- Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości trwa od początku ubiegłego roku. Dotychczas zarzuty postawiono 29 osobom.
- Czwartkowy akt oskarżenia dotyczy ośmiu osób, w tym posła PiS Dariusza Mateckiego. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.
- Matecki jest oskarżony o popełnienie sześciu przestępstw, w tym przywłaszczenie pieniędzy, zawieranie fikcyjnych umów oraz pranie pieniędzy. Polityk odrzuca wszystkie zarzuty.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Matecki został zatrzymany i doprowadzony przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego do Prokuratury Krajowej 7 marca. Usłyszał tam sześć zarzutów.
Śledczy oskarżają Mateckiego o udział w "ustawianiu" konkursów z Funduszu Sprawiedliwości, pranie pieniędzy, a także o fikcyjne zatrudnienie polityka PiS w Lasach Państwowych w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy.
W czwartek Prokuratura Krajowa skierowała do Sądu Okręgowego w Szczecinie akt oskarżenia przeciwko ośmiu osobom w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Wśród nich jest Matecki. O takim kroku prokuratury jako pierwszy poinformował reporter "Czarno na Białym" Artur Warcholiński.
PK: zarzuty dotyczą przywłaszczenia ponad 16 milionów złotych
Jak czytamy w komunikacie prokuratury, akt oskarżenia dotyczy tzw. wątku szczecińskiego, obejmującego nieprawidłowości przy organizacji trzech konkursów Funduszu Sprawiedliwości, które w ocenie śledczych, od początku były przeprowadzane w sposób zapewniający przyznanie wielomilionowych dotacji dwóm z góry wskazanym stowarzyszeniom: Stowarzyszeniu Fidei Defensor oraz Stowarzyszeniu Przyjaciół Zdrowia.
Oprócz Mateckiego wśród oskarżonych znalazł się Mateusz W., były prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia. Mężczyzna za rządów PiS był też wicewojewodą zachodniopomorskim (rekomendowanym przez Suwerenną Polskę). Śledczy wymieniają w akcie oskarżenia również Adama S. To prezes stowarzyszeń: Fidei Defensor i Przyjaciół Zdrowia.
Powiązani rodzinnie z S. Adrian K. i Piotr. S. na początku października już zostali skazani, między innymi za pranie pieniędzy. Mężczyźni zgodzili się na współpracę z prokuraturą i dobrowolnie poddali karze. Sąd Okręgowy w Szczecinie skazał ich na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata.
Pozostałymi oskarżonymi są: Grzegorz W., Dorota W., Patrycja S., Nina W. oraz Mikołaj W. Prokuratura wskazuje, że mieli oni udział w "praniu pieniędzy" na kwotę ok. 3,6 milionów złotych.
W sumie zarzuty dotyczą przywłaszczenia 16,5 miliona złotych ze środków z Funduszu Sprawiedliwości, które miały być wydatkowane w znacznej mierze niezgodnie z przeznaczeniem, między innymi poprzez wystawianie fikcyjnych lub zawyżonych faktur, pozorne zatrudnienia i wypłaty za nieistniejące usługi, finansowanie działań o charakterze politycznym i medialnym (portale, plakaty wyborcze) oraz zawieranie pozorowanych umów najmu i usług promocyjnych - uzasadnia PK.
Matecki oskarżony o popełnienie sześciu przestępstw
Trzy z sześciu zarzucanych Mateckiemu czynów dotyczą przekroczenia uprawnień w związku z przeprowadzeniem trzech konkursów na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości na korzyść stowarzyszeń Fidei Defensor i Przyjaciół Zdrowia. Prokuratura zarzuca posłowi PiS także "pranie pieniędzy" w kwocie nie mniejszej niż 447 500 złotych, pochodzących z przywłaszczonych dotacji, poprzez ich przyjęcie od osób fikcyjnie zatrudnionych w stowarzyszeniach.
Dwa pozostałe zarzuty dotyczą współdziałania z dyrektorami Lasów Państwowych przy jego fikcyjnym zatrudnieniu, w wyniku czego, zdaniem śledczych, uzyskał nienależne świadczenie w łącznej wysokości 483 860 złotych.
Matecki w czwartek w rozmowie z Polską Agencją Prasową stwierdził, że zarzuty są "polityczne i wyssane z palca" i zapowiedział, że w najbliższych dniach będzie publikować dowody swojej "niewinności" i dokumenty odnoszące się do zarzutów prokuratury, które w jego ocenie, są dla tejże "kompromitujące".
Na pytanie o zarzuty dotyczące przywłaszczenia pieniędzy, zawierania fikcyjnych umów oraz prania pieniędzy pochodzących z Funduszu Sprawiedliwości odparł, że nigdy nie decydował o wydatkowaniu tych pieniędzy i nie otrzymał żadnych środków z FS. Zapewniał, że pomagał w pracy merytorycznej przy projektach realizowanych m.in. przez Stowarzyszenie Fidei Defensor, uczestnicząc w konferencjach, czy udostępniając wpisy w mediach społecznościowych i przekonywał, że założenia projektów zostały "całkowicie wypełnione".
Matecki odrzucił zarzuty dotyczącej fikcyjnej pracy w Lasach Państwowych. Powiedział, że wielokrotnie wyjeżdżał na spotkania z udziałem dyrektorów LP w Szczecinie i poza nim. Potwierdzać to, jak dodał, mają dziesiątki wypisanych delegacji oraz korespondencja mailowa.
- Prokuratura mówiła, że śledztwo jest na ukończeniu już w marcu. Przed wakacjami miało się to pojawić w sądzie. Mamy zaraz koniec roku, więc można powiedzieć, że wreszcie to trafia do sądu i mam nadzieję, że będę mógł to skonfrontować przed uczciwym sądem, a nie przed sędziami wyznaczonymi ręcznie przez pana (szefa MS Waldemara) Żurka - powiedział.
