"Chciałem odnaleźć prawdziwe elementy tej opowieści. Nie znalazłem żadnego"

Polska

Prof. Paweł Artymowicz o raporcie podkomisji smoleńskiej Macierewiczatvn24
wideo 2/7

- Tam dosłownie nie mogłem znaleźć ani jednego punktu, który był prawdziwy - ocenił w TVN24 profesor Paweł Artymowicz, astrofizyk i wykładowca Uniwersytetu w Toronto, który badał katastrofę samolotu Tu-154M w Smoleńsku z 2010 roku. Skomentował w ten sposób środową prezentację raportu technicznego podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza.

- Chciałbym pokazać tutaj w tej chwili coś, co jest zupełnie inne, niż państwo usłyszeli na konferencji pana Macierewicza - zaczął Artymowicz, prezentując w studiu TVN24 zdjęcia przedstawiające części wraku Tu-154M po katastrofie, które były też pokazywane między innymi na środowej konferencji podkomisji smoleńskiej.

- Tam dosłownie nie mogłem znaleźć ani jednego punktu, który był prawdziwy - stwierdził.

W przedstawionym w środę raporcie podkomisji smoleńskiej przekonywano, że na pokładzie samolotu lecącego do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku miały mieć miejsce dwie eksplozje. Według tezy zaprezentowanych przez Macierewicza do jednego z wybuchów rzekomo doszło na tak zwanym centropłacie, czyli pod salonką numer trzy.

"Mnóstwo kłamstw na temat materiałów wybuchowych"

Polski badacz i astrofizyk zdementował te domniemania na przykładzie fotografii omawianej salonki.

- Mogę pokazać właśnie tę salonkę, to znaczy podłogę w salonce numer trzy. Rysunek po prawej stronie był zresztą pokazywany przez pana Macierewicza - wskazał profesor Artymowicz, prezentując materiały przyniesione do studia TVN24. - Ilustruje, gdzie ta salonka była. Natomiast po lewej stronie widzą państwo podłogę salonki, która jest niezdeformowana, nie jest przefragmentowana - podkreślił.

- Nie było żadnego wybuchu pod nią, ponieważ centropłat znajduje się bezpośrednio pod tą właśnie podłogą - dodał naukowiec.

- Na tej podłodze siedzieli pasażerowie, którzy wszyscy zostali, niestety, zabici - to jest prawda, ale przez to, że samolot spadł odwrócony i rozbił się o ziemię - wyjaśnił profesor. - Natomiast podłoga w tym nie ucierpiała - dodał. Jak podkreślił, "gdyby był wybuch, ta podłoga by nie istniała, byłaby w drobnych kawałkach".

- A jak widać, istnieje - wskazał na przyniesioną do studia TVN24 fotografię.

Jego zdaniem podczas środowej konferencji "było mnóstwo kłamstw na temat materiałów wybuchowych". - Dlatego że analiza Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji nie wykryła żadnych materiałów wybuchowych - zaznaczył.

"Pokażemy dowody tego, że było zupełnie inaczej"

Podkomisja smoleńska forsowała również tezy mówiące o eksplozyjnym charakterze zniszczeń Tu-154M, między innymi o wybuchu w lewej części skrzydła.

Także do tej kwestii odniósł się profesor Artymowicz. - Może pokażemy dowody tego, że było zupełnie inaczej. Przyniosłem fotografię urwanego skrzydła, które rzekomo według pseudospecjalistów pana Macierewicza z podkomisji świadczy o wybuchu - podkreślił. Jak dodał, w Polsce są "prawdziwi specjaliści, to znaczy badacze katastrof", którzy "brali udział w dużej liczbie badań".

- Dwudziestu kilku biegłych z prokuratury wojskowej i 34 biegłych, którzy pracowali dla komisji Millera - podkreślił.

- Pośrodku państwo widzą żółtawe kawałki - wskazał profesor Artymowicz, pokazując fotografię. - To są wióry brzozy w przelocie skrzydła. Czyli skrzydło nie wybuchło, nie ma tu absolutnie żadnych śladów wybuchu - argumentował.

"Ci panowie nie zdążyli się przygotować"

- Jeżeli wybucha paliwo lub nawet ładunek paliwowo-powietrzny, czyli bomba termobaryczna, wówczas spalanie nie jest całkowite. Mieszanka jest turbulentna i ma różną zawartość paliwa w konkretnej objętości. spalanie nie jest całkowite i zostaje mnóstwo sadzy, mnóstwo czarnego materiału, opalenia i nadtopienia - kontynuował.

Jak dodał, "absolutnie czegoś takiego nie ma, zostało to wykluczone przez kilkudziesięciu polskich biegłych".

- Muszę powiedzieć, że uważałem bardzo pilnie, chciałem odnaleźć tutaj jakieś prawdziwe elementy w tej opowieści - podkreślił naukowiec. - Nie znalazłem żadnego - dodał. Jak zaznaczył, "opowieści, które słyszeliśmy, były naprawdę w połowie mieszaniną zeszłorocznego filmu".

- Dlatego że ci panowie nie zdążyli się przygotować i mają tyle tych swoich hipotez, żadna z nich nie jest potwierdzona i nawet sami przyznają, że nie wiedzą, co się stało - stwierdził profesor Artymowicz w studiu TVN24. - Oni wzięli zeszłoroczny film i dodali do tego kilka fragmentów, ale dosłownie wszystkie zasadnicze rzeczy, o których mówili, są kłamstwem - podkreślił naukowiec z Uniwersytetu w Toronto.

Prezentacja podkomisji smoleńskiejtvn24

Autor: JZ//now / Źródło: tvn24