"Kumpel Sasina", spotkanie owiane tajemnicą i cień Zondacrypto

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Afera Zondacrypto rzuca cień na prezesurę Radosława Piesiewicza w Polskim Komitecie Olimpijskim. To niejedyna sprawa, która budzi kontrowersje, a mimo to szef PKOl nie zamierza ustąpić ze swojej funkcji. Jego kadencja kończy się równo za rok, choć są pomysły na zmiany w tym zakresie.
Artykuł dostępny w subskrypcji

Poniedziałek, 2 września 2019 roku. Koszykarska reprezentacja Polski po emocjonującej końcówce wygrywa z Chinami w meczu decydującym o wyjściu z grupy na mistrzostwach świata. To przy okazji tego spotkania Radosław Piesiewicz daje się poznać szerszemu gronu.

W mediach społecznościowych można znaleźć zapis wideo z wydarzeń po ostatnim gwizdku. Widać na nim Piesiewicza, ówczesnego prezesa Polskiego Związku Koszykówki, który podekscytowany wparowuje do szatni Polaków. Zaczyna intonować zwycięską przyśpiewkę, a następnie podchodzi do każdego zawodnika, aby go uściskać.

Gratuluje koszykarzom i w przypływie emocji nie powstrzymuje się od niecenzuralnych słów.

Radosław Piesiewicz jako prezes PZKosz
Radosław Piesiewicz jako prezes PZKosz
Źródło zdjęcia: newspix.pl

Nagranie zdobywa dużą popularność, a za sprawą spontanicznej reakcji jego odbiorcy mogą pomyśleć, że Piesiewicz to zaangażowany i oddany swojej pasji działacz sportowy.

Ponad sześć lat później ten sam człowiek wciąż jest prezesem, wciąż stowarzyszenia sportowego. Tyle że dużo większego, z siedzibą położoną nad Wisłą na warszawskim Żoliborzu. Mowa o budynku Polskiego Komitetu Olimpijskiego, którego oficjalna nazwa to obecnie "Zondacrypto Centrum Olimpijskie", a który od 20 lat nosi też imię Jana Pawła II.

Jak to się stało, że Radosław Piesiewicz znalazł się na czele jednej z kluczowych dla polskiego sportu organizacji? Wpływ na to mogło mieć jedno tajemnicze spotkanie.

Ale po kolei.

Czytaj także: