RMF FM: We krwi Madzi nie znaleziono śladów czadu

Polska

Aktualizacja:
PAP/Andrzej GrygielHistorią Madzi żyła cała Polska

Powodem śmierci półrocznej Madzi z Sosnowca nie było zatrucie czadem - informuje radio RMF FM powołując się na nieoficjalne ustalenie biegłych, do których dotarło. Podejrzenia takie pojawiły się po tym, jak prokuratura na środowej konferencji ujawniła, że przeprowadzono oględziny pieców i przewodów kominowych w mieszkaniu rodziców dziecka.

RMF FM informuje, że biegli wykonali testy krwi Madzi na obecność tlenku węgla. Tego związku jednak nie wykryto, co wykluczyło ewentualną tezę o zaczadzeniu dziecka - informuje radiostacja.

Bdanie komina

Teza o zatruciu tlenkiem węgla pojawiła się po środowej konferencji prokuratury badającej sprawę. Jej rzeczniczka poinformowała, żew związku z uzyskanymi już opiniami dotyczącymi m.in. zawartości zabezpieczonych twardych dysków w komputerach rodziców dziewczynki i wynikami badania krwi Magdy na zawartość hemoglobiny tlenkowęglowej, przeprowadzono oględziny pieców i przewodów kominowych w mieszkaniu rodziców dziecka. Prokurator odmówiła jakiejkolwiek dodatkowej informacji na ten temat, zasłaniając się dobrem śledztwa.

"Gazeta Wyborcza" poinformowała jednak dzień później - powołując się na nieoficjalne informacje z prokuratury - że z historii zapisanej w komputerze rodziców Madzi wynika, że ktoś na kilka dni przed śmiercią dziewczynki szukał w internecie informacji o objawach zaczadzenia.

Na piątkowej konferencji prasowej Ojciec Madzi potwierdził ten fakt i tłumaczył, że informacji szukał, by uniknąć zagrożenia, ponieważ w domu miał piec starego typu.

Tragiczna historia Madzi

Wiadomość o zniknięciu Magdy skupiła uwagę całej Polski. Magda była poszukiwana od 24 stycznia. Początkowo jej matka utrzymywała, że dziewczynka została porwana.

Później kobieta przyznała, że dziecko zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Wskazała miejsce ukrycia ciała. Niemowlę miało upaść na podłogę i uderzyć o próg w mieszkaniu. Wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że Magda zmarła w wyniku urazu głowy. Katarzyna W. została aresztowana 4 lutego na dwa miesiące pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Wniosek o areszt prokuratura argumentowała obawą matactwa i ucieczki podejrzanej. Areszt został później uchylony. Kobieta wyszła z niego w dniu pogrzebu córki, który odbył się 15 lutego.

Nowe fakty

W tym tygodniu pojawiły się nowe fakty w sprawie. Na środowej konferencji prasowej katowicka prokuratura podała, że nie można wykluczyć wersji celowego pozbawienia dziewczynki życia. Poza tym, według śledczych, istnieje prawdopodobieństwo, że w ukryciu zwłok Magdy brały udział osoby trzecie.

Z kolei "Fakty TVN" nieoficjalnie dowiedziały się, że mało prawdopodobne jest, by przyczyną śmierci Madzi było jedynie upuszczenie dziecka przez matkę oraz że dziecko prawdopodobnie nie zmarło natychmiast.

Dziennikarze "Faktów TVN" dotarli też do informacji, że w mieszkaniu Waśniewskich znaleziono kartkę ze spisanymi powodami, dla których warto pozbyć się dziecka.

"Gazeta Wyborcza" ujawniła natomiast - powołując się na nieoficjalne informacje z prokuratury - że na komputerze rodziców Madzi, kilka dni przed zniknięciem dziewczynki, ktoś sprawdzał jak organizuje się pogrzeb dziecka, przeglądał cenniki małych trumien oraz szukał informacji na temat zasiłków dla rodziców w przypadku śmierci dziecka.

Wszystkim tym informacjom stanowczo zaprzeczył ojciec Madzi na konferencji prasowej w piątek.

CZYTAJ RAPORT O ZWROCIE W ŚLEDZTWIE WS. MAŁEJ MADZI

Źródło: RMF FM

Źródło zdjęcia głównego: PAP/Andrzej Grygiel