Polska

"Piotruś nie może z nami nagrać filmu." Przedszkolaki proszą o pomoc we wzruszającym spocie

Polska

Małemu Piotrusiowi z pomocą ruszyły przedszkolaki z Gryfina
tvn24Małemu Piotrusiowi z pomocą przyszły przedszkolaki z Gryfina

Mały Piotruś cierpi na nowotwór oczu. Specjalistyczne leczenie daje duże szanse na uratowanie wzroku chłopca, jednak najpierw trzeba zebrać 1,5 miliona złotych. Z pomocą przybywają... przedszkolaki.

Roczny Piotruś choruje na złośliwy nowotwór oczu. Siatkówczak obuoczny może doprowadzić do pełnej ślepoty dziecka. Jeśli Piotruś nie przejdzie specjalistycznego leczenia w USA, może stracić wzrok. Leczenie jest bardzo drogie, kosztuje 1,5 mln złotych, ale daje aż 98 procent szans na wyleczenie i uratowanie wzroku. Dotychczas zebrano już połowę tej ogromnej kwoty, ale nadal sporo brakuje.

Z pomocą chłopcu przyszli rodzice przedszkolaków z Gryfina, którzy wpadli na pomysł nakręcenia specjalnego spotu. W nagranym filmie dzieci z przedszkola im. Pszczółki Mai apelują do piłkarzy Realu Madryt o wsparcie. Wzruszający film zostanie przetłumaczony na angielski i wysłany do hiszpańskiego klubu. Piłkarze "Królewskich" mogą pomóc sfinansować operację, ale też nagłośnić całą akcję. Wszystkie przedszkolaki i mama Piotrusia występują w koszulkach Realu.

Wzruszający apel

Na nagraniu widzimy, jak dzieci wypuszczają w niebo balony w barwach Realu. - Piotruś nie może dzisiaj z nami nagrać filmu. Po kolejnej dawce chemii jest zbyt słaby, żeby z nami być. Piotruś ma jeden roczek i dwa chore oczka. Piotruś byłby zdrowy, gdyby miał pieniążki. Piotruś też chce grać w piłkę w waszej najlepszej akademii na świece - zwracają się do piłkarzy przedszkolaki występujące w spocie.

- Lekarstwo kosztuje 1,5 miliona złotych. 1,5 miliona złotych to dla Piotrusia wszystko. Bez tego nigdy nie obejrzy meczu najlepszej drużyny piłkarskiej XX wieku. Mamy coraz mniej czasu. Pomóżcie nam uratować Piotrusia - apelują dzieci.

W spocie możemy zobaczyć także mamę Piotrusia, Justynę Misiak, która opowiada o chorobie dziecka. - Siatkówczak to złośliwy nowotwór, który atakuje oczy. Jesteśmy pod kontrolą Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Dziecko przyjmowało chemię ogólną, ale lekarze kazali nam się nastawić na możliwe usunięcie lewej gałki ocznej, ponieważ jest w gorszym stanie niż prawa - tłumaczy.

Zbiórka trwa

Pani Justyna wyjaśnia, że ratunkiem dla oczu chłopca jest specjalna metoda chemioterapii, którą przeprowadza się w Stanach Zjednoczonych. - Chemioterapię dotętniczą aplikuje się przez tętnicę udową prosto do oczka. Ma bardzo wysoką skuteczność - mówi pani Justyna. - Potrzebujemy 1,5 miliona złotych, obecnie mamy 1/3 tej kwoty - dodaje.

- Chcemy zebrać te pieniądze jak najszybciej, lecieć do USA i rozpocząć leczenie Piotrusia. Jak sama nazwa wskazuje, jest to nowotwór, i wraca on z podwójną siłą. Boimy się, żeby nie zabrał nam oczu Piotrusia - kończy mama chłopca.

Autor: mw/kk / Źródło: tvn24

Pozostałe wiadomości