"Będziemy pracować w strefie centralnej". Szwedzi "zaskoczeni" jakością sprzętu polskich strażaków

Polska

Polscy strażacy gasza pożary w Szwecjitvn24
wideo 2/4

- Dla każdego Polaka jest to zaskoczenie - powiedział we "Wstajesz i wiesz” w TVN24 starszy brygadier Paweł Frątczak, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej, komentując sposób, w jaki Szwedzi reagują na przybycie polskich służb wysłanych do walki z ogromnymi pożarami w Szwecji.

Polscy strażacy dotarli w nocy z niedzieli na poniedziałek do miejscowości Sveg w Szwecji, gdzie pomagać będą w walce z pożarami. Zostali w niedzielę entuzjastycznie przywitani przez Szwedów. Na trasie przejazdu owacyjne powitanie zgotowały im grupy mieszkańców i strażaków.

- Jest to niezmiernie miłe i wzruszające, kiedy widzi się takie powitanie. - mówił w TVN24 Frątczak.

Wyjazd do Szwecji związany jest z oficjalną prośbą tamtejszych władz, które za pośrednictwem Europejskiego Mechanizmu Ochrony Ludności zwróciły się o wsparcie ratownicze w walce z pożarami lasów. Pożary są skutkiem fali upałów, z którymi od kilku dni zmaga się cała Skandynawia. Według dziennika "Aftonbladet", w środkowej części Szwecji płonie około 25 tysięcy hektarów lasów.

- Dziś trwa sztab ze stroną szwedzką. Szwedzi podzielili kraj na trzy strefy. My będziemy pracować w strefie centralnej - powiedział Paweł Frątczak. - Ze wstępnej informacji od dowódcy operacji wynika, że będziemy działać przy dwóch pożarach. Jeden to dogaszanie pożaru, który powstał wcześniej, pożar oddalony o około 18 kilometrów od naszej bazy. Pożar ten obejmuje około 1000 ha. Natomiast drugi - znacznie trudniejszy - to pożar oddalony o ponad 55 kilometrów - podał wstępne założenia akcji gość TVN24.

- Zasada działania jest taka, że my wysyłamy swoje samochody do gaszenia pożarów, tworzymy własną łączność. Ratownicy pracują na poszczególnych odcinkach bojowych - tłumaczył.

Polskie siły w Szwecji

Rzecznik Państwowej Straży Pożarnej wyjaśnił, w jaki sposób doszło do tego, że polskie służby trafiły do Szwecji.

- Pierwotnie rząd szwedzki zwrócił się z prośbą o udzielenie pomocy ratowniczej z uwagi na rozmiar pożarów. Tam w tej chwili jest ponad 50 pożarów, które obejmują 30 tysięcy hektarów. Pierwotnie Szwedzi prosili o moduły do gaszenia pożarów z powietrza. My, Polacy, nie mamy w systemie międzynarodowym czegoś takiego, z uwagi na inną specyfikę.

Pytany, jakie siły pojechały do Szwecji, wyliczył: - Mamy sześć modułów do gaszenia pożarów w układzie międzynarodowym, w ramach Europejskiego Mechanizmu Ochrony Ludności, do gaszenia pożarów lasów z wykorzystaniem samochodów. To jest 140 strażaków i 44 samochody, a w ogóle jednostek sprzętowych (quady, kontenery, przyczepy), jest 67. To najliczniejsza grupa ze wszystkich, które udzieliły pomocy.

- Szwedzi są zaskoczeni - co wyrazili - jakością tego sprzętu - dodał rzecznik, komentując pozytywne opinie na temat polskich strażaków, pojawiające się w szwedzkiej prasie. - Sądzę, że Szwedzi z niedowierzaniem niekiedy patrzą, jakim sprzętem dysponujemy. Pragnę podkreślić, że nie są to najlepsze samochody z Polski, to są standardy wyposażenia. Warto tutaj również powiedzieć, że my posiadamy spore doświadczenie w gaszeniu pożarów - zaznaczył.

Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej miasta stołecznego Warszawy pokazała na swoim Facebooku, jak wygląda polska baza operacji w Szwecji.

Pożary lasów w SzwecjiPAP

Autor: jog/adso / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: Twitter @MSBse