Polityk PiS odniósł się też do całej sprawy w obszernym oświadczeniu w mediach społecznościowych. Powtórzył w nim odrzucenie zarzutów i przekonywał do własnej wersji zdarzeń.
Obrońca Mateckiego: jesteśmy zaskoczeni
Do aktu oskarżenia odniósł się też obrońca polityka PiS, mec. Kacper Stukan. - Jesteśmy zaskoczeni tym, że skierowano ten akt oskarżenia dzisiaj. Nie było ku temu żadnych powodów. To śledztwo ma jeszcze braki. Między innymi nie przesłuchano kluczowych świadków, nawet tak kluczowych, że wskazanych w zarzutach - przekonywał. Adwokat nie wymienił konkretnych nazwisk.
Poinformował, że w ubiegłym tygodniu skierował wniosek o uzupełnienie śledztwa. - Odpowiedzi na ten wniosek jeszcze nie otrzymałem. Natomiast jeden z moich wniosków dowodowych z marca został rozpoznany dopiero kilka tygodni temu - dodał.
O ten wniosek był pytany w czwartek rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak. Odpowiedział, że prokuratura może przychylić się do takiego wniosku, ale może też go odrzucić bez możliwości zaskarżenia decyzji.
Prokuratura o udziale Mateckiego w konkursach Funduszu Sprawiedliwości
Prokuratura w czwartkowym akcie oskarżenia wspomina o nieprawidłowościach przy organizacji trzech konkursów Funduszu Sprawiedliwości. Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak mówił w trakcie popołudniowej konferencji prasowej o nieprawidłowościach dotyczących jednego z nich, pod nazwą: "Budowa i rozwój lokalnych internetowych serwisów informacyjnych w celu prowadzenia akcji i działań informacyjnych wspierających sieć przeciwdziałania przyczynom przestępczości i pomocy pokrzywdzonym przestępstwem".
- W sierpniu 2020 roku w miejscowości Jeruzal, w miejscu zamieszkania ówczesnego prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości (Zbigniewa Ziobry) spotkało się kilka osób, w tym między innymi poseł, wówczas radny Dariusz M.; Tomasz M., obecnie podejrzany, wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski. Wówczas Dariusz M. przedstawił projekt wyciągnięcia pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości. Pod pozorem stworzenia lokalnych serwisów informacyjnych, mających na celu pozornie pomagać pokrzywdzonym - tłumaczył prok. Nowak.
Jak dodał, z "góry było założenie, że te serwisy internetowe mają promować polityków związanych z tamtą opcją polityczną (Zjednoczonej Prawicy)". - W związku z tymi ustaleniami, które zostały zaaprobowane, poszło polecenie, iż to Stowarzyszenie Przyjaciół Zdrowia, ma ten konkurs wygrać - dodał rzecznik PK. W ramach konkursu stowarzyszenie miało otrzymać z Funduszu Sprawiedliwości siedem milionów złotych.
Prokurator podkreślił, że w podobny sposób przebiegały pozostałe dwa konkursy, zatytułowane: "Centrum przeciwdziałania przestępczości przeciwko wolności sumienia i wyznania Fidei Defensor" oraz "Przeprowadzenie ogólnopolskiego cyklu szkoleń dla dorosłych w celu przeciwdziałania przyczynom przestępczości oraz pomocy osobom pokrzywdzonym przestępstwem, ze szczególnym uwzględnieniem osób starszych oraz społeczności wiejskich i małych miast"
Prok. Nowak odniósł się też do zarzutu "prania pieniędzy". Z ustaleń śledczych wynika, że polityk PiS otrzymywał pieniądze ze stowarzyszeń, które były beneficjentami Funduszu Sprawiedliwości. Rzecznik PK wskazał też konkretny przykład. - Stowarzyszenie zatrudnia tłumacza, którego nie potrzebuje. Ten tłumacz otrzymuje przez trzy lata pensję, w zasadzie nie wykonywając żadnej pracy, tłumacząc w ciągu trzech lat kilka stron. I cyklicznie część tej pensji przekazuje Dariuszowi M. - wyjaśnił prok. Nowak.
- Od pięciu takich osób, Dariusz M. uzyskał korzyść w kwocie blisko pół miliona złotych - przekazał prokurator.
Śledztwo dotyczące nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości
30 stycznia 2024 roku ówczesny prokuratur generalny Adam Bodnar powołał w Prokuraturze Krajowej zespół śledczy do zbadania prawidłowości zarządzania i wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości. Śledztwo wszczęto 19 lutego 2024 roku.
Łącznie postawiono zarzuty 29 osobom. Zarzuca im się popełnienie w sumie 73 przestępstw. Obecnie w sprawie pozostaje 10 podejrzanych. W środę Prokuratur generalny Waldemar Żurek złożył do marszałka Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze, co ma umożliwić przedstawienie mu 26 zarzutów.
Do sądów skierowano dziewięć aktów oskarżenia dotyczących różnych wątków śledztwa, w tym wobec Michała Wosia za przekazanie CBA 25 milionów złotych ze środków Funduszu Sprawiedliwości na zakup Pegasusa.
Zapadły też trzy wyroki skazujące: wobec Piotra W. za niegospodarność oraz "pranie pieniędzy", a także wobec dwóch kolejnych osób (Adriana K. i Piotra S.) za udział w "praniu pieniędzy" pochodzących z przestępstwa na szkodę Funduszu Sprawiedliwości.
Autorka/Autor: Artur Warcholiński, os/akw,tr
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Rafał Guz/PAP