"Od razu mówiliśmy bardzo wyraźnie, że nie ma możliwości zapłaty za strajk"

Polska

Jacek Majchrowski i Jacek Jaśkowiak w "Faktach po Faktach"tvn24
wideo 2/35

Od razu powiedzieliśmy nauczycielom, na co mogą liczyć. Byliśmy za to krytykowani - powiedział w "Faktach po Faktach" prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski przyznał, że jest "w podobnej sytuacji". - My od razu mówiliśmy bardzo wyraźnie, że nie ma możliwości zapłaty za strajk - potwierdził. Samorządowcy tłumaczyli, że pieniądze mogą zostać przekazane nauczycielom tylko "zgodnie z prawem".

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski i prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak byli pytani w "Faktach po Faktach", jak zamierzają pomóc strajkującym nauczycielom oraz oświacie w swoich miastach.

Pod koniec kwietnia po 19 dniach został zawieszony strajk nauczycieli. Organizujące go centrale związkowe zapowiadają możliwość ponownego podjęcia tej formy protestu od września. Pozostało jednak pytanie, co z wynagrodzeniem za czas, w którym strajkujący nie prowadzili lekcji. Szacowano, że nauczyciele muszą się liczyć nawet z 70-procentowym obniżeniem kwietniowych pensji.

Zgodnie z Ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych za czas strajku nie przysługuje wynagrodzenie zarówno nauczycielom, jak i innym pracownikom szkoły. Wypłaty wynagrodzenia w takiej sytuacji nie przewiduje również Karta Nauczyciela.

Jaśkowiak: od razu powiedzieliśmy nauczycielom, na co mogą liczyć

- Staramy się inwestować w oświatę. Na to przeznaczmy ponad jedną czwartą naszego budżetu. To najważniejszy wydatek w budżecie Poznania. Inwestujemy w nowe szkoły - wyliczał Jacek Jaśkowiak.

Zastrzegł jednak, że samorząd "od razu powiedział nauczycielom, na co mogą liczyć". - Pieniądze pozostawimy w gestii dyrektorów szkół, one będą mogły być zgodnie z prawem przekazane nauczycielom, czyli w formie zajęć dodatkowych i ewentualnych nagród. Natomiast musi to być zrobione w taki sposób, żeby nie naruszono dyscypliny finansów publicznych - tłumaczył.

- To od samego początku udało nam się jednoznacznie powiedzieć, byliśmy za to krytykowani, bowiem podnoszono, że inne samorządy będą te środki wypłacać nauczycielom za czas strajku - dodał.

Jak powiedział, samorząd "szuka rozwiązań, szczególnie dla tych nauczycieli, którzy są małżeństwami nauczycielskimi i w ten sposób budżet rodziny został podwójnie dotknięty problemem lub też tych nauczycieli, którzy samodzielnie wychowują dzieci".

Prezydent Poznania przyznał, że szukają rozwiązań poprzez "wsparcie z funduszu socjalnego, czy też udzielania różnego rodzaju pożyczek, które byłyby zgodne z prawem".

- Ja uważam, że ten protest był potrzebny, od lat wynagrodzenie nauczycieli jest niskie. Od tego zawodu odchodzą osoby utalentowane - zauważył.

Jaśkowiak: od razu powiedzieliśmy nauczycielom na co mogą liczyć, byliśmy za to krytykowanitvn24

Majchrowski: od razu mówiliśmy, że nie ma możliwości zapłaty za strajk

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski przyznał, że jest "w podobnej sytuacji". - My od razu mówiliśmy bardzo wyraźnie, że nie ma możliwości zapłaty za strajk. To ustawa wyraźnie precyzuje - podkreślił.

- My - tak jak w Poznaniu - nie zmniejszamy funduszu, zostawiamy te pieniądze dyrektorom szkół, którzy mogą je rozdysponować. Ale proszę pamiętać o jednej rzeczy - te pieniądze trzeba też rozdysponować między osoby, które wtedy pracowały, które opiekowały się dziećmi. To jest cała gama osób, które powinny dostać za to dodatkowe wynagrodzenie - mówił Majchrowski.

Zaznaczył również, że to nie samorząd jest pracodawcą dla nauczycieli. - Samorząd jest pracodawcą dla dyrektorów szkół, a dla nauczycieli pracodawcą jest dyrektor szkoły. I na linii dyrektor - nauczyciel powinny się rozgrywać te wszystkie sprawy finansowe - stwierdził.

- Oznacza to w praktyce, że my ze swej strony jako miasto dołożymy wszelkiej staranności, aby nauczyciele otrzymali pieniądze, które im się należą. Podkreślam, należą - dodał.

Majchrowski: od razu mówiliśmy bardzo wyraźnie, że nie ma możliwości zapłaty za strajktvn24

"Trudno się nie wypowiadać, gdy PiS demoluje ustrój państwa"

Prezydenci miast odnieśli się również do wykładu Donalda Tuska na Uniwersytecie Warszawskim.

ZOBACZ WYKŁAD DONALDA TUSKA NA UNIWERSYTECIE WARSZAWSKIM >

Jacek Jaśkowiak pytany, co myśli o opiniach, że przewodniczący Rady Europejskiej czy prezydenci miast nie powinni się mieszać do polityki krajowej, odparł: - Nie znam ograniczeń, które by powodowały, że przewodniczący Rady Europejskiej czy prezydent miasta nie mogą się wypowiadać w sprawach publicznych. Byłoby to ograniczenie.

- Ja się cieszę, że Donald Tusk w tak ważnych czasach (…) się wypowiada i zabiera głos, w szczególności, gdy dochodzi w Polsce do łamania konstytucji. To wystąpienie było dobre, mocne, wyważone - ocenił prezydent Poznania.

- Wielokrotnie słyszałem z ust kolegów, czy niekolegów, czyli polityków Prawa i Sprawiedliwości, iż prezydenci miast, samorządowcy nie powinni się wypowiadać w sprawach publicznych. Ale trudno się nie wypowiadać, gdy Prawo i Sprawiedliwości w ciągu tych trzech lat demoluje ustrój państwa, ogranicza prawa samorządu, nakłada na nas dodatkowe obowiązki. W związku z tym ja uważam, że nie możemy się chować za urzędem, nie możemy uciekać przed wypowiedziami, również krytycznymi w stosunku do rządu, w stosunku do tych rzeczy, które się dzieją - powiedział.

"Swoje myślę, swoje robię"

Nie zgodził się z nim prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. - Ja staram się nie angażować w politykę, nie wypowiadam się na tematy bieżącej polityki. Swoje myślę, swoje robię. Mam świadomość pełną tego, że wśród mieszkańców mam zarówno zwolenników jednej, jak i drugiej opcji, a także jeszcze innych - tłumaczył.

- W tej chwili mamy taką sytuację, że mamy wojnę dwóch plemion. Jeżeli coś dotyczy samorządu, wtedy się angażuję - dodał Majchrowski.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "FAKTY PO FAKTACH"

Autor: KB//rzw / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: