"Przymusu religijnego nie da się etycznie obronić"

TVN24

Aktualizacja:
TVN24W programie "Kropka nad i" - spór o naukę religii w szkołach

- Nauczane religii w szkołach jest złem, bo stanowi o przymusie religijnym, a tego nie da się etycznie obronić - ocenił w programie "Kropka nad i" prof. Jan Hartman. Zdaniem filozofa, rząd, płacąc za lekcje religii w szkołach, powinien sprawować kontrolę zarówno nad programem nauczania, jak i nad doborem katechetów. - Na szczęście w tym zakresie trzeba mieć misję kanoniczną od stosownego biskupa diecezjalnego - ripostował Zbigniew Girzyński (PiS).

Zdaniem Hartmana, filozofa z UJ, bardzo źle się stało, że religia jest nauczana w szkole. Jednym z powodów - jak mówił - jest fakt, iż propagowane przez katechetów przekonania "nie są zgodne z duchem polskiej konstytucji". - Treści nauczane na lekcjach religii są sprzeczne z duchem szkolnictwa, z duchem konstytucji polskiej, a często bardzo kontrowersyjne z moralnego punktu widzenia, np. w kwestii homoseksualizmu - tłumaczył filozof.

To oczywiste, ze jeśli ktoś chce upowszechniać jakieś poglądy, powinien za to zapłacić. Rząd powinien zaprzestać finansowania lekcji religii w szkole i oczekiwać, że Kościół będzie sam to finansował. Rząd płaci nauczycielom religii, bo chce. Konkordat zobowiązuje tylko do udostępnienia szkolnictwa publicznego do tych celów. prof. Jan Hartman

"To jest dla rządu upokarzające"

- To oczywiste, ze jeśli ktoś chce upowszechniać jakieś poglądy, powinien za to zapłacić - stwierdził Hartman. - Rząd powinien zaprzestać finansowania lekcji religii w szkole i oczekiwać, że Kościół będzie sam to finansował - mówił. Tymczasem - jak zauważył - "rząd płaci nauczycielom religii, bo chce". - Konkordat zobowiązuje tylko do udostępnienia szkolnictwa publicznego do tych celów - dodał.

Jednocześnie - podkreślił - rząd, płacąc za nauczanie religii, nie ma na nie żadnego wpływu. – To jest dla rządu upokarzające - zauważył. Jego zdaniem, "konsekwencje sięgania do kieszeni państwowej, do środków publicznych są takie, że państwo ma nie tylko prawo, ale i obowiązek, sprawować kontrolę nad tym, za co płaci". - Kościół powinien poddać się kontroli państwa tym bardziej, że jest kolizja z programem nauczania - dodał.

"Lekcje religii są dla chętnych"

Girzyński przypomniał, że lekcje religii w szkołach nie są obowiązkowe, tylko dla chętnych.

Podkreślił też, że jeżeli - zgodnie z konkordatem - lekcje religii wróciły do szkół, to trzeba też zgodzić się z tym, że prowadzą je katecheci wyznaczeni przez władze Kościoła. Również program nauczania zgodny jest z obowiązującą doktryną katolicką, "a nie przekonaniami profesora Hartmana".

- Nie bardzo sobie wyobrażam, by państwo do nauki religii wysyłało np. prof. Hartmana - mówił poseł PiS.

Źródło: tvn24