Premier będzie musiał sprostować swoje słowa

TVN24


Premier Morawiecki będzie musiał sprostować w wyemitowanym w telewizji oświadczeniu swoje słowa o tym, że "w ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne, niż za czasów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w ciągu ośmiu lat" - zdecydował w środę Sąd Apelacyjny. Pozew w tej sprawie składali politycy Platformy Obywatelskiej.

Sąd zobowiązał Mateusza Morawieckiego do opublikowania w ciągu 48 godzin oświadczenia na antenie TVP Info i TVN przed głównymi wydaniami programów "Wiadomości" i "Fakty" po blokach reklamowych bezpośrednio poprzedzających emisję tych programów - poinformowała sędzia Paulina Asłanowicz, zastępca przewodniczącego V Wydziału Cywilnego.

Treść oświadczenia ma brzmieć: "Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie 15 września 2018 roku podczas wiecu wyborczego komitetu wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Świebodzinie, że w ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne, niż za czasów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w ciągu ośmiu lat. Mateusz Morawiecki premier rządu Rzeczpospolitej Polskiej".

Razem z odczytanym oświadczeniem ma być też wyświetlona plansza z jego treścią.

Od postanowienia sądu apelacyjnego nie przysługuje skarga kasacyjna i podlega ono natychmiastowego wykonaniu.

"Wyrok będzie najpewniej wykonany"

- Wyrok nie odpowiada naszej argumentacji, nie możemy się z nim zgodzić, aczkolwiek przyjmujemy go do wiadomości, wyrok będzie najpewniej wykonany - poinformował pełnomocnik premiera, radca prawny Adrian Salus.

Salus dodał, że Sąd Apelacyjny stwierdził, iż wypowiedź premiera w zakresie stwierdzenia "nie było dróg i mostów" nie jest kłamstwem wyborczym.

- Sąd Apelacyjny jednakowoż stwierdził, że w dalszej części wypowiedzi, a mianowicie w części, w której pan premier dokonał porównania wydatków już poczynionych i zaplanowanych na przyszły rok, przekraczających w swojej sumie wysokość wydatków poczynionych przez poprzedni rząd w ciągu ośmiu lat, była wypowiedzią nieprawdziwą w tym względzie, że w dacie wypowiadania tejże wypowiedzi, nie był jeszcze przyjęty projekt ustawy o Funduszu Budowy Dróg, który to został przyjęty przez Radę Ministrów kilka dni po wypowiedzi premiera - powiedział.

- Zatem SA uznał, że w dacie, w której premier wypowiedział te słowa, stwierdzające dysproporcję wydatków, była to wypowiedź nieprawdziwa - dodał.

- Wyrok należy ocenić jako procesowy remis, czego dowodem może być chociażby wzajemne zniesienie kosztów, a jest to instytucja stosowana, kiedy sąd przyznaje rację stronom po połowie - ocenił.

Słowa Morawieckiego

15 września w Świebodzinie premier Mateusz Morawiecki zarzucił poprzednikom, koalicji PO-PSL, że - wbrew deklaracjom liderów tych partii - za ich rządów nie budowano dróg i mostów.

- Przez osiem lat wydali pięć miliardów na drogi lokalne. To tyle, ile my wydajemy w ciągu jednego do półtorej roku - dodał.

"Ewidentna nieprawda"

Decyzję sądu komentował w programie "Tak jest" w TVN24 mecenas i były poseł Ryszard Kalisz. Ocenił, że wydano "wyrok prawidłowy".

- Sąd Apelacyjny zrobił rzecz, którą robi rzadko, czyli zmienił orzeczenie sądu okręgowego - zaznaczył.

Podkreślił też, że słowa, które musi sprostować premier to "ewidentna nieprawda, można powiedzieć, że kłamstwo".

Karol Rabenda, wiceprezes partii Porozumienie, przypomniał natomiast, że pozew był złożony w trybie wyborczym.

- Kampania jest, różne rzeczy się zdarzają. Kampania wyborcza rządzi się własnymi prawami - wskazywał.

Sąd oddalił, PO zaskarżyła wyrok

Środowa decyzja Sądu Apelacyjnego zapadła po zaskarżeniu poniedziałkowego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który oddalił złożony w trybie wyborczym wniosek Komitetu Wyborczego Koalicji Obywatelskiej wobec premiera. Wnioskodawcy domagali się w nim sprostowania przez premiera jego wypowiedzi z 15 września.

Uzasadniając postanowienie o oddaleniu, sędzia Radosław Tukaj stwierdził, że premier mówił w Świebodzinie "językiem wiecu". - Jeśli twierdzimy, że uczestnik prowadził agitację jako wyborca, a nie przedstawiciel komitetu wyborczego, to nie można tej wypowiedzi interpretować jako wiążącą wypowiedź rządową podczas konferencji prasowej. Nie była to konferencja prasowa tylko luźne spotkanie wyborcze. Tej wypowiedzi nie można traktować jako wiążącej i bezpośrednio zobowiązującej - wskazał sędzia. Zdaniem sądu wypowiedź premiera miała absolutnie charakter agitacji wyborczej, ale była to "opinia uczestnika [spotkania wyborczego - red.] i jest to jego zdanie o charakterze ocennym". - Sąd podziela argumentację językową pełnomocnika uczestnika, że to był chwyt retoryczny - dodał sędzia Tukaj.

Według pełnomocnika wnioskodawców mecenasa Jacka Dubois, przekaz słów premiera był kłamliwy i służył dyskryminacji przeciwnika. - Wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego na wiecu wyborczym w Świebodzinie była świadomym wprowadzeniem w błąd - ocenił Dubois.

Pozew w trybie wyborczym

PO pozew w trybie wyborczym złożyła we wtorek 18 września. Gdy Sąd Okręgowy w Warszawie, uznał, że nie podlega on rozpatrzeniu w trybie wyborczym, złożyła na tę decyzję zażalenie. Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił wcześniejsze postanowienie, a sprawa została skierowana do ponownego rozpatrzenia.

Autor: akw, ads//kg / Źródło: TVN24, PAP