|

Duchowny przemówił po raz pierwszy. Relacja z trzeciej rozprawy księdza Olszewskiego

Ksiądz Michał Olszewski podczas wtorkowej rozprawy
Ksiądz Michał Olszewski podczas wtorkowej rozprawy
Źródło: TVN24
To była pierwsza i prawdopodobnie ostatnia rozprawa, na której mogliśmy usłyszeć księdza Michała Olszewskiego. Główny oskarżony w sprawie wyłudzeń z Funduszu Sprawiedliwości we wtorek odmówił składania wyjaśnień, ale wylewnie opowiadał o doznanych krzywdach. Obszerne wyjaśnienia złożyła za to urzędniczka Urszula D., której przemowę przerwała awantura o cukierki.Artykuł dostępny w subskrypcji

Proces, który od trzech tygodni toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie, dotyczy największej w historii Funduszu Sprawiedliwości dotacji, przekazanej Fundacji Profeto księdza Michała Olszewskiego. Fundacja, prowadząca wcześniej katolickie media, miała za te pieniądze wybudować w warszawskim Wilanowie imponujący gmach zwany Archipelagiem i prowadzić w nim centrum pomocy dla ofiar przestępstw.

Zdaniem śledczych konkurs na dotację był ustawiony, a Profeto miała zamiar wykorzystywać Archipelag do swoich celów, a także być medialnym zapleczem dla Suwerennej Polski, partii Zbigniewa Ziobry - byłego ministra sprawiedliwości nadzorującego fundusz, a prywatnie dobrego znajomego ks. Olszewskiego. Dziś prokuratura ma dla Ziobry zarzuty, m.in. o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

Na ławie oskarżonych siedzą:

  • Ks. Michał Olszewski - szef Fundacji Profeto, która miała dostać z Funduszu Sprawiedliwości prawie 100 mln złotych dotacji (ostatecznie dostała 66 mln);
  • Urszula D. - była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości, szefowa departamentu Funduszu Sprawiedliwości;
  • Karolina Ś. - była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości pracująca w departamencie Funduszu Sprawiedliwości;
  • Marcin M. i Wojciech Z. - również pracowali w departamencie Funduszu Sprawiedliwości. Wciąż są urzędnikami w ministerstwie, jak przekazał nam resort, zostali "przesunięci do innych komórek organizacyjnych mieszczących się w innych siedzibach ministerstwa". Jako pracownicy służby cywilnej mogą zostać zwolnieni, jeśli zostaną tymczasowo aresztowani lub uznani za winnych.
  • Monika G. - była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości pracująca w departamencie Funduszu Sprawiedliwości.

Wszyscy oskarżeni, poza ks. Olszewskim, zgodzili się podczas wtorkowej rozprawy złożyć wyjaśnienia i odpowiedzieć na pytania sądu oraz obrońców (na pytania prokuratury już nie - mają do tego prawo). Jedynie szef Fundacji Profeto oświadczył, że na tym etapie śledztwa korzysta ze swojego prawa do odmowy składania wyjaśnień i nie będzie odpowiadał na żadne pytania.

Ks. Olszewski: Służby mnie prześladują

Ks. Olszewski zabrał głos jako pierwszy. Od czasu kiedy w marcu 2024 roku zatrzymała go ABW i po siedmiu miesiącach wyszedł z aresztu, duchowny stronił od mediów i nie pokazywał się publicznie. W śledztwie jako jedyny oskarżony konsekwentnie odmawiał składania wyjaśnień. Kiedy więc ubrany w koszulkę polo i koloratkę podniósł się z ławy oskarżonych, wszyscy na sali rozpraw utkwili w nim wzrok.

- Nie rozumiem treści zarzutów, nie rozumiem tego, w moim odczuciu, bałaganu. Pod innymi zarzutami zostałem aresztowany, pod innymi przedłużano mi środek zapobiegawczy, z innymi zarzutami opuściłem zakład karny, a jeszcze inne zarzuty usłyszałem w akcie oskarżenia - zaczął szef Fundacji Profeto. Wyliczał pomyłki prokuratora, który, czytając akt oskarżenia, mylił nazwę Fundacji Profeto. - To dla mnie uwłaczające - skwitował Olszewski.

Czytaj także: