"Łamanie konstytucji to łamanie człowieka". Protesty w obronie sądów

Polska

Manifestanci domagają się wycofania projektów ustaw o KRS i Sądzie Najwyższymtvn24
wideo 2/37

Brońmy niezłomnie tych wspólnych wartości wokół których się zgromadziliśmy, brońmy sądów i brońmy nas samych - przemawiał przed Pałacem Prezydenckim konstytucjonalista Marcin Matczak. - Nie dajmy złamać konstytucji i nie dajmy złamać siebie - zwracał się manifestantów domagających się wycofania z Sejmu prezydenckich projektów ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. Protesty odbywały się także w wielu innych miastach, nie tylko w Polsce.

Wśród demonstrujących przed Pałacem była także między innymi posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz, poseł PO Borys Budka, Barbara Nowacka oraz wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

"Wolne sądy, wolne wybory, wolna Polska"

Demonstrujący skandowali: "Wolne sądy, wolne wybory, wolna Polska". Na transparentach widać było napisy: "A ja wolność kocham ponad wszystko".

Według organizatorów o godzinie 19 protesty rozpoczęły się w 123 miejscach, nie tylko w Polsce, ale także w Chicago, Dublinie, Kopenhadze, Londynie czy Zagrzebiu.

Manifestanci domagali się wycofania w Sejmu prezydenckich projektów ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym.

"Nie możemy już wzruszyć ramionami"

Przed Pałacem Prezydenckim przemawiał między innymi konstytucjonalista, profesor Marcin Matczak. - Ta zmiana już jest bliższa naszemu życiu, bo ona może złamać nasze prawo do decydowania o tym, kto ma nas reprezentować. Tutaj już nie możemy wzruszyć ramionami i powiedzieć: "to są jacyś inni". To jesteśmy my. To nasze życie, nasza wolność, nasza godność, nasze prawo do decydowania może zostać złamane przez te ustawy - mówił.

- Kiedy myślicie o tym, że coś łamie konstytucję, pamiętajcie, że łamanie konstytucji to zawsze łamanie człowieka - przemawiał do protestujących. - Kiedy bronimy konstytucji, to nie bronimy urzędów, bronimy nas samych, naszego prawa do samodecydowania - dodawał.

- Nie dajmy zatem złamać konstytucji i nie dajmy złamać siebie. Brońmy niezłomnie tych wspólnych wartości wokół których się zgromadziliśmy. Brońmy sądów i brońmy nas samych - podsumował przemówienie.

Protesty w innych miastach

Na Pomorzu odbyły się protesty przed sądami w Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Słupsku i Wejherowie. Przed sąd okręgowy w centrum Gdańska przybyło około pół tysiąca osób, m.in. przedstawiciele KOD i organizacji: Dziewuchy Dziewuchom, Obywatele RP i Partii Zielonych.

Krakowski protest pod hasłem "Bronimy wolnych sądów!" odbył się na Rynku Głównym. - Tu, na największym placu Krakowa gromadzą nas trzy wartości: wolność, równość, demokracja - podkreślali organizatorzy. Według nich protesty odbyły się w 12 miastach Małopolski.

Na poznańskim Starym Rynku około półtora tysiąca demonstrantów skandowało, że nie oddadzą władzy sądowniczej w ręce jednej partii. Wśród uczestników byli obecni sędziowie, którzy mówili, że od lipca nic się nie zmieniło. Ich zdaniem to "koniec niezależnych sędziów i sądownictwa w Polsce".

Manifestujący nie ukrywali, że nadal oczekują weta prezydenta. Jak ocenili projekty ustaw o KRS i SN prowadzą do jeszcze większego chaosu prawnego w kraju. Na Starym Rynku byli obecni przedstawiciele różnych partii, ale nie zabierali głosu, bo, jak podkreślali organizatorzy, protest ma wymiar apolityczny.

We Wrocławiu kilkaset osób przemaszerowało spod budynków sądu na placu Wolności. Niesiono transparent z hasłem: "Nie dla Pisokracji!". Skandowano: "Wolność, równość, demokracja" oraz "Wrocław twierdzą demokracji". Kolejny podobny protest we Wrocławiu zapowiedziano na 6 grudnia.

Kilkaset osób wzięło udział w Łodzi w proteście przed budynkiem Sądu Okręgowego na placu Dąbrowskiego. Część trzymała zapalone znicze, białe róże i flagi - Polski oraz Unii Europejskiej. Rozdawano egzemplarze Konstytucji. Trzymano transparenty z hasłami: "Nie śpij, bo Cię okradną z demokracji", "Sądy wolne od polityków". W wystąpieniach zwracano uwagę, że "broniąc niezależności sądów, bronimy naszej wolności, równości i demokracji".

Sejm w piątek opowiedział się za dalszymi pracami nad prezydenckimi projektami ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS. Sejm nie zgodził się na wnioski opozycji o odrzucenie projektów w pierwszym czytaniu. Obie propozycje prezydenta trafiły do dalszych prac w komisji.

Opozycja: rujnowanie sądownictwa

Projekty krytykuje opozycja. Według posłanki Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz KRS powołany na podstawie prezydenckiego projektu nie będzie w stanie stać na straży niezależności wymiaru sprawiedliwości i niezawisłości sędziowskiej. Zdaniem Roberta Kropiwnickiego (PO) projekt ustawy o SN "zrujnuje" Sąd Najwyższy.

Projekt nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa zakłada między innymi wybór przez Sejm 15 członków KRS-sędziów większością 3/5 głosów. W przypadku klinczu, każdy poseł głosowałby tylko na jednego kandydata. Dotychczas członków KRS-sędziów wybierały środowiska sędziowskie.

Kwestia wyboru do Rady była w ostatnich tygodniach tematem rozmów prezydenta z PiS. Wstępny kompromis ma zakładać, że gdyby w Sejmie nie było 3/5 głosów, wówczas - w drugim etapie - do wyboru członków KRS wystarczyłaby większość bezwzględna. Kluby opozycyjne mogłyby wskazać sześciu kandydatów do Rady, a większość parlamentarna - dziewięciu.

Projekt dotyczący Sądu Najwyższego zakłada między innymi badanie przez Sąd Najwyższy skarg nadzwyczajnych na prawomocne wyroki sądów, w tym z ostatnich 20 lat, utworzenie Izby Dyscyplinarnej z udziałem ławników oraz przechodzenie sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, z możliwością przedłużania tego przez prezydenta.

Projekt zmian do dalszych prac

W piątek Sejm nie zgodził się również na odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu Prawa i Sprawiedliwości dotyczącego zmian między innymi w Kodeksie wyborczym. O odrzucenie projektu wnioskowały ugrupowania opozycyjne. Projekt został skierowany do dalszych prac w komisji nadzwyczajnej.

Opozycja zarzuca, że proponowane przez PiS zmiany mają na celu wyeliminowanie w wyborach samorządowych niezależnych kandydatów działających dla lokalnych społeczności poprzez likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych do rad gmin, określa projekt jako "zbójecką ordynację". Projekt krytykuje też Państwowa Komisja Wyborcza.

Zaproponowane przez posłów PiS zmiany w Kodeksie wyborczym przewidują wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do rad gmin. Projekt zakłada również zmiany w sposobie ustalania składu Państwowej Komisji Wyborczej.

Protesty odbyły się w Polsce i za granicą Dzień po Dniu TVN24

Autor: kb//now / Źródło: TVN24, PAP