W piątek odbył się briefing prasowy wicepremiera i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Polityk, odpowiadając na pytanie dotyczące Grenlandii, zwrócił uwagę na więzy łączące Polskę z tą wyspą. Przypomniał o Polakach, którzy tam mieszkają oraz o byłych i obecnych powiązaniach polskiego przemysłu z wyspą.
- Nasz ambasador w Królestwie Danii pojedzie, żeby sprawdzić, czy czasami nie ma potrzeby założenia na przykład konsulatu honorowego. No bo jeśli nasi rodacy tam powiedzą, że to by się przydało, to będziemy rozważać taki ruch - powiedział Radosław Sikorski.
Obecnie polska placówką w Kopenhadze kieruje charge d'affaires ad interim Ewa Dębska.
Prezydent USA Donald Trump mówi, że chce przejąć Grenlandię od Danii. Podkreśla on, że wyspa jest kluczowa dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Po środowej wizycie delegacji duńsko-grenlandzkiej w Białym Domu prezydent Donald Trump ocenił, że "coś się wypracuje" w tej sprawie. - Problem polega na tym, że Dania nie może nic zrobić, jeśli Rosja lub Chiny zechcą zająć Grenlandię, ale my możemy zrobić wszystko. Przekonaliście się o tym w zeszłym tygodniu w sprawie Wenezueli - powiedział.
Sprawa nominacji ambasadorskich
Sikorski był też pytany o zapowiadane spotkanie z prezydentem. W środę szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz poinformował, że Karol Nawrocki zaprosił Radosława Sikorskiego na spotkanie dotyczące nominacji ambasadorskich. Spotkanie ma się odbyć 26 stycznia.
Sikorski wyraził nadzieję, że "przekona prezydenta, aby zechciał podpisać, zgodnie z ustawą, złożone 42 wnioski" w sprawie nominacji ambasadorskich. Jak mówił, wcześniej do podpisania 24 takich wniosków udało mu się przekonać ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę.
- Rolą ministra jest składać wniosek zaopatrzony w opinię Konwentu Służby Zagranicznej, opinię kontrwywiadu, zgodę zainteresowanego, zgodę państwa przyjmującego, zgodę komisji sejmowej. To jest moja rola, zgodnie z ustawą. Rolą prezydenta, zgodnie z konstytucją, jest wystawienie nominacji i listów polecających do innych głów państw. Każdy w państwie powinien robić to, co do niego należy - powiedział Sikorski.
Dopytywany, czy spodziewa się po spotkaniu przełomu w sprawie nominacji, szef MSZ odparł, że "przełom może nastąpić przed rozmową - wystarczy zacząć podpisywać (nominacje ambasadorskie - red.)".
Spór między rządem a ośrodkiem prezydenckim w sprawie nominacji ambasadorskich trwa od marca 2024 roku. Wtedy szef MSZ zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał natomiast, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta". W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d’affaires.
Prezydent Nawrocki sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d’affaires we Włoszech.
Sikorski: pozytywnie odnotowałem zmianę tonu w wypowiedzi prezydenta
W trakcie konferencji szef MSZ został zapytany o wypowiedź prezydenta z czwartkowego spotkania z przedstawicielami Korpusu Dyplomatycznego pracującego w Polsce. Nawrocki ocenił, że Polska powinna stanąć na czele obozu reformy Unii Europejskiej, którą porównał do gasnącej gwiazdy.
W odpowiedzi Sikorski podkreślił, że "prezydent jak zawsze dostał tezy z MSZ". - Pozytywnie odnotowałem zmianę tonu w wypowiedzi prezydenta - to był ton troski o przyszłość Unii Europejskiej, już nie ton twardego, nacjonalistycznego domagania się, żeby Unia zmieniła swoją naturę, (...) i już nie mówienia - bez konsultacji z rządem - że Polska proponuje to czy tamto, tylko troski o konkurencyjność Unii Europejskiej - co jest troską, którą rząd podziela - i zapowiedź propozycji reformatorskich - powiedział Sikorski.
Szef MSZ przyznał, że Unia Europejska "jak każda instytucja ludzka nie jest bytem idealnym". - Jest efektem tysięcy kompromisów pomiędzy państwami członkowskimi na przestrzeni kilkudziesięciu lat, i nie wszystkie z tych kompromisów były udane; a wyzwania stojące przed UE nigdy nie był bardziej dramatyczne - przyznał.
Sikorski porównał obecną sytuacją do sytuacji sprzed około 15 lat, gdy "Wielka Brytania była członkiem wspólnoty, a USA silnie wspierały integrację europejską". - Także Chiny też uznawały, że istnienie jednolitego rynku unijnego jest dla nich korzystne, a wewnątrz Unii nie były tak silne nacjonalizmy i populizmy - mówił.
Jak ocenił, prezydent Nawrocki "stwierdził fakt, że Unia boryka się z wyzwaniami". - Jeżeli jednocześnie pan prezydent mówi, że Polska jest zadowolona i skorzysta z programu SAFE - wielkiej pożyczki unijnej na rzecz wzmocnienia obronności europejskiej - to ja odnotowuję, że prezydent już rozumie, że Unia nie może być już tylko strefą wolnego handlu. Strefy wolnego handlu nie zaciągają gigantycznych pożyczek na cele obronności - dodał szef MSZ.
Autorka/Autor: fil/ft, akw
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak