Polska

Prezydent zadowolony z ochrony na Ukrainie. Napastnik już wolny

Polska

21-latek rozbił jajko na ramieniu prezydenta
21-latek rozbił jajko na ramieniu prezydenta
wideo 2/21

21-latek, który w niedzielę rozbił na ramieniu prezydenta Bronisława Komorowskiego jajko, został wypuszczony z milicyjnego aresztu - podaje portal VolynPost.com. Do incydentu doszło w ukraińskim Łucku w czasie uroczystości poświęconych upamiętnieniu ofiar UPA. Mimo ataku, prezydent jest zadowolony ze swojej ochrony podczas wizyty na Ukrainie - poinformowała na antenie TVN24 Joanna Trzaska-Wieczorek z Kancelarii Prezydenta. BOR zarządził już wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, raportu z zajścia domaga się MSW.

Trzaska-Wieczorek wyjaśniła, że za porządek podczas uroczystości odpowiadały ukraińskie służby porządkowe i to po ich stronie leży wyjaśnienie incydentu w Łucku. - Prezydent jest usatysfakcjonowany ze swojej ochrony, jest w pełni zadowolony i nie ma uwag - powiedziała.

Wyjaśniła, że Biuro Ochrony Rządu będzie "z pewnością miało swoje refleksje na ten temat", czego dyskutowanie nie jest w gestii Kancelarii Prezydenta.

Reakcja BOR wyważona i adekwatna?

Rzeczniczka prezydenta powiedziała, że w sprawie reakcji BOR-u wypowiadał się ekspert z Centrum Badań nad Terroryzmem, który "ocenił je w sposób pozytywny". Miał nazwać ją reakcją "wyważoną" i "adekwatną". Przyznała jednak, że znane jej oceny ekspertów są "podzielone i różne".

Zapowiedziała jednak, że prezydent nie zmieni stylu wizyt. - Pan prezydent nie ma zamiaru zmieniać stylu wizyt krajowych i zagranicznych, tego bezpośredniego kontaktu i rozmowy z ludźmi - powiedziała Trzaska-Wieczorek.

MSW chce wyjaśnień

- Czekamy teraz na szczegółowe wyjaśnienia ze strony Biura Ochrony Rządu - powiedział w poniedziałek Piotr Majcher, p.o rzecznika MSW. Jak wyjaśnił, jeszcze w poniedziałek raport ma trafić do nadzorującego BOR wiceszefa MSW Marcina Jabłońskiego.

Biuro zapewnia, że dokładnie przyjrzy się zajściu. - Każdorazowo taki incydent wiąże się z dogłębną analizą i postępowaniem wyjaśniającym. Musimy rozpoznać wszelkie okoliczności, chociażby po to, aby być mądrzejsi w przyszłości - powiedział Grzegorz Bilski z BOR.

Nieoficjalnie funkcjonariusze Biura wskazują na odpowiedzialność raczej strony ukraińskiej. To ona bowiem odpowiadała za całokształt zabezpieczenia wizyty, podczas gdy polskie służby ograniczały się do działania w najbliższym otoczeniu prezydenta.

- Takie osoby, jak ten młody człowiek w Łucku, nie powinny znaleźć się w otoczeniu prezydenta. Powinien on zostać zidentyfikowany wcześniej przez służby ukraińskie. Tymczasem na materiałach wideo widać obniżoną koncentrację ukraińskich funkcjonariuszy, którzy bardziej byli zaaferowani osobą prezydenta niż pracą i obserwacją tłumu - powiedział pragnący zachować anonimowość oficer BOR.

Napastnik wolny

Do incydentu doszło w niedzielę po południu. Ukrainiec zaraz po ataku został obezwładniony pod łucką katedrą i zatrzymany przez milicję. Poddano go badaniom na obecność alkoholu we krwi, okazało się, że był trzeźwy. Jak pisze "Rossijskaja Gazieta", milicja wykluczyła więc "pijacki wybryk". Młody mężczyzna z Zaporoża odpowie za chuligaństwo.

Jak donosi Zachodnia Informacyjna Korporacja (ZIK), agencja informacyjna Zachodniej Ukrainy, trwa śledztwo. Agencja cytuje słowa członka obwodowego zarządu MSW na Wołyniu, Aleksandra Teraszczuka, który powiedział, że w internecie można znaleźć informacje, że chłopak "działał w prorosyjskich grupach".

Nie chciał jednak udzielić żadnych szczegółów. - Śledztwo jest obecnie w toku. W związku z tym nadal trwają czynności dochodzeniowe. Są tajne - dodał.

Według ukraińskiego kodeksu karnego, za akt chuligaństwa grozi kara grzywny, aresztu na okres do 6 miesięcy lub ograniczenia wolności do pięciu lat.

"Moment prowokacji"

Z kolei polski oddział ukraińskiej agencji prasowej poprosił o komentarz przewodniczącego Wołyńskiej Obwodowej Administracji Państwowej Borysa Klimczuka. Oświadczył on: - Tylko jeden Bóg wie, jakie motywy miał zamachowiec. Ale nie ma nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione.

I dodał: - Ta osoba nie jest ani mieszkańcem Wołynia, ani członkiem partii Swoboda, którą obarczano winą za ten uczynek. A propos, partia Swoboda w tej sytuacji zachowała się bardzo godnie. Należy być ponad tym wszystkim i nie reagować na prowokacje. Myślę, że to był moment prowokacji.

Zaatakował prezydenta jajkiem

Prezydent Bronisław Komorowski został zaatakowany jajkiem podczas niedzielnej wizyty w Łucku z okazji 70. rocznicy tragedii Wołyńskiej. Mężczyzna miał ze sobą plecak z żółtym napisem "Swoboda", nazwą skrajnej prawicowej partii.

Autor: pk//bgr / Źródło: VolynPost.com, ZIK.ua, Rossijskaja Gazieta, TVN24, PAP

Raporty:
Pozostałe wiadomości