Dwa lata postoju na parkingu galerii. Rachunek? Ponad 60 tysięcy złotych

TVN24

Samochód spędził na parkingu prawie dwa latatvn24
wideo 2/36

Cena parkingu może być większa niż wartość samochodu. Przekonał się o tym kierowca, który porzucił auto na parkingu Galerii Łódzkiej. Przez prawie dwa lata nikt się nie po nie nie zgłosił, a rachunek rósł, aż wyniósł ponad 60 tysięcy złotych. To wcale nie jest odosobniony przypadek. Tylko w zeszłym roku z ulic Warszawy drogowcy odholowali półtora tysiąca porzuconych samochodów. Materiał magazynu "Polska i świat".

Na parkingu Galerii Łódzkiej ktoś zostawił swoje renault w lipcu 2016 roku. Zgodnie z regulaminem kierowca powinien zapłacić ponad 60 tysięcy złotych za 628 dni parkowania. Samochód został odholowany 9 kwietnia. Na razie nie wiadomo, co z rachunkiem.

- Samochód cyklicznie przechodził z rąk do rąk kolejnych właścicieli - wyjaśniał podkomisarz Marcin Fiedukowicz z komendy miejskiej policji w Łodzi. - Dotarliśmy do kolejnego właściciela, który miał być tym ostatecznym użytkownikiem, właścicielem tego pojazdu. Okazało się, że ta osoba jest od jakiegoś czasu niedostępna - dodał.

Pomóc chciała łódzka straż miejska, jednak samochód jest w zbyt dobrym stanie, by uznać, że powinien zostać odholowany. Leszek Wojtas z wydziału dowodzenia straży miejskiej w Łodzi w rozmowie z TVN24 wyjaśnił, że auto - choć jest brudne - jest sprawne i nie można zakwalifikować go jako wrak.

Bezpańskie auta

Samochody porzucone na parkingach to problem w całym kraju. Zgodnie z prawem samochód można odholować z ulicy, jeśli nie ma tablicy rejestracyjnej albo gdy widać, że nie jest używany.

- W Polsce nie obowiązuje jeszcze nakaz codziennego używania pojazdu - podkreśliła Monika Niżniak, rzecznik prasowy straży miejskiej w Warszawie.

Straż miejska zawiadomiona o rzekomym wraku najpierw próbuje skontaktować się z właścicielem samochodu. - Jeśli właściciel unika z nami kontaktu, wówczas wydawana jest dyspozycja usunięcia pojazdu na koszt właściciela - wyjaśniła Monika Niżniak.

Z kolei na jednym z warszawskich osiedli mieszkańcom przeszkadza niszczejący samochód na parkingu. - Nie jest wcale tak zniszczony, żeby go zabierać - przekonuje w rozmowie z TVN24 pan Bolesław, właściciel auta.

Pół roku "kwarantanny"

Z kolei kierowca z Poznania tłumaczy anonimowo w rozmowie z TVN24, że jego auto, które parkuje w jednym miejscu od dawna, ale którego używa "raz na jakiś czas", "komuś przeszkadza bardzo", bo regularnie ma przebijane opony. - To nie jest wrak, to jest samochód sprawny - uważa.

W Warszawie wraki są holowane na specjalny parking. Jeśli przez pół roku nikt się po nie nie zgłosi, przechodzą na własność miasta.

Autor: pk//now / Źródło: tvn24