaniem - odparła.
- Wyzwaniem jest to, że jest inna partia też lewicowa, ale która jednak podjęła taką decyzję, według mnie niesłuszną i taktycznie oczywiście złą, że nie bierze udziału w rządzeniu. Czyli tak naprawdę jest tylko i wyłącznie na tym poziomie recenzowania i bycia niezadowolonym - powiedziała, odnosząc się do Razem.
Przekonywała, że Nowa Lewica obrała inną drogę. -Współrządzimy, realizujemy nasze plany, nasze pomysły, także w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. I pod koniec tych rządów, za dwa lata, będziemy mogli pokazać sukcesy. Partia Razem tego nie będzie mogła zrobić, bo ich jedynym sukcesem jest właściwie narzekanie na Twitterze - oceniła.
Bocheński o "największej porażce" PiS
- To jest największą naszą porażką, że nie obaliliśmy tego rządu do tej pory - uznał europoseł i wiceszef Prawa i Sprawiedliwości Tobiasz Bocheński.
Konrad Piasecki dociekał, czy Prawo i Sprawiedliwość w ostatnim czasie "skutecznie się podzieliło", nawiązując do doniesień o tarciach w partii między frakcjami - "maślarzami" (do której ma należeć Bocheński – red.) oraz "harcerzami" wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Zdaniem Bocheńskiego takie podziały nie istnieją, a przytoczone nazwy frakcji są jedynie "publicystycznymi określeniami".
- Jest ideowa dyskusja wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. To nas różni od Koalicji Obywatelskiej, która idzie karnie tak, jak Donald Tusk powie. A my dyskutujemy o ideach, o wizjach i się na ten temat czasem sprzeczamy - ocenił Bocheński.
Jego zdaniem największym sukcesem PiS były wygrane wybory prezydenckie.
Hetman o "impulsie inwestycyjnym"
W ocenie eurposła PSL Krzysztofa Hetmana za największy sukces jego partii należy uznać "impuls inwestycyjny", między innymi w zakresie bezpieczeństwa, transportu czy energetyki.
- Można podać chociażby ostatni przykład, jeśli chodzi o program ORKA i zakup łodzi podwodnych. Ale to także są inwestycje tutaj, w kraju, jak najnowocześniejsza fabryka amunicji w Kraśniku za miliard złotych, jak przejęcie - będącej w ogromnych problemach -przez MON Huty Częstochowa. I tak można byłoby długo wymieniać, jeśli chodzi o Ministerstwo Obrony Narodowej - mówił.
- A jeśli chodzi o porażkę, to z pewnością brak umiejętności przełożenia zaufania publicznego do naszego lidera, do pana premiera Władysława Kościniaka-Kamysza, na notowania całej partii - dodał.
Pejo o "resecie konstytucyjnym"
Bartłomiej Pejo za największą porażkę Konfederacji uznał natomiast "nieprzekonanie większości rządowej i polityków z każdej strony politycznej do resetu konstytucyjnego" w sprawie wymiaru sprawiedliwości.
- Mówimy o tym od miesięcy, od lat niemalże (...) Nie możemy państwa do tego przekonać, żeby usiąść i ponad podziałem politycznymi i jednak taką grubą kreskę postawić, żeby ten wymiar sprawiedliwości wyglądał zupełnie inaczej. Właśnie dla Polaków i dla Polski, nie dla polityków - zaznaczył.
Autorka/Autor: ms/ft
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24