Prezydent: jeżeli grupa ludzi wychodzi na ulice i żąda rewolucji, to jeszcze nie znaczy, że trzeba temu ulegać

TVN24 | Polska

Autor:
js//now
Źródło:
PAP
Prezydent: jeżeli grupa ludzi wychodzi na ulice i żąda rewolucji, to jeszcze nie znaczy, że trzeba temu ulegaćRMF FM
wideo 2/35
RMF FMPrezydent: jeżeli grupa ludzi wychodzi na ulice i żąda rewolucji, to jeszcze nie znaczy, że trzeba temu ulegać

Nie może być tak, że prawo nakazuje kobiecie tego typu heroizm - powiedział w RMF FM prezydent Andrzej Duda, odnosząc się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego kierowanego przez Julię Przyłębską. Jego zdaniem powinno zostać jak najszybciej przygotowane rozwiązanie ustawowe, które uspokoi nastroje protestujących w sprawie aborcji osób. - To, że grupa ludzi wychodzi na ulice i żąda w Polsce rewolucji, to jeszcze nie znaczy, że należy temu ulegać - dodał.

Od zeszłego czwartku w całej Polsce trwają protesty. To reakcja na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który za niezgodny z konstytucją uznał przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku dopuszczający przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu.

W środę wieczorem w wywiadzie w Polsat News prezydent Duda zadeklarował, że jest gotowy zaangażować się w prace nad rozwiązaniem, które przywróci spokój społeczny - żeby "dzieci, na przykład z zespołem Downa, były chronione, ale żeby kobiety nie były narażane na cierpienie psychiczne i fizyczne".

W rozmowie opublikowanej w czwartek w RMF FM prezydent przypomniał, że podczas kampanii wyborczej mówił, że jeżeli pojawi się rozwiązanie, które będzie wprowadzało w Polsce zakaz "aborcji eugenicznej", to on byłby gotowy taką ustawę podpisać. - Ale przecież miałem na myśli takie rozwiązanie, które będzie brało pod uwagę szczególną sytuację kobiety, która jest w ciąży, a dziecko, płód jest obarczony takimi wadami o charakterze letalnym, że nastąpi śmierć, praktycznie rzecz biorąc, zaraz po urodzeniu - dodał.

Prezydent powiedział, że, "to jest bardzo szczególna sytuacja i trzeba sobie zadać jasno pytanie, czy ktokolwiek ma prawo wymagać, czy prawo może wymagać od takiej kobiety, żeby po pierwsze, mając świadomość tej sytuacji, nosiła takie dziecko w swoim łonie, a następnie ponosiła cały fizyczny koszt urodzenia tego dziecka - więc nie tylko dramatyczny koszt psychiczny, ale także i fizyczny".

Zdaniem prezydenta "nie może być tak, że prawo nakazuje kobiecie tego typu heroizm". Podkreślił, że "jeżeli państwo oczekuje od kobiety i wymaga prawnie, by urodziła dziecko z niepełnosprawnościami, to ta kobieta musi mieć zagwarantowaną pomoc państwową na odpowiednim poziomie". - To jest kolejna kwestia, która na pewno musi zostać podniesiona w tej debacie publicznej i ja ją dzisiaj podnoszę za wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, bo tego elementu pominąć nie można - stwierdził.

Kolejny dzień strajków po decyzji TKTVN24

Prezydent: przesłanka eugeniczna była zbyt szeroka

Zaznaczył jednak, że tak zwana przesłanka eugeniczna do przerwania ciąży zapisana w ustawie "była zbyt szeroka". - Chodzi o to, żeby to doprecyzować, żeby jako przesłanki legalnej aborcji pozostały wyłącznie wady o charakterze letalnym, to znaczy takie, które rzeczywiście uniemożliwiają życie dziecka i w ten sposób kobieta jest narażona na wielkie cierpienie. I tak nie może być - dodał Andrzej Duda. Oświadczył, że "chce potraktować sprawę kobiet poważnie". - Wiem, że jest bardzo wiele uczciwych kobiet, matek, które rzeczywiście się martwią, jest bardzo zaniepokojonych tą sytuacją i tym orzeczeniem, i tym, jakie będą jego efekty. I uważam, że powinno zostać jak najszybciej przygotowane rozwiązanie ustawowe, które nastroje tych osób - uczciwie podchodzących do sprawy - uspokoi. To jest dziś w moim przekonaniu obowiązek władz - ocenił prezydent.

