Prymas przed obradami w sprawie pedofilii: Kościół nie uważa się za doskonały

Polska

Prymas: Kościół nie uważa się za doskonałytvn24
wideo 2/35

Jesteśmy wezwani, by nie zacierać i nie ukrywać swych ran. Bo Kościół z ranami jest w stanie rozumieć rany świata, Kościół z ranami nie uważa się za doskonały - wskazywał prymas polski arcybiskup Wojciech Polak podczas mszy rozpoczynającej drugi dzień obrad zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski. W obradach, których tematem będzie wykorzystywanie seksualne małoletnich przez duchownych, weźmie udział metropolita Malty arcybiskup Charles Scicluna.

Biskupi uczestniczący w 383. zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski wzięli w piątek rano udział we mszy świętej pod przewodnictwem prymasa Polski w sanktuarium Relikwii Krzyża Świętego w Wałbrzychu.

Po mszy świętej zaplanowano kontynuację rozpoczętych w czwartek obrad 383. zebrania plenarnego w Wałbrzychu. Gościem specjalnym spotkania będzie metropolita Malty i drugi sekretarz Kongregacji Nauki Wiary arcybiskup Charles Scicluna. Hierarchę zaprosiła Konferencja Episkopatu Polski w czerwcu ubiegłego roku, by podzielił się wiedzą na temat kwestii wykorzystywania seksualnego małoletnich przez niektórych duchownych i przeprowadził dzień studyjny.

Podsumowaniem obrad będzie konferencja prasowa z udziałem arcybiskupa Scicluny, która odbędzie się o godzinie 14.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Gość, przed którym drżą przestępcy w Kościele, młot na pedofilów" >

Msza pod przewodnictwem prymasa Polaka

W homilii prymas Polak przypomniał fragment Ewangelii mówiący o drodze uczniów z Jerozolimy do Emaus, podczas której apostołowie byli "zdruzgotani męką i śmiercią Chrystusa". Przypomniał słowa papieża Franciszka, że na ich przykładzie "Jezus prowadzi w swoim Kościele terapię nadziei".

Jak podkreślił prymas, w sercach apostołów był wówczas smutek i wstyd, bo wobec tego okrucieństwa zła nie wytrzymali, zostawili Jezusa samego i uciekli choć wszyscy wcześniej, tak jak Piotr, zapewniali Jezusa: "Nie wyprę się Ciebie".

- Byli zbyt pewni siebie. Nazbyt łatwo ocenili swoje siły i możliwości - mówił prymas. - Może więc, w tym wszystkim, i to pomimo całej długiej drogi za Jezusem, była w nich ta tylko czysto ludzka nadzieja, która teraz tak szybko rozpadła się w kawałki. A krzyż Jezusa był dla nich znakiem porażki, której nie przewidywali. Ich Bóg, ich Mesjasz (...) okazał się wobec tych wydarzeń bezsilny, bezbronny w rękach ludzi okrutnych, niezdolny do przeciwstawienia się złu - podkreślał arcybiskup Polak.

"Terapia nadziei nie jest prosta. Łatwo ją pomylić z happy endem"

Jego zdaniem taki mógł być stan ducha apostołów, do których przyszedł Jezus. - Bo okazuje się, że terapia nadziei nie jest prosta. Łatwo ją pomylić z happy endem. Nie trudno zastąpić ją wyparciem wspomnień (...). Bo tyle rzeczy jeszcze trzeba zrobić, tyle spraw rozwiązać, nie ma co się skupiać na tym, co było, trzeba uciec do przodu. Na nic to się jednak nie zda i nic to nie pomoże - stwierdził hierarcha.

Jak ocenił prymas Polak, tak pozostawione wspomnienia będą nadal budzić ból i wstyd i przekonywać, że nie ma siły, by zwyciężyć zło. - Popatrzmy jak Jezus przywraca uczniom nadzieję. Po pierwsze wita ich słowami: "pokój wam". (...). Witając się w ten sposób z uczniami, nie potępia ich, nie czyni im wyrzutów, nie szydzi z ich lęku i strachu - zaznaczył.

Prymas wyjaśnił, że Jezus chce ich uratować od pozostania w zamknięciu i w tej wewnętrznej ucieczce.

Msza święta pod przewodnictwem prymasa Polski w sanktuarium Relikwii Krzyża Świętego w Wałbrzychutvn24

- Przychodząc do nich z darem przebaczenia i pokoju, Jezus chce, by nie trwali w przeżywaniu rozpaczy będącej owocem ich lęku i ograniczeń. Przychodząc do nich, Jezus pragnie ich uratować od zapomnienia całego tego dobra, które z nim przeżyli. Chce ich ustrzec od zamknięcia się w sobie i izolacji (...). Chce wyzwolić ich od uważania za wroga każdego, kto się im sprzeciwi - mówił.

Prymas: Kościół nie uważa się za doskonały

Jezus - tłumaczył arcybiskup Polak - pokazuje uczniom "nadzieję zdolną przekształcić lęk w zaufanie, porażkę w zwycięstwo". Według prymasa nie ma innej drogi niż "styl ziarna, które obumiera, pokornej miłości". - Nie ma innej drogi, by pokonać zło i dać światu nadzieję - zaznaczył.

I dodał: - Tak, wszyscy jesteśmy tego świadkami. W każdej sytuacji, w każdym czasie wobec wstydu i bólu, który trawi uczniów Chrystusa, wobec kryzysu i zawodu spowodowanego naszym złem i złem innych, nie ma tak naprawdę innej drogi niż krzyż, by pokonać zło i przywrócić sobie i naszym braciom i siostrom nadzieję - podkreślił.

Prymas zaznaczył, że "Jezus nie zostawia nas samych, ale zsyła obietnicę i uzbraja mocą z wysoka".

- Jesteśmy wezwani - jak mówił papież Franciszek - by nie zacierać i nie ukrywać swych ran. Bo Kościół z ranami jest w stanie rozumieć rany dzisiejszego świata, utożsamiać się z nimi (...). Kościół z ranami nie uważa się za doskonały i nie stawia siebie w centrum, ale stawia w centrum Jedynego, który może leczyć rany - dodał.

Autor: ads//now / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24