"Przyjdzie mi pożegnać się z ojczyzną bez powrotu"

TVN24

Aktualizacja:
TVN24"Bez współpracy mógłbym nie zrobić kariery"

- Liczyłem się z tym, że gdybym odwrócił się do SB plecami i zerwał współpracę, to moja kariera, bazująca na wyjazdach zagranicznych, po prostu by się załamała - powiedział w programie "Fakty po Faktach" profesor Aleksander Wolszczan. O tym, że znany astronom był tajnym współpracownikiem o pseudonimie "Lange" napisała "Gazeta Polska". Jej doniesienia potwierdzili toruńscy historycy.

"Nie zrobiłem nikomu krzywdy"
TVN24

Profesor przypomniał, że jego pierwsze spotkanie ze służbami bezpieczeństwa miało miejsce przed jego wyjazdem za granicę. - Nikt, kto wyjeżdżał z Polski, nie był wolny od takich spotkań – tłumaczył Wolszczan.

Zaznaczył jednak, że to nie był decydujący element, który zaważył na jego decyzji. – Nikt mnie nie straszył i nie szantażował – powiedział Wolszczan.

Gdybym faktycznie świadomie działał na szkodę ludzi i organizacji, to byłby powód do wstydu, ale uważałem się za wplątanego w sytuację. I chociaż trwało to długo, to nie zrobiłem nikomu krzywdy wolszczan

Ocenił również, że z perspektywy czasu nie było warto jej podejmować. – Gdybym zaczął jeszcze raz, być może spróbowałbym innego wyjścia – dodał

Profesor nie wstydzi się jednak swoich wyborów. – Gdybym faktycznie świadomie działał na szkodę ludzi i organizacji, to byłby powód do wstydu, ale uważałem się za wplątanego w sytuację. I chociaż trwało to długo, to nie zrobiłem nikomu krzywdy – powiedział. I wyjaśniał: Zrobiłem głupstwo i starałem się obrócić je na korzyść, w coś mniej złego.

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ Z PROF. ALEKSANDREM WOLSZCZANEM W "FAKTACH PO FAKTACH"

Współpraca z Polską legnie w gruzach?

Astronom przyznaje, że martwi go to, jak może być teraz traktowany w Polsce. – Zawsze gdy tu przyjeżdżałem, byłem otoczony sympatią. Teraz spodziewam się, że część moich kontaktów z polskimi kolegami się skończy, a część moich projektów już teraz legło w gruzach – podkreślił.

Zawsze gdy tu przyjeżdżałem, byłem otoczony sympatią. Teraz spodziewam się, że część moich kontaktów z polskimi kolegami się skończy, a część moich projektów już teraz legło w gruzach wolszczan2

Profesor nie wie jeszcze, jaka będzie reakcja jego studentów i kolegów w bezpośredniej konfrontacji. Podziękował jednak tym, którzy piszą do niego i dodają mu otuchy.

- Ale piszą też inne rzeczy, na przykład, że jest pan „kapuchem” – zauważył prowadzący program Kamil Durczok. – Nie sądzę, że zasługuję na to miano – podsumował Wolszczan na antenie TVN24.

(PRZECZYTAJ OŚWIADCZENIE PROFESORA)

Poważnie myśli o opuszczeniu Polski na stałe?

Tymczasem w mailu skierowanym do redakcji "Dziennika" Aleksander Wolszczan jeszcze ostrzej sugeruje możliwość opuszczenia ojczyzny. "Myślę, że moje przeczucie, iż przyjdzie mi pożegnać się z ojczyzną, tym razem już bez kolejnego powrotu, niestety spełni się co do joty" - napisał astronom.

Na łamach gazety oświadczenie to komentuje marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, który uważa, że prof. Wolszczan adresatów swojego żalu powinien poszukać gdzie indziej. - Taka deklaracja mnie zaskakuje. Rozumiałbym gdyby profesor Wolszczan miał pretensje do tych, którzy go w taką sytuację wmanewrowali, czyli aparatu represji oraz systemu komunistycznego, ale nie do Polski, która teraz jest już zupełnie innym krajem. Demokratycznym i wolnym - mówi Borusewicz "Dziennikowi..

Źródło: tvn24