"W demokracji rozstrzygają kryteria przy urnach, a nie kryteria uliczne"

- Wiem o tym, że są grupy w Polsce - mamy demokrację, można mieć różne poglądy - które żądają gwałtownego zwrotu państwa w lewo. Ale od tego, aby takie zwroty były dokonywane, są w demokratycznym państwie wybory. Przyjdzie czas wyborów, przy urnach będzie można ocenić rządzących, będzie można wybrać nowych kandydatów do parlamentu i wtedy będzie się mógł ukonstytuować nowy rząd - i zobaczymy, jakie są preferencje polskiego społeczeństwa - mówił prezydent.

Jego zdaniem "to, że grupa ludzi wychodzi na ulice i żąda w Polsce rewolucji, to jeszcze nie znaczy, że należy temu ulegać, zwłaszcza, jeżeli to się dzieje wbrew prawu". - W demokracji rozstrzygają kryteria przy urnach, a nie kryteria uliczne - dodał.

- Proponuję, żeby w ten sposób działać - zgodnie z zasadami demokracji - i myślę, że tego też oczekuje w Polsce większość społeczeństwa. Ludzie przede wszystkim chcą spokoju, chcą, żebyśmy przeszli przez pandemię koronawirusa, żebyśmy wyszli z tego spokojnie, nie tylko, jeżeli chodzi o zdrowie, ale także, jeżeli chodzi o jakość naszego życia, o polską gospodarkę - i to jest dzisiaj dla nas najważniejsze zadanie - powiedział Andrzej Duda.

Pierwsza dama: mam wątpliwości, czy kobiety muszą być zmuszane do heroizmuTVN24, Polsat News, KPRP

"Pojawiają się zachowania, które nie licują z jakimikolwiek normami prawnymi"

Prezydent ocenił, że "płynne przejście ze sprawy kobiet i aborcji na sprawę rewolucji politycznej, wielkiej zmiany w Polsce i odepchnięcia rządzących od władzy pokazuje niestety, że jakaś grupa polityczna w sposób przedmiotowy wykorzystała problem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego po to, żeby realizować swoje cele".

Zaznaczył, że "poza normalnymi protestami, które mają charakter w demokracji przewidziany - prawo do zgromadzeń i tak dalej, pojawiają się też zachowania, które nie licują z jakimikolwiek normami prawnymi obowiązującymi w demokratycznym państwie".

- Jeżeli mówimy o aktach agresji fizycznej, słownej, jeżeli mówimy o wtargnięciu do kościołów, jeżeli mówimy o znieważaniu uczuć religijnych, profanowaniu miejsc kultu, no to przepraszam bardzo, ale tu granice są zdecydowanie przekroczone - powiedział Andrzej Duda.

"Powodem protestów jest także niepokój społeczny, który narasta w związku z pandemią"

Według prezydenta "patrząc na skalę protestów, sytuacja jest poważna". - To nie jest tylko i wyłącznie zaniepokojenie wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, to nie są wyłącznie jakieś polityczne ambicje czy zamiary, czy plany jakiejś grupy osób o innych poglądach, niż ci, którzy dziś sprawują władzę w Polsce, ale powodem protestów jest także niepokój społeczny, który narasta w związku z pandemią koronawirusa - ocenił.

- Ludzie się obawiają o swoją przyszłość. Boją się, czy będzie praca, boją się o warunki ekonomiczne życia w naszym kraju w przyszłości - mówił. Prezydent zaapelował także o spokój i rozwagę.

Autor:js//now

Źródło: PAP