W poniedziałek prezydent Węgier Tamas Sulyok przybył do Przemyśla, aby wspólnie z prezydentem Karolem Nawrockim wziąć udział w obchodach Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Później głowa państwa polskiego uda się do Budapesztu, gdzie spotka się z premierem Viktorem Orbanem i to właśnie ten punkt w harmonogramie prezydenta budzi najwięcej kontrowersji.
Pałac Prezydencki przedstawia spotkanie Nawrocki-Orban jako kontynuację obchodów. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekonywał w mediach społecznościowych, że "tradycję" Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej "realizowali wszyscy polscy prezydenci".
Sprawdziliśmy, jak to wyglądało wcześniej. Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej - ustanowiony w 2007 roku uchwałą parlamentów obu państw - zwyczajowo obchodzony jest naprzemiennie w Polsce i na Węgrzech. W ubiegłym roku były prezydent Andrzej Duda wziął udział w uroczystościach zorganizowanych w węgierskim Kaposvar. Z kolei w 2024 roku obchody odbyły się w Starym Sączu. Skąd decyzja o rozszerzeniu tegorocznych uroczystości?
Nawrocki już raz odwołał spotkanie z Orbanem
Według koalicji rządzącej wizyta w Budapeszcie ma być okazją dla Nawrockiego do udzielenia oficjalnego poparcia Orbanowi w zbliżających się wyborach parlamentarnych na Węgrzech, zaplanowanych na 12 kwietnia. Orban uzyskał już wsparcie prezydenta USA Donalda Trumpa.
Dotychczasowe sondaże dają przewagę opozycyjnej wobec Fideszu Orbana TISZY Petera Magyara. Węgierska kampania wyborcza jest też coraz głośniej komentowana w zagranicznych mediach. Według "Washington Post" rosyjskie służby zaproponowały "zaaranżowanie zamachu" na Orbana, co miałoby mu pomóc w walce o przedłużenie władzy.
To właśnie obecność wątku rosyjskiego w węgierskiej polityce jest jednym z tych powodów, który budzi największe obawy wśród rządzących przed spotkaniem Nawrockiego z Orbanem. Węgierski premier słynie ze swoich prorosyjskich wypowiedzi na forum UE, blokuje pomoc dla Ukrainy, krytykuje ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, kwestionuje "niepodległość i niezależność" Ukrainy, a także jeździ na spotkania z rosyjskim dyktatorem Władimirem Putinem. Jedno z nich odbyło się w listopadzie ubiegłego roku.
Tematem rozmów były dostawy surowców energetycznych. Po rozpoczęciu inwazji Kremla na Ukrainę Węgry nie zaprzestały importu rosyjskiej ropy, tłumacząc to bezpieczeństwem energetycznym. Putin i Orban mieli też debatować w Moskwie nad ewentualnym spotkaniem przywódców USA i Rosji w Budapeszcie. Rosyjski dyktator chwalił przy tym postawę Orbana wobec wojny w Ukrainie.
Wizyta Orbana na Kremlu miała miejsce 28 listopada 2025 roku, a spotkanie Nawrockiego z węgierskim premierem miało się odbyć zaledwie kilka dni po rozmowach w Moskwie, 3 grudnia. Do spotkania Nawrocki-Orban ostatecznie nie doszło.
Jak argumentował wtedy rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz w TVN24, za decyzją stało spotkanie "premiera Orbana ze zbrodniarzem Putinem". "W związku ze zrealizowaną przez Premiera Viktora Orbana wizytą w Moskwie i jej kontekstem, Prezydent K. Nawrocki zdecydował się ograniczyć program swojej wizyty na Węgrzech wyłącznie do szczytu prezydentów Grupy Wyszehradzkiej w Ostrzyhomiu" - oświadczył wówczas szef Biura Polityki Międzynarodowej w Pałacu Prezydenckim Marcin Przydacz.
Trzy spotkania Orbana z Putinem. O Ukrainie mówił: jest wrogiem
Od czasu rozmów Putina i Orbana na Kremlu oraz odwołanego spotkania Nawrockiego z szefem węgierskiego rządu Budapeszt konsekwentnie trzymał się dotychczasowej polityki wobec wojny w Ukrainie. W marcu na unijnym szczycie w Brukseli przyjęto konkluzje w sprawie dalszego wsparcia dla Ukrainy. Przeciwko głosowały Węgry i Słowacja. Orban zdecydował o blokowaniu 90 miliardów euro unijnej pożyczki dla Kijowa, tłumacząc to swoim stanowiskiem w sprawie uszkodzonego w rosyjskim ataku ropociągu "Przyjaźń", w wyniku czego do Węgier przestała płynąć rosyjska ropa. Orban winą za uszkodzenie ropociągu obarczył Ukrainę.
Węgierski polityk nie po raz pierwszy apelował w marcu o zniesienie "wszystkich sankcji energetycznych" nałożonych przez UE na Rosję po inwazji na Ukrainę, nawiązując przy tym do sytuacji na Bliskim Wschodzie i "szczególnie narażonej" na ten kryzys Europy. Kiedy w grudniu ubiegłego roku w Brukseli toczyły się dyskusje o ewentualnym przekazaniu środków z zamrożonych rosyjskich aktywów na wsparcia dla Ukrainy, Orban ocenił, że byłaby to "deklaracja wojny".
Gdy władze w Kijowie apelowały o zaprzestanie importu taniej rosyjskiej energii, Orban napisał, że "każdy, kto tak mówi, jest wrogiem Węgier, więc Ukraina jest naszym wrogiem". Szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto oświadczył też, że dopóki Fidesz rządzi na Węgrzech, Ukraina nie będzie członkiem Unii Europejskiej.
Według oficjalnych informacji od wybuchu wojny Orban trzy razy spotykał się z Putinem. Pierwszy raz 17 października 2023 roku w Pekinie przy okazji szczytu energetycznego Forum Pasa i Szlaku. Węgierski premier mówił wtedy, że nigdy nie chciał konfrontacji z Kremlem, ale rozwijania wzajemnych stosunków, w tym gospodarczych.
Kolejne spotkanie miało już miejsce w Moskwie 5 lipca 2024 roku, gdy Orban ogłosił, że jedzie na spotkanie z Putinem z "misją pokojową".
Ostatnie spotkanie w cztery oczy odbyło się w listopadzie ubiegłego roku. Po nim Nawrocki odwołał rozmowy z Orbanem.
Z kolei nie tak dawno, bo 3 marca, premier Węgier rozmawiał telefonicznie z rosyjskim dyktatorem. Jak wynika z komunikatu Kremla, tematem dyskusji były ustalenia z listopadowego spotkania. W oświadczeniu ponownie pochwalono podejście Budapesztu do wojny w Ukrainie. "Przywódcy zgodzili się utrzymywać kontakt na różnych szczeblach" - napisał Kreml.
Toast z Putinem
A jak wyglądały relacje Putina i Orbana na krótko przed wybuchem wojny? 1 lutego, czyli trzy tygodnie przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę, przywódcy Węgier i Rosji wznosili toast na Kremlu, w trakcie spotkania, którego tematem miały być negocjacje o rozszerzeniu dostaw rosyjskiej ropy do Węgier.