Klarenbach zamieszany w sprawę Collegium Humanum. Nowe informacje z prokuratury

Adrian Klarenbach
Klarenbach zamieszany w sprawę Collegium Humanum
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Tomasz Jedrzejowski / Gazeta Polska / Forum
Pracownik TV Republika Adrian Klarenbach i jego żona są wśród oskarżonych w aferze Collegium Humanum. W tej sprawie materiały dowodowe CBA znalazła jeszcze za czasów rządów PiS. "Gazeta Wyborcza" dotarła do aktu oskarżenia. Naszemu reporterowi prokuratura potwierdziła, że Klarenbach ma dyplom Collegium Humanum, czemu sam zaprzeczał. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Setki zebranych dokumentów, ponad 400 zarzutów wobec blisko 90 podejrzanych. - To śledztwo cały czas jest w toku, ale należy wskazać, że w tej sprawie skierowano już dwa akty oskarżenia - powiedziała Katarzyna Calów-Jaszewska z działu prasowego Prokuratury Krajowej.

Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>

To dotychczasowa skala działań prokuratury w sprawie tak zwanej afery Collegium Humanum, w której pojawiają się nowe wątki. - Akt oskarżenia dotyczy 29 osób i mnóstwa wątków - wskazał Marcin Robak z "Gazety Wyborczej", który dotarł do aktu oskarżenia wobec czołowego pracownika TV Republika Adriana Klarenbacha oraz jego żony.

Pracownik TV Republika Adrian Klarenbach
Pracownik TV Republika Adrian Klarenbach
Źródło zdjęcia: Darek Delmanowicz/PAP

- Tekst mniej więcej relacjonował treść tezy stawianej przez prokuratora w tej sprawie, ale pomijając dosyć ważne elementy - powiedział obrońca małżeństwa Klarenbachów, Bartosz Lewandowski.

- Mogę potwierdzić, że jednymi z osób podejrzanych najpierw, a aktualnie oskarżonych, w sprawie dotyczącej Collegium Humanum jest Adrian K. oraz jego żona - stwierdziła Katarzyna Calów-Jaszewska.

Klarenbach wśród oskarżonych w sprawie Collegium Humanum

I tak po zebraniu materiału dowodowego śledczy oskarżyli Klarenbachów o popełnienie łącznie sześciu przestępstw. Chodzi między innymi o namawianie rektora uczelni do wystawienia dyplomu dla żony oraz zabieganie o dyplom dla znajomego.

- Adrian K. współpracował z rektorem, przekazywał dokumenty świadczące o skończeniu studiów, wszystkie niezbędne podpisy - stwierdziła Calów-Jaszewska. - Natomiast jeżeli chodzi o panią Lucynę K., sprawa dotyczy dwukrotnego użycia dokumentu poświadczającego nieprawdę, dyplomu MBA między innymi, po to, żeby uzyskać stanowisko w radzie nadzorczej - dodała.

Miało to jej pozwolić zasiąść w radzie nadzorczej Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa w Katowicach. Według aktu oskarżenia uzyskanie dyplomu miało trwać niespełna trzy miesiące.

- Są dwie sprzeczne wersje dwóch podejrzanych, którzy mogą kłamać. Są dowody na to, że egzaminy były zdawane przez małżonkę - przekonywał Bartosz Lewandowski.

- To jest trochę skomplikowane, ale prokuratura twierdzi, że wszystkie te wersje to jest bujda na resorach, nie było żadnego testu - odpowiedział Marcin Robak.

Kwestią sporną jest wątek, czy Adrian Klarenbach sam zdobył dyplom MBA. W internetowym wywiadzie z marca zeszłego roku zapewniał: "Nie miałem i nie mam dyplomu Collegium Humanum. Znaczy może nosiłem się z takim zamiarem, ale żebym chciał robić u nich studia, to nie powiem kategorycznie tak, czy nie, bo to jest głupie. Głupie dlatego, że może chciałem, ale żadnych studiów u nich nie robiłem".

Prokuratura zapytana dziś odpowiada, że "z zebranego materiału dowodowego wynika, że istotnie Adrian K. uzyskał dyplom w Collegium Humanum".

CBA interesowało się Klarenbachem za rządów PiS

Pracownik TV Republika był przesłuchiwany w charakterze podejrzanego w czerwcu zeszłego roku. Został wypuszczony za kaucją - 50 tysięcy złotych wpłacił szef wydawców stacji, która na swoich paskach informacyjnych mówi o nękaniu ich pracownika przez "bodnarowską" prokuraturę. Prawda jest jednak taka, że działania służb trwały już za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy.

- W akcie oskarżenia czytamy, że w sierpniu 2022 roku, czyli grubo przed rządami Donalda Tuska, funkcjonariusze CBA kilkukrotnie szukali dyplomu Adriana Klarenbacha - zwrócił uwagę Marcin Robak.

- Musimy chyba mówić o tym, że mamy jedną prokuraturę i prokuratura nie jest instytucją o charakterze politycznym, ale (…) to postępowanie nie jest prowadzone ani od roku, ani od dwóch lat. Materiał dowodowy jest weryfikowany od kilku lat - podkreśliła Calów-Jaszewska.

Adrianowi Klarenbachowi i jego żonie grozi do pięciu lat pozbawienia wolności, ale o tym zdecyduje sąd. Termin pierwszej rozprawy - wobec wszystkich oskarżonych osób związanych z Collegium Humanum - nie został jeszcze wyznaczony.

Źródło: TVN24
Czytaj także: