"To jest porażka, którą można odrobić w pół roku"

TVN24

Radosław Sikorski był gościem "Kropki nad i"tvn24
wideo 2/35

Gdyby wszyscy kandydaci Koalicji Europejskiej pracowali w tej kampanii, tak jak moi koledzy z listy, ja i Bartek Arłukowicz oraz paru innych, to ten wynik byłby inny - mówił w "Kropce nad i" były szef MSZ Radosław Sikorski, komentując wyniki niedzielnych wyborów do europarlamentu. Sam uzyskał w nich mandat. Ocenił jednocześnie, że koalicja partii opozycyjnych stworzyła "siłę, z którą PiS może przegrać".

WYBORY DO EUROPARLAMENTU. ZOBACZ OFICJALNE WYNIKI >

W poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki wyborów do europarlamentu. PiS zdobyło 27 mandatów, Koalicja Europejska - 22, a Wiosna Roberta Biedronia - trzy. Frekwencja wyniosła 45,68 procent.

Do Parlamentu Europejskiego dostał się między innymi Radosław Sikorski, który był liderem listy Koalicji Europejskiej w okręgu kujawsko-pomorskim. Zdobył 129 339 głosów.

Zmiany w rządzie Morawieckiego. Giełda nazwisk. CZYTAJ WIĘCEJ >

"To był rycerski pojedynek"

W środę w "Kropce nad i" w TVN24 Radosław Sikorski komentował wyniki niedzielnych wyborów.

- Chciałem, po pierwsze, podziękować wyborcom, moim sąsiadom, ziomkom z Bydgoszczy, z powiatu nakielskiego, bo tam dostałem najlepsze wyniki - powiedział.

Dodał, że chciałby również "podziękować rywalowi z Prawa i Sprawiedliwości" Kosmie Złotowskiemu. - To był rycerski pojedynek - ocenił były szef MSZ.

Pełna lista polskich europosłów >

Sikorski przekonywał, że z punktu widzenia Unii Europejskiej wybory "my wygraliśmy - Koalicja Europejska".

- To do nas teraz dzwonią (z pytaniem - przyp. red.), jak będziemy głosować na przykład wybierając szefa EPP (Europejskiej Partii Ludowej - red.) i to my będziemy brali udział w rozdziale stanowisk w Parlamencie (Europejskim - red.), a tam jest prawdziwa władza i tam jest realny wpływ później na budżet i na decyzje - wyjaśniał.

- PiS, mimo że będzie miał więcej europosłów, nie będzie miał żadnego wpływu (na decyzje - red.), bo należy do marginalnej partyjki eurofobicznej - ocenił gość "Kropki nad i".

W Parlamencie Europejskim Prawo i Sprawiedliwość należy do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Wybory do europarlamenty 2019. SPECJALNY SERWIS TVN24.PL >

"To był rycerski pojedynek"
tvn24

"Porażka, którą można odrobić w pół roku

Zdaniem Sikorskiego, wynik Koalicji Europejskiej "to jest porażka, którą można odrobić w pół roku. To znaczy, że stworzyliśmy siłę, z którą PiS może przegrać".

Jak mówił, "gdyby wszyscy kandydaci Koalicji Europejskiej pracowali w tej kampanii, tak jak moi koledzy z listy, ja i Bartek Arłukowicz (startował w woj. zachodniopomorskim i dostał się do PE - red.) oraz paru innych, to też ten wynik byłby inny".

Na pytanie prowadzącej program Moniki Olejnik, czy jego zdaniem politykom Koalicji Europejskiej nie chciało się chodzić "od drzwi do drzwi", aby rozmawiać z wyborcami, Sikorski odpowiedział, że taki rodzaj prowadzenia kampanii nie zawsze jest skuteczny.

- Ale siódma rano, warzywniak i trzeba się z ludźmi spierać, czasami wysłuchiwać bardzo gorzkich słów (już tak - red.) - podkreślił.

"Wybory, które ustanowiły europejską opinię publiczną"

Odnosząc się do wysokiej frekwencji w wyborach do europarlamentu Sikorski ocenił, że w rozmowach z innymi politykami Unii pojawił się argument, że "Polacy traktują wspólnotę poważnie, poszli gremialnie do wyborów, uznają, że to jest ważne".

- Po drugie, (…) mam wrażenie, że to są wybory, które po raz pierwszy ustanowiły europejską opinię publiczną, bo wszyscy śledzą, co się zdarzyło w innych krajach i porównują pomysły polityczne - przekonywał.

Jak dodał, "tego wcześniej nie było". - A to, że Prawu i Sprawiedliwości udało się zmobilizować te regiony kraju, w których są najsilniejsi, to trzeba im tylko pogratulować - ocenił gość "Kropki nad i".

Sikorski: to są wybory, które po raz pierwszy ustanowiły europejską opinię publiczną
tvn24

"Część naszych rodaków była poza polityką"

Sikorski dodał także, że w jego przekonaniu "część naszych rodaków była poza polityką".

- Spotyka się takich ludzi, którzy mówią "nie wezmę od pana ulotki, nie idę na te wasze wybory, nie dam się nabrać", mając na myśli nie naszą stronę sceny (politycznej - red.), tyko w ogóle polityczność - powiedział.

- Tym programem socjalnym, olbrzymim kosztem - nie zawsze dobrze ukierunkowanym - ale jeśli Prawu i Sprawiedliwości udało się część Polaków wciągnąć w politykę, bo poczuli, że państwo jednak coś im dało i ma to przełożenie praktyczne na ich życie, to może ten koszt jest tego wart - zastanawiał się.

ZOBACZ CAŁĄ "KROPKĘ NAD I" >

Autor: akr/plw / Źródło: tvn24

Raporty: