- No to, kto w końcu będzie kandydatem na kandydata?
- Teraz? Cholera wie - przyznaje szczerze jeden z posłów PiS.
Polityczny kołowrotek ostatnich dni dotyczący potencjalnego kandydata na szefa rządu wydaje się rozkręcać coraz bardziej. W zależności od tego, z reprezentantem której frakcji się rozmawia, można usłyszeć różne wersje. Ale nawet ci "niefrakcyjni" parlamentarzyści są w tej kwestii podzieleni.
Część mówi, że kandydat jest, po czym udzielają odpowiedzi w duchu "wiem, ale nie powiem".
Inni - że to się jeszcze waha, że w grze jest kilka nazwisk, zarówno tych, które pojawiają się w publicznych spekulacjach już od dłuższego czasu, jak i tych, którzy na liście kandydatów na kandydata są nowicjuszami.
Jednak w tym wszystkim być może najbardziej palące jest pytanie nie o nazwisko kandydata, a o innego prominentnego polityka, który prawdopodobnie nim nie zostanie. Od niego poniekąd może zależeć przyszłość i samego kandydata, i partii.
"PiS-owski Trzaskowski" i "tytaniczna praca"
Podsumujmy obecny stan wiedzy.