Polska

Bliżej zmian w ordynacji do europarlamentu. Opozycja: nie godzimy się na taki tryb

Polska

Mariusz Witczak o planowanych zmianach w ordynacji do europarlamentu (nagranie z 22 czerwca)
Mariusz Witczak o planowanych zmianach w ordynacji do europarlamentu (nagranie z 22 czerwca)tvn24
wideo 2/4

Sejmowa komisja nadzwyczajna skierowała w piątek do drugiego czytania projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego dotyczący wyborów do Parlamentu Europejskiego wraz z poprawkami. Zgodnie z projektem autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości każdy okręg wyborczy ma mieć przypisaną liczbę minimum trzech mandatów.

Za skierowaniem projektu wraz z poprawkami do drugiego czytania głosowało ośmiu posłów. Przeciw był wiceprzewodniczący komisji, poseł Kukiz'15 Tomasz Jaskóła. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Tuż przed rozpatrywaniem poprawek i przed ich głosowaniem posłowie PO i Nowoczesnej opuścili posiedzenie komisji.

Wcześniej, poseł Nowoczesnej Marek Sowa złożył wniosek o wysłuchanie publiczne w sprawie projektu noweli ze względu na to - jak argumentował - że zmienia on "ład demokratyczny" i zasady wyboru do PE. Wniosek został jednak odrzucony.

Co w projekcie

Zgodnie z projektem autorstwa posłów PiS, w wyborach do Parlamentu Europejskiego każdy okręg wyborczy ma mieć przypisaną konkretną liczbę - co najmniej trzech - posłów wybieranych do europarlamentu. Obecnie nie ma określonej liczby europosłów wybieranych w konkretnym okręgu.

Głosowanie w wyborach do PE odbywa się według systemu proporcjonalnego, w którym głosy oddane na poszczególne listy przeliczane są na mandaty metodą d’Hondta w skali całego kraju. Dopiero po ustaleniu liczby mandatów przypadających poszczególnym komitetom rozdziela się je pomiędzy poszczególne listy kandydatów, zaś mandaty uzyskują kandydaci, którzy na danej liście otrzymali największą liczbę głosów.

"Nie godzimy się na zmianę w takim trybie"

Komisja nie zgodziła się na odrzucenie projektu, o co wnioskowali politycy PO. Prezentując wniosek o odrzucenie, wiceszef komisji, poseł PO Mariusz Witczak przypomniał, że jego partia wnosiła o odrzucenie projektu już w pierwszym czytaniu podczas posiedzenia Sejmu.

- Nie godzimy się na zmianę w takim trybie, dlatego że ordynację wyborczą wypracowuje się miesiącami w kategoriach głębokiego konsensusu politycznego ponad podziałami politycznymi i tak zawsze było do tej pory. Niestety ta kadencja pokazuje, że państwo budujecie ordynację wyborczą, jako kolejny element narzędzia faworyzowania partii sprawującej władzę - mówił. Według posła PO, partia rządząca buduje ordynację wyborczą w taki sposób, żeby "doszacować PiS na ścianie wschodniej". Nawoływał autorów projektu do przedstawienia załącznika, w którym wyszczególnione byłyby okręgi wyborcze, ich siedziby oraz liczba mandatów przypadająca na dany okręg.

- To jest (...) otwarcie wrót do tego, żebyście w każdej chwili podmieniali załącznik i tak budowali okręgi wyborcze, jak będzie wam to sprzyjało w związku z sondażami - ocenił. Zapowiedział również, że PO będzie głosowała przeciw temu projektowi.

Kukiz'15: powstanie duopol

Także Tomasz Jaskóła z Kukiz'15 uważa, że proponowane zmiany są korzystne tylko dla struktur PiS. Według niego na mocy projektu powstanie "duopol dwóch prezesów partii politycznych" - PO i PiS. Zdaniem Jaskóły to tylko "preludium" do zmian w ordynacji wyborczej dotyczącej wyborów parlamentarnych.

Poseł podtrzymał opinię klubu Kukiz'15, który już w pierwszym czytaniu wnioskował o odrzucenie projektu.

PiS chce odejścia od "kompletnie niezrozumiałego" systemu

Poseł PiS Łukasz Schreiber przekonywał, że to propozycja odejścia od systemu, który jest "kompletnie niezrozumiały, nieczytelny i niejasny nawet dla wyborców, którzy bardziej interesują się polityką", oraz dla samych kandydatów.

- Co ta ordynacja ma zapewnić? Świadomość tego, że w każdym okręgu są minimum trzy kandydatury, a to oznacza, że silna lista mniejszego komitetu ma ogromną szansę brać trzeci mandat - powiedział. Według niego, na mocy nowych przepisów nie zostaną wyeliminowane małe ugrupowania polityczne. Poseł PiS Artur Zasada ocenił, że obecna ordynacja w wyborach do PE jest najbardziej skomplikowaną ze wszystkich obecnie obowiązujących w Polsce. Podkreślił, że w myśl przedstawionych propozycji, próg wyborczy zostanie utrzymany na poziomie pięciu procent, a poszczególne okręgi będzie wskazywała Państwowa Komisja Wyborcza w obecnym składzie. Poseł PiS zaznaczył, że zgodnie z jednolitą normą przedstawicielstwa okręgi wyborcze będą dysponowały trzema, czterema, pięcioma lub sześcioma mandatami.

"Zaburzenia jeśli chodzi o zasadę proporcjonalności"

Przewodniczący PKW Wojciech Hermeliński stwierdził, że obecnie w wyborach do PE cała Polska jest jednym wielkim obszarem wyborczym, natomiast 13 okręgów można określić jako "subokręgi", bo przydziału mandatów dokonuje się na poziomie ogólnopolskim. Ocenił, że w tak skonstruowanej ordynacji, mamy do czynienia ze znaczącą proporcjonalnością wyborów. Zdaniem Hermelińskiego likwidując obecne wady, nowelizacja doprowadzi do "zaburzenia jeśli chodzi o zasadę proporcjonalności". - Nie jestem adwokatem żadnej z partii, chodzi mi o pewną zasadę. Może nastąpić to, że partia A, która jest małą partią, w wyniku zmian będzie być może pokrzywdzona w przydzielaniu mandatów, ale za jakiś czas duża partia B stanie się małą partią i ją z kolei dotkną tego rodzaju niekorzystne wybory - mówił szef PKW. - Obawiam się nierówności komitetów wyborczych, bo trudno wymagać od małego komitetu wyborczego, który jest pochodną małej partii, żeby dorównał komitetowi wyborczego dużej partii - dodał Hermeliński.

To - jak ocenił szef PKW - może być podstawą zaskarżania wyborów do sądów okręgowych z tytułu niezgodności z konstytucją pod względem zapisów o równości w świetle prawa wyborczego.

Dziesięć poprawek

Przed przejściem do omówienia szczegółów projektu i poprawek posłowie PO i Nowoczesnej opuścili posiedzenie komisji.

Komisja przyjęła dziesięć poprawek, głównie redakcyjnych. Wśród najważniejszych zmian merytorycznych przyjęto m.in. poprawkę dotyczącą przekazywania głosów wyborczych ze statków morskich do okręgu warszawskiego. Ponadto - w myśl innej poprawki - odwołanie m.in. w sprawie rejestracji list wyborczych lub wyników wyborów będzie musiało zostać złożone w terminie dwóch - a nie jak obecnie - pięciu dni od podania informacji do wiadomości publicznej. Komisja przyjęła także poprawkę, zgodnie z którą okręgowe i regionalne komisje wyborcze będą wykonywać swoje obowiązki przy pomocy urzędników wyborczych. Zgodnie z inną przyjętą poprawką, podpisana lista osób popierających zgłoszenie listy wyborczej będzie udostępniana także PKW - a nie jak obecnie - tylko w przypadku procedury odwoławczej, sądom i prokuraturze. Posłowie przyjęli także poprawkę, która nakłada na wiceministra spraw zagranicznych ds. UE obowiązek przekazania PKW informacji o liczbie posłów do PE wybieranych w Polsce. Na PKW nakłada ona zaś obowiązek określenia w drodze uchwały liczby posłów wybieranych w danych okręgach i przekazania tej uchwały prezydentowi, który w oparciu o te informacje będzie podawał w rozporządzeniu liczbę mandatów w danych okręgach. Zgodnie z kolejną poprawką, liczba kandydatów na posłów do PE zgłaszanych na liście nie może być mniejsza niż całkowita liczba posłów do PE i większa niż liczba posłów do PE wybieranych w danym okręgu powiększona o dwóch kandydatów. Obecnie liczba kandydatów na posłów do PE zgłaszanych na liście nie może być mniejsza niż pięć i większa niż dziesięć. Według poprawki np. w okręgu trzymandatowym maksymalna liczba będzie wynosiła pięciu kandydatów, a minimalna trzech, natomiast w okręgu sześciomandatowym minimalna liczba kandydatów będzie wynosiła sześć, a maksymalna osiem. Przyjęto także poprawkę, w wyniku której jeśli w danym okręgu zgłoszonych zostanie trzech kandydatów, to musi znaleźć się wśród nich jedna kobieta i jeden mężczyzna, zgodnie z 35-procentowym parytetem wyborczym.

Autor: ads//rzw / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: David Iliff / Wikipedia (CC-BY-SA 3.0)

Pozostałe wiadomości