"Podporządkowanie sądów ministrowi". Sędziowie krytykują projekt PiS

Polska

Konferencja KRStvn24
wideo 2/37

- Projekt zmierza do centralizacji zarządzania sądami, w sposób niepomierny są zwiększane kompetencje ministra sprawiedliwości - tak sędzia Krystian Markiewicz skomentował zgłoszony przez posłów PiS projekt ustawy o ustroju sądów. Propozycjom zmian w prawie poświęcona była czwartkowa konferencja prasowa przedstawicieli Krajowej Rady Sądownictwa oraz stowarzyszeń sędziowskich.

Projekt nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych oraz innych ustaw, złożony przez grupę posłów PiS, przewiduje m.in. zmianę modelu powoływania i odwoływania prezesów sądów, przesłanek uprawniających do powołania na sędziego sądu apelacyjnego oraz poszerzenie zakresu sędziowskich i prokuratorskich oświadczeń majątkowych. Miałby on wejść w życie 1 lipca. Od tego czasu minister sprawiedliwości mógłby przez rok odwołać każdego prezesa sądu w Polsce bez podania przyczyn. Według rzecznika KRS Waldemara Żurka, projekt "jest pisany w Ministerstwie Sprawiedliwości", ale został złożony jako poselski, by uniknąć konsultacji społecznych.

- To obejście procedury prawidłowej legislacji - ocenił na konferencji prasowej w KRS. Wyraził zadziwienie co do "takiego pośpiechu i takiej formuły". Dodał, że KRS analizuje ten projekt.

"Podporządkowanie sądów ministrowi"

Zdaniem sędzi Ireny Kamińskiej, prezes stowarzyszenia sędziów Themis, projekt uzależnia prezesów sądów od ministra "w sposób absolutny". Dodała, że prezes sądu, którego działanie nie spodoba się ministrowi, będzie mógł być przezeń karany finansowo.

- My nie mamy ani miecza, ani sakiewki, więc jesteśmy w sytuacji dość trudnej, bo możemy jedynie apelować do polityków o przestrzeganie konstytucji i zachowanie resztek przyzwoitości. Możemy też apelować do obywateli, żeby przede wszystkim zdali sobie sprawę z tego, co się dzieje. Bo mam wrażenie, że większość ludzi nie ma pojęcia, czym im to grozi - mówiła sędzia Irena Kamińska.

Jako "podporządkowanie sądów ministrowi" określił projekt Krystian Markiewicz, prezes stowarzyszenia sędziów Iustitia, według którego możliwość odwołania prezesów wszystkich sądów to "rzecz bez precedensu". Z kolei sędzia Żurek mówił, że "postawieniem sprawy na głowie" jest przepis, w myśl którego sędzia sądu niższej instancji mógłby zostać prezesem sądu wyższej instancji.

Projekt PiS o sądach powszechnychtvn24

Co budzi sprzeciw sędziów

Sędzia Markiewicz szczegółowo punktował budzące sprzeciw KRS przepisy projektu:

- zmierza do centralizacji zarządzania sądami, w sposób niepomierny są zwiększane kompetencje ministra sprawiedliwości;

- daje ministrowi sprawiedliwości możliwość, by w ciągu sześciu miesięcy odwołał wszystkich prezesów i wiceprezesów sądów; Markiewicz określił to jako "rzecz bez precedensu";

- przewiduje, że osoby, które zostaną powołane na prezesów sądów będą miały kolejne kilka miesięcy na to, żeby odwołać wszystkich sędziów funkcyjnych; to zdaniem Markiewicza "w sposób bardzo jasny określa, do czego zmierza ten projekt, czyli całkowitej dominacji, jeżeli chodzi o zarządzanie sądami przez prezesów sądów, ale tak naprawdę przez ministra sprawiedliwości";

- przewiduje "możliwość szybkich awansów jako nagrodę od ministra".

Prezes Iustitii wskazał także ryzyko odejścia od zasady losowego przydzielania sędziom spraw do rozpoznawania po wprowadzeniu projektu. - Nowy projekt stwarza też dużo większe możliwości, jeśli chodzi o nadzór wewnętrzny ministra w zakresie sądownictwa. Przez całe lata mówiliśmy, że nadzór ministra należy ograniczać, a teraz okazuje się, że kierunek jest zupełnie odwrotny - powiedział. Dlatego, jak dodał, projekt z postulowaną od dawna przez wiele środowisk reformą sądownictwa i jego polepszeniem "nie ma nic wspólnego".

Sędziowie: 20 kwietnia będą zebrania, nie protest

Podczas konferencji przekonywano , że zapowiedziane na 20 kwietnia zebrania sędziów w polskich sądach nie będą protestem, lecz zainicjowaniem forum współpracy sędziów po planowanej - wskutek rządowego projektu zmian przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa - likwidacji zgromadzeń sędziowskich.

Sędzia Irena Kamińska przyznała, że mogą nastąpić tego dnia 40-45-minutowe przerwy w rozpatrywaniu spraw przez sędziów. Poprosiła obywateli o wyrozumiałość, argumentując, że chodzi o obronę ich praw do rzetelnego procesu.

Autor: azb,kb//rzw / Źródło: PAP,TVN24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24