Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w wywiadzie dla PAP opisał, jak obecnie wyglądają relacje USA z Europą. - Wiele krajów, w tym Polska, rozumie, że zwiększenie budżetów obronnych krajów europejskich, do czego wzywał prezydent Donald Trump jeszcze podczas swojej pierwszej kadencji, leży w naszym własnym interesie. I robimy to konsekwentnie - ocenił Sikorski.
- Zyskuje to szacunek w Waszyngtonie, a jednocześnie odstrasza Władimira Putina. W tym sensie jest to podejście słuszne i zbawienne - dodał wicepremier. Choć, jak zauważył Sikorski, "Polacy nabrali co do nich (USA - red.) pewnych wątpliwości", które, zdaniem szefa MSZ, są kolejnym argumentem za wzmacnianiem europejskiej obronności.
Sikorski: Legion Europejski ma osiągnąć zdolność operacyjną w ciągu kilkunastu miesięcy
Czy Unia Europejska dysponuje realnymi zdolnościami w zakresie obronności?
- Jeszcze jako europoseł zdarłem sobie gardło, apelując o stworzenie europejskich zdolności na miarę naszych ambicji i potrzeb. Członkowie Unii zdecydowali się wreszcie ustanowić stanowisko komisarza do spraw obronności, w istocie przemysłu obronnego. Unia ma własne centrum kryzysowe, mamy unijne centrum satelitarne - wyliczał szef dyplomacji.
- To, czego nam brakuje, to faktyczne zdolności obronne - ocenił i wyraził nadzieję, "że wreszcie stanie to na europejskiej agendzie na poważnie". Jak dodał, "temu ma służyć powołana jeszcze w Traktacie Lizbońskim inicjatywa PESCO, stałej współpracy strukturalnej", która weszła w życie w 2017 roku, jednak zdaniem Sikorskiego wystartowała "w formule mało ambitnej".
- Wyobrażałem ją sobie jako inicjatywę awangardową - dla krajów, które na serio chcą budować europejskie zdolności wojskowe - wyjaśnił. - Ostatecznie brygada, którą umownie nazywam Legionem Europejskim, ma osiągnąć zdolność operacyjną w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy - dodał.
Sikorski: to zadania, które UE może wziąć na siebie
Do czego, zdaniem Sikorskiego, miałyby być wykorzystywane unijne siły? Wicepremier przypomniał, że choć "odstraszanie Putina to jest zadanie dla NATO", to należy pamiętać o innych zagrożeniach - "samozwańczych watażkach na Bałkanach czy poważnych terrorystach w Afryce Północnej".
- Odstraszanie zorganizowanych grup przestępczych, igrających życiem przemycanych z północnej Afryki do Europy ludzi, nie powinno być ponad nasze możliwości. Amerykanie nie proszą nas o pomoc w patrolowaniu ich południowej granicy - zauważył.
Sikorski, pytany o to, do czego jeszcze miałyby być wykorzystywane siły europejskie, przypomniał, że "blisko jedna trzecia środków z wartej 150 mld euro unijnej inicjatywy SAFE trafi do Polski". Mają one pomóc między innymi rozwinąć zdolności dronowe i antydronowe.
- Za pośrednictwem państw członkowskich Unia inwestuje w infrastrukturę, która poprawia mobilność naszych sił zbrojnych. Brygada czołgów w jednej części Europy nie ma realnej wartości, jeśli nie może być szybko przerzucona tam, gdzie jest potrzebna. Dodatkowo brakuje np. odpowiednich rurociągów, które zaopatrywałyby ją w paliwo na wschodzie Unii. To zadania, które UE może wziąć na siebie - ocenił wicepremier.
Jakie wyzwania przed Europą dostrzega Sikorski? - Nie tylko Rosja chciałaby rozbić europejską spójność i współpracę, ale to Rosjanie są najbardziej agresywni. Niestety, ich agentura ulokowana tu, w Europie, podsyca antyeuropejskie nastroje i wszelkie radykalizmy. Nie możemy się poddać tej 'kognitywnej agresji' kraju, który źle życzy nam wszystkim - Europie - podsumował szef dyplomacji.
Opracował Kuba Koprzywa /lulu
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Agata Woźniak-Kwaśniewska