Nawrocki "idzie na zwarcie". "Projekt o niepozornej nazwie"

pap_20260125_20P
Czarzasty o decyzji w sprawie projektu prezydenta
Źródło: TVN24
Ustawa kagańcowa, prawo na sterydach, białoruskie standardy czy kompromitacja prezydenta - to tylko niektóre komentarze po tym, jak prezydent Karol Nawrocki przedstawił swój projekt ustawy o niepozornej nazwie "o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki". Pomysł analizuje dziennikarka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska.
Kluczowe fakty:

Prezydent zaczyna swój projekt ustawy słowami o poczuciu odpowiedzialności za wymiar sprawiedliwości i poszanowaniu niezależności sędziów, jednak już kolejne zdania świadczą o tym, jak bardzo chce im związać ręce. Troska natomiast przejawia się raczej w zadbaniu o usankcjonowanie reguł narzuconych wcześniej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

> Zobacz prezydencki projekt ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki.

> Zobacz uzasadnienie do projektu.

Zgodnie z propozycją sędziowie mieliby się kierować prawem krajowym. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że chodzi o odebranie im możliwości orzekania w oparciu o wyroki TSUE (Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej) czy ETPCz (Europejskiego Trybunału Praw Człowieka), a te wielokrotnie zwracały uwagę na wadliwość polskich rozwiązań wdrażanych za czasów ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Jak chociażby wtedy, kiedy zakwestionowały Izbę Dyscyplinarną czy neoKRS albo legalność składu Trybunału Konstytucyjnego, w którym zasiadają sędziowie dublerzy.

Teraz prezydent chce zmusić sędziów, by respektowali tenże Trybunał i wyroki przez niego wydawane. Warto przypomnieć, że rząd nie uznaje TK w obecnym kształcie i nie publikuje jego decyzji.

Sędzia musiałby się liczyć z utratą pracy

Projekt "rozwiązuje" też kwestię neosędziów, czyli tych wszystkich osób, które przeszły procedurę przed neoKRS. Prezydent w swoim rozwiązaniu po prostu nakazuje ich uznać. Co więcej, tak zwani starzy sędziowie nie mogliby już odmawiać orzekania z neosędziami, podważać ich wyroków czy wyłączać ze spraw. A tak się obecnie dzieje. Wyłączenia ze względu na wadliwe powołanie są w zasadzie na porządku dziennym. Niestety dochodzi też do takich dramatów jak w Poznaniu, gdzie sąd uchylił wyrok dożywocia za potrójne zabójstwo ze względu na to, że w sprawie orzekał neosędzia. To jednak spadek po ustawie przyjętej w 2017 roku przez PiS. Nowelizacja ustawy o KRS, którą właśnie zablokował prezydent, miała ten chaos opanować.

Wracając jednak do ustawy prezydenckiej, szczególną uwagę zwracają konsekwencje, które ponosiliby sędziowie niestosujący się do jej zapisów.

I tak sędziowie, którzy nie chcieliby orzekać w składach z neosędziami, uchylali czy w inny sposób kwestionowali ich orzeczenia lub wyłączali ich ze spraw, byliby usuwani z zawodu. Mówiąc wprost - sędzia musiałby się liczyć z utratą pracy między innymi w momencie stosowania wyroków europejskich trybunałów. To wprost sprzeczne z Konstytucją, która gwarantuje nieusuwalność sędziego bez prawomocnego wyroku.

Prezydent chce też karać sędziów więzieniem. Sędziowie "uporczywie" kwestionujący uprawnienia prezydenta, Trybunału Konstytucyjnego, KRS czy Trybunału Stanu, ale też podważający status innych sędziów musieliby się liczyć z karą pięciu lat pozbawienia wolności. W skrajnych przypadkach byłoby to nawet 10 lat więzienia.

Problemem byłaby też przynależność do stowarzyszeń sędziowskich. Chociaż wczytując się w projekt ustawy, trudno nie odnieść wrażenia, że jest to uderzenie w największe z nich - Iustitię, która przez lata sprzeciwiała się prawu wprowadzanemu przez rząd PiS. Iustitia ma bowiem w swoim statucie obowiązek przestrzegania uchwał stowarzyszenia, a to kwestionuje prezydent.

Karol Nawrocki chciałby ponadto nałożyć na sędziów obowiązek publikowania oświadczeń o tym, do jakiego stowarzyszenia należą. Miałoby się to odbywać na wniosek stron postępowania. Problem w tym, że taka próba za rządów PiS już była i trzy lata temu TSUE uznał, że byłoby to sprzeczne z prawem europejskim.

"W sposób autorytarny"

Swoim projektem prezydent zawłaszcza też kompetencje należące do ministra sprawiedliwości. Chce mieć wyłączne prawo do obwieszczania informacji o wakatach w sądach. Miałyby się one pojawiać w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie Kancelarii Prezydenta.

To też jawna walka z rządem, bo minister sprawiedliwości - od czasu objęcia rządów przez obecną władzę - nie ogłasza konkursów na wolne stanowiska w sądach. Chodzi o to, by neoKRS nie produkowała kolejnych wadliwie powołanych neosędziów. Teraz te kompetencje chce przejąć prezydent, używając nawet sformułowania, że obwieszcza "w sposób autorytarny" informacje o wakatach w poszczególnych sądach.

Co więcej, prezydent chce przejąć kompetencje ministra sprawiedliwości w zakresie określania regulaminu urzędowania sądów powszechnych. W tym, co niezwykle istotne, chce mieć wpływ na zasady przydziału spraw, czyli sposób ich losowania i ustalania składów wieloosobowych.

Zobacz też: "Kolejny krok w kierunku destabilizacji systemu ustrojowego". Jest apel >>>

Prezydent "idzie na zwarcie z rządem i Unią Europejską"

Niezwykle mocno na prezydencką ustawę zareagował wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur, wskazując jednocześnie na płynące z niej realne zagrożenia dla zwykłego człowieka. W swoim wpisie na X Mazur przyznał wręcz, że tak daleko, jak obecny prezydent, nie posunął się nawet Zbigniew Ziobro.

Karol Nawrocki, zdaniem ministra, nie kryje się z tym, że chce wziąć sędziów pod but. Mazur pisze, że taki projekt nie zostałby przyjęty nawet na Białorusi, a złamanie kręgosłupów sędziom sprawiłoby, że taka władza sięgnęłaby po kolejne grupy zawodowe. A koniec końców uderzyłoby to w obywateli, którzy zostaliby pozbawieni ochrony przed nadużyciami władzy. Ponadto przyjęcie propozycji prezydenta musiałoby się wiązać z wyjściem z Unii Europejskiej i Rady Europy.

W obecnym układzie politycznym ten projekt nie ma szans na przyjęcie. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty już skierował go do Komisji Weneckiej w celu zaopiniowania.

Prezydencka propozycja aranżacji sądów, jak w soczewce pokazuje postrzeganie wymiaru sprawiedliwości przez Karola Nawrockiego i ambicje prezydenta w tym obszarze. Ustawa ma zaledwie 14 stron, ale niemal każde jej zdanie budzi ogromny sprzeciw i emocje w środowisku sędziowskim. Prezydent swoim projektem idzie nie tylko na ostre zwarcie z rządem, ale i Unią Europejską. Chce też sparaliżować możliwość wydawania przez sędziów decyzji w oparciu o wyroki europejskich trybunałów. Słowem - wojna, w której największym przegranym mógłby okazać się obywatel.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: