Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła w środę planowane zmiany w ochronie zdrowia. Zapowiedziała między innymi maksymalne poziomy wynagrodzeń, jawność konkursów na świadczenia medyczne i przyspieszenie wdrażania rozwiązań w ramach centralnej e-rejestracji oraz wprowadzenie e-kolejki.
Te propozycje komentował w czwartek w "Rozmowie Piaseckiego" prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych doktor Michał Sutkowski.
Zapytany, czy będzie wojna na linii rząd-lekarze, odparł: - Wojna to jest złe słowo. Nie chcemy wojny. Konflikt będzie.
Sutkowski ocenił propozycje ministry zdrowia "jako krok w dobrą stronę, ale daleko niewystarczający". - Trzeba więcej. I to nie jest wina pani minister ani prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia - ja to przynajmniej tak oceniam. Tutaj potrzebne jest przede wszystkim zielone światło polityczne, zielone światło do reform, do zmiany - mówił.
Sutkowski został zapytany, jakie rozwiązanie będzie budziło najwięcej kontrowersji. Jego zdaniem to kwestia maksymalnego poziomu wynagrodzeń "będzie elementem sporu", natomiast, jak dodał, "spór polega mniej więcej na tym, że od dziewięciu miesięcy nie ma przedstawionych, jeśli chodzi o rozmowy Naczelna Izba Lekarska-Ministerstwo Zdrowia, innych rozwiązań niż te, które usłyszeliśmy wczoraj".
Sutkowski: ważne, żeby politycy wiedzieli, gdzie wykonać telefon
Wskazał na brak reform systemowych. - Pieniądze to jest jedno, ale przecież, czy lekarz zarabia 200, czy 220 [złotych - red.] na godzinę, czy nawet więcej, to tak naprawdę pacjenta nie interesuje. Pacjenta interesuje dostępność do badań, do specjalistyki - ocenił.
Według Sutkowskiego "resort na pewno ma przygotowane inne jeszcze rozwiązania, tylko potrzebne jest i dla resortu, i dla Narodowego Funduszu Zdrowia, a więc dla nas wszystkich - pacjentów, lekarzy, medyków - zielone światło".
- Niestety politycy nie znają się na zdrowiu i nie muszą się znać. Ważne, żeby wiedzieli, gdzie wykonać ten telefon. I czekamy na ten telefon - mówił doktor nauk medycznych. - Chcemy, żeby system był przyjazny dla pacjenta - przekonywał.
Sutkowski: powinna powstać komisja, która będzie podpowiadała politykom rozwiązania
Według Sutkowskiego "powinna być powołana komisja na wzór holenderskiej komisji Dekkera, która będzie się zajmowała sprawami, które są priorytetowe dla ochrony zdrowia, podpowiadała politykom rozwiązania". - Ona nie składała się tylko z lekarzy. Ona się składała przede wszystkim z pacjentów - zaznaczył.
Ocenił też, że potrzebne jest wprowadzenie "szybkich" rozwiązań. Mówił o infolinii, która "będzie podpowiadała pacjentowi, jak się zachować, będzie przyjazna dla pacjenta, mówiła, gdzie ma iść, gdzie do systemu się dostać".
Uznał też, że "absurdem" jest to, że lekarze rodzinni nie mogą zlecać pewnych badań, tylko muszą kierować pacjenta do specjalisty. - My kładziemy na trzy dni do szpitala [pacjenta - red.], żeby zrobić jakieś badania, które można ambulatoryjnie - zauważył.
Gość "Rozmowy Piaseckiego" został zapytany, dlaczego jest tak, że są takie procedury medyczne, które są wysoko wyceniane i takie, które są tak nisko wyceniane, że szpitale muszą balansować.
Sutkowski ocenił, że "niektóre rzeczy muszą być drogie". - Muszą też wybitni specjaliści, żeby nam nie pouciekali, nie wyjechali, zarabiać odpowiednio dużo. Ale trzeba usiąść i rozmawiać. Ważny jest dialog. Ja wierzę - mówił.