"Tak jak na początku maja modliliśmy się o deszcz, módlmy się, żeby przestał teraz padać"

TVN24

Aktualizacja:
W czwartek odbyło się posiedzeniu sztabu kryzysowego w Krakowie z udziałem m.in. premiera Mateusza Morawieckiegotvn24
wideo 2/38

Będziemy na bieżąco monitorować zagrożenie powodziowe - zapewnił podczas posiedzenia sztabu kryzysowego w Krakowie premier Mateusz Morawiecki. Na południu Polski po ostatnich ulewach strażacy interweniowali ponad 3 tysiące razy, odnotowano również ponad tysiąc podtopień, z czego najwięcej na Podkarpaciu. - Tak jak na początku maja modliliśmy się o deszcz, to módlmy się, żeby ten deszcz przestał teraz padać - podkreślił szef rządu.

W związku z intensywnymi opadami deszczu i podtopieniami w małopolskim urzędzie wojewódzkim odbyło się w czwartek posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremier Beaty Szydło i ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego. Uczestniczył w nim także minister infrastruktury Andrzej Adamczyk oraz wojewoda małopolski Piotr Ćwik oraz przedstawiciele policji i straży pożarnej.

"Módlmy się, żeby ten deszcz przestał teraz padać"

Premier podziękował za sprawną koordynację między służbami. Dziękował również wojewodom z zalanych terenów, wojsku oraz Wojskom Obrony Terytorialnej.

- Z kilku stron płynęły do mnie takie prośby, abym wspomniał o tym, żeby pracodawcy, którzy zatrudniają druhów i druhny z ochotniczych straży pożarnych, żeby zwalniali [ich - przyp. red.] z pracy w przypadku, kiedy ci druhowie uczestniczą w akcjach - powiedział premier. Jak ocenił, "ci ludzie wykonują znakomitą pracę w terenie".

Zapowiedział, że czwartek uda się w "kilka miejsc, gdzie istnieje zagrożenie powodziowe". - Będziemy na bieżąco monitorować sytuację - zapewnił szef rządu.

- Tak jak na początku maja modliliśmy się o deszcz, to módlmy się, żeby ten deszcz przestał teraz padać - powiedział Morawiecki. Poprosił również szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego, aby udał się na południe województwa śląskiego, "ponieważ tam jest sytuacja kryzysowa", i aby osobiście nadzorował i koordynował pracę służb wraz z wojewodą śląskim. Morawiecki podziękował także wicepremier Beacie Szydło, która - jak mówił - "jest ciągle obecna w wielu miejscach".

Szef rządu podkreślił również, że mieszkańcy terenów objętych zagrożeniem powodziowym pomagają sobie nawzajem w sposób "niezwykle ofiarny i solidarny". Podziękował im za to.

735 interwencji w Małopolsce

Wcześniej na początku posiedzenia sztabu kryzysowego, szef rządu wysłuchał raportu komendanta małopolskiej Państwowej Straży Pożarnej. Starszy brygadier Marek Bębenek przekazał, że do godziny 6 rano małopolska straż podjęła 735 interwencji. - W każdym powiecie mamy zgłoszenia - powiedział.

Sprecyzował, że w nocy ze środy na czwartek do 53 zwiększyła się liczba interwencji w powiecie wielickim i dodał, że w akcjach uczestniczyło 3100 strażaków.

- Zwiększonej liczby zdarzeń na godzinę 6 rano w województwie małopolskim w skali makro nie odnotowaliśmy - dodał Bębenek. Pytany przez premiera, jak wygląda sytuacja w południowych powiatach Małopolski, gdzie zapowiadane są najbardziej intensywne deszcze, szef małopolskiej straży pożarnej odpowiedział: - Tu mamy pojedyncze zgłoszenia. Typowe podtopienia.

- Może się sytuacja zmienić w skali województwa - zastrzegł jednocześnie komendant. Jak dodał, "klapy" Wisły w Małopolsce zachodniej zaczynają się zamykać. - Wszystkie dopływy do Wisły w tym przypadku zaczną robić tak zwaną cofkę, czyli woda będzie zawracać - wyjaśnił. - Przegrupowaliśmy dzisiejszej nocy odpowiednie środki, które nam pozwolą przeczekać niekorzystną aurę - dodał.

Według synoptyków w czwartek w Małopolsce nadal będzie padać miejscami bardzo intensywny deszcz. Pogoda ma się poprawić w piątek.

Utrudnienia na szlakach kolejowych

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk przekazał, że "z raportu z godziny 6 rano wynika, że jedno utrudnienie w województwie podkarpackim na drodze krajowej numer 9 w rejonie Kolbuszowej zostało usunięte (...). W województwie śląskim i małopolskim nie odnotowano utrudnień na drogach, natomiast większe problemy są na szlakach kolejowych" - poinformował.

Zaznaczył, że w województwie podkarpackim naruszona została stabilność nasypów kolejowych między innymi na szlakach: Dęba, Rozalin, Kolbuszowa, Sędziszów Małopolski, Trzciana.

- Tam wprowadzono ograniczenia prędkości pociągów - poinformował minister. Dodał, że na stacji kolejowej Trzciana zalane zostały przejścia podziemne dla podróżnych. - Pracują tam strażacy, usuwają to zagrożenie - zaznaczył. Przekazał, że na szlaku kolejowym Mszana-Tymbark intensywne opady deszczu spowodowały trudności w relacjach pociągów towarowych.

Z kolei w województwie śląskim na linii pociągów na szlaku Katowice-Muchowiec na skutek podmycia drzew rosnących w pobliżu zerwana została sieć trakcyjna, a na odcinku Mysłowice-Brzezinka konary powalonego drzewa spowodowały utrudnienia w ruchu. - Bardzo trudna sytuacja jest dzisiaj z godziny 5.30 na stacji Wisła-Uzdrowisko. Zostały zalane rozjazdy kolejowe. Wprowadzono komunikację zastępczą. Tam na razie wyłączono ruch kolejowy - powiedział minister.

Adamczyk zapowiedział także, że o godzinie 14 w Ministerstwie Infrastruktury odbędzie się posiedzenie Zespołu Zarządzania Kryzysowego. - Tam zostanie oceniona sytuacja we wszystkich województwach, gdzie występują zagrożenia - podkreślił.

Adamczyk: w resorcie infrastruktury pracuje zespół monitorowania zagrożeń na szlakach transportowychtvn24

"Mamy duży zapas worków na piasek, ponad 3 miliony"

Wojewoda małopolski Piotr Ćwik przypomniał, że wszystkie magazyny przeciwpowodziowe, które są w dyspozycji wojewody są objęte całodobowym dyżurem pracowników.

- Jesteśmy gotowi do tego, aby wspierać powiatowe i gminne centra zarządzania kryzysowego. Ten apel, który wczoraj kierowałem do szefów gmin i powiatów - jesteśmy gotowi do współpracy, do wspierania sprzętem, do wspierania także tym co najbardziej potrzebne jeśli chodzi o umacnianie wałów - powiedział.

- Mamy duży zapas worków na piasek, ponad 3 miliony worków, które są w dyspozycji. Oprócz tego są zasoby w poszczególnych sztabach powiatowych i gminnych, ale także w sztabach Straży Pożarnej, tak że myślę, że tu jesteśmy zaopatrzeni - dodał Ćwik.

Poinformował także, że w czwartek wieczorem zostanie zorganizowane najprawdopodobniej kolejne posiedzenie wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego, na który zostanie podsumowana sytuacja w regionie. Zespół zapozna się także z prognozami pogody na najbliższą noc.

Wojewoda małopolski: jesteśmy gotowi do wsparcia lokalnych centrów zarządzania kryzysowegotvn24

Interweniują także energetycy

Jak przekazała w czwartek spółka energetyczna Tauron, prawie 200 razy interweniowali do tej pory na terenie województwa małopolskiego energetycy, usuwając uszkodzenia sieci spowodowane intensywnymi opadami deszczu i gwałtownymi burzami.

Większość interwencji dotyczyła rejonu Tarnowa, gdzie sytuacja była najtrudniejsza. Obecnie w okolicach tego miasta wyłączonych jest 55 klientów (5 - Dąbrowa Tarnowska, 50 - Wadowice Dolne). Są to miejsca, gdzie stan wody jest najwyższy. Pozostałe wyłączenia mają charakter przejściowy i uszkodzenia są usuwane na bieżąco.

Przy usuwaniu awarii na obszarze Małopolski aktualnie zaangażowanych jest około 100 pracowników pogotowia energetycznego.

W rejonie Dąbrowy Tarnowskiej drzewo przewróciło się na sieć niskiego napięcia w miejscu, gdzie jest ok. 2 metry wody. Zdarzało się także, że drzewa łamały słupy. Sporo pracy energetycy mają także ze względu na podtopienia urządzeń między innymi zalane przyłącza kablowe i skrzynki energetyczne. Na zalanych ulicach zdarzały się także wyłączenia stacji transformatorowych.

Energetycy przygotowali agregaty prądotwórcze do wykorzystania, gdyby sytuacja powodziowa się pogorszyła. W pełnej gotowości są także brygady energetyków wyposażonych w specjalistyczny sprzęt w postaci podnośników, koparek i dźwigów. Wszystkie te działania są związane z zapewnieniem bezpieczeństwa klientom spółki oraz zabezpieczeniem infrastruktury energetycznej.

Ponad 3000 interwencji strażaków

Jak mówił w czwartek we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej starszy brygadier Paweł Frątczak, to były "bardzo pracowite ostatnie dni".

- Od wtorku do dzisiejszego poranka to już ponad 3 tysiące interwencji, tylko dzisiaj to już ponad 200 - podkreślił. Dodał, że trudna sytuacja była "głównie na Podkarpaciu, w Małopolsce oraz w województwie Świętokrzyskim".

Przypomniał także, że trudna sytuacja panuje także na Lubelszczyźnie. - W dalszym ciągu w tym województwie w jednej z gmin w czterech miejscowościach usuwane są skutki trąby powietrznej, która przeszła we wtorek - powiedział Frątczak.

- Wiatr uszkodził czy też zerwał dachy na prawie 150 budynkach, z czego 54 to budynki mieszkalne - wymieniał rzecznik PSP szkody powstałe po przejściu trąby powietrznej. - To zawsze priorytet w naszych działaniach - zabezpieczanie takich budynków, żeby zminimalizować i tak już powstałe straty - wskazywał.

Zalanych 1100 budynków

- Zalanych jest według naszych danych prawie 1100 budynków, najwięcej na Podkarpaciu - poinformował Frątczak. Dodał, że w 250 przypadkach strażacy wypompowywali wodę z zalanych dróg.

- Wiele odcinków było nieprzejezdnych - zaznaczył gość TVN24. Dodał, że straż pożarna zajmowała się usuwaniem "setek połamanych i powalonych drzew". - Wczoraj pracowało przy usuwaniu tylko i wyłącznie skutków tych anomalii pogodowych ponad 10 tysięcy strażaków państwowych i ochotniczych straży pożarnych - podkreślił Frątczak.

Mapa podtopień, spowodowanych intensywnymi opadami. Stan na 23 majaGoogle Maps

Ewakuowano prewencyjnie 49 osób

Do godzin popołudniowych łącznie prewencyjnie ewakuowano 49 osób. 32 to mieszkańcy powiatu tarnowskiego (woj. małopolskie), a 17 - powiatów mieleckiego i kolbuszowskiego (woj. podkarpackie).

- To osoby, których domy zostały zalane, bądź też groziło osunięciem się ziemi [na domy - przyp. red.] - wyjaśniał Frątczak.

W czwartek ostrzeżenia hydrologiczne trzeciego, najwyższego stopnia obowiązują Śląska, Podkarpacia i Małopolski. Wcześniej w środę ostrzeżenia te obowiązywały także dla Świętokrzyskiego, Lubelskiego i Dolnego Śląska.

Ponad 3 tysiące interwencji straży pożarnej w związku z sytuacją pogodowątvn24

"Strefa opadów będzie zalegała do piątku"

W środę podtopienia o charakterze lokalnym wystąpiły głównie w powiatach: tarnobrzeskim, mieleckim, kolbuszowskim i ropczycko-sędziszowskim. Mogły one dotknąć około 300 domów.

W południowej części Kotliny Sandomierskiej spadło 50-80 mm wody na metr kwadratowy, ale już na południu regionu, między innymi w Bieszczadach, tylko kilkanaście. W ocenie meteorologów prognozy na "najbliższe dwie doby nie są optymistyczne", a "strefa opadów będzie zalegała do piątku".

Wojewoda podkarpacki Ewa Leniart podczas środowej konferencji prasowej zagwarantowała "pełną pomoc ze strony państwa, także w postaci zasiłków specjalnych" dla wszystkich poszkodowanych mieszkańców regionu. - Pomoc będzie adekwatna do potrzeb - zaznaczyła wojewoda.

Zalane ulice, ponad 250 interwencji w Świętokrzyskiem

Jak poinformował dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa w Kielcach aspirant Kristian Czerwik, straż pożarna w związku z intensywnymi opadami deszczu interweniowała w Świętokrzyskiem do tej pory 257 razy.

- Wyjeżdżaliśmy głównie do wypompowywania wody z posesji prywatnych, obiektów publicznych oraz zalanych piwnic. Nasze działania w związku z opadami deszczu zostały na tę chwilę zakończone. Nie otrzymujemy na razie nowych zgłoszeń - powiedział Czerwik. Dodał, że w żadnym miejscu nie zostały przekroczone stany ostrzegawcze na świętokrzyskich rzekach.

Najtrudniejsza sytuacja nadal panuje w Kazimierzy Wielkiej, gdzie zalane jest rondo, na którym krzyżują się dwie drogi wojewódzkie. Podtopione są także okoliczne ulice.

Ostrzeżenie meteorologiczne pierwszego stopnia obowiązuje w całym województwie do godziny 18 w czwartek. Prognozy zakładają wystąpienie silnych opadów deszczu z burzami.

W Małopolsce "zaczęły wzbierać rzeki główne"

Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie Małgorzata Sikora przekazała w czwartek, że na dziesięciu rzekach Małopolski na 11 wodowskazach są przekroczone stany alarmowe. Dla mieszkańców jeszcze w tej dobie nie oznacza to niebezpieczeństwa, przy czym jeśli deszcze nie ustaną w najbliższych dwóch dobach, mogą wystąpić liczniejsze zjawiska podtopień i zalań.

Dodała, że w obrębie całego obszaru działania RZGW - w Małopolsce i na Żywiecczyźnie - na razie nie ma potrzeby podwyższania wałów. - Wszystkie rzeki płyną w korytach. Nawet w powiecie dąbrowskim zaobserwowaliśmy lekki spadek poziomu wód względem dnia wczorajszego, ale zaczęły wzbierać rzeki główne, ponieważ są zaordynowane większe zrzuty ze zbiorników przeciwpowodziowych - powiedziała Sikora. Dodała, że wszystkie zbiorniki mają rezerwę.

Według danych RZGW na ponad 40 wodowskazach w zlewni Górnej Wisły, Soły, Skawy, Raby przekroczone są stany ostrzegawcze, a prognozy są rosnące.

Małopolski komendant PSP Marek Bębenek powiedział że od początku intensywnych deszczy strażacy w regionie podjęli około 750 interwencji. W działania zaangażowanych jest około 3100 strażaków.

- Najpoważniejsza sytuacja jest obecnie w powiecie wielickim, gdzie mieliśmy kilkadziesiąt zgłoszeń. Na terenie powiatu dąbrowskiego sytuacja się stabilizuje – powiedział Bębenek. Według synoptyków w czwartek w Małopolsce nadal będzie padać miejscami bardzo intensywny deszcz. Pogoda ma się poprawić w piątek.

"Wały są niskie i nie wytrzymują naporu wody"

Wskutek intensywnych opadów deszczu we wschodniej części Małopolski wezbrały lokalne potoki i rzeki. Najpoważniejsza sytuacja panowała w powiatach: dąbrowskim, tarnowskim, proszowickim i gorlickim.

W środę skutki ulew usuwało ponad dwa tysiące strażaków z państwowej i ochotniczej straży pożarnej.

- Sytuacja jest obecnie pod kontrolą, a straż pracuje nad umacnianiem wałów. W wielu piwnicach woda nie została jeszcze wypompowana - informował rzecznik prasowy małopolskiej Państwowej Straży Pożarnej Sebastian Woźniak.

- Budynki gospodarcze są już zalane. Do domu jeszcze nie doszła woda, ale już jest pod napięciem. Gdzie tu wypompować tę wodę, jak tu nie ma gdzie - zwrócił uwagę jeden z mieszkańców Suchego Gruntu.

Kobieta pracująca przy umacnianiu wskazywała, że "trzeba ratować najpierw dom". - To, co już jest w wodzie, to drewno, to już zostanie, ale najważniejszy jest dom. Tym bardziej, że dziesięć dni temu też była u nas powódź - przyznała mieszkanka małopolskiej miejscowości.

Waldemar Gorzkowic ze straży pożarnej stwierdził, że służby starają się "uratować to, co jest". - Wały są niskie i nie wytrzymują naporu wody. Nie wiemy, czy zalew w narożnikach puścił wodę, a jeśli tak, to kiedy - dodał.

W Małopolsce posiedzenie sztabu kryzysowego

Zgodnie ze stanem na środę wieczorem w Małopolsce podtopionych zostało, według danych Urzędu Wojewódzkiego, około 350 budynków. Rzecznik straży podkreślił, że najbardziej aktualne dane są dopiero podliczane.

Nie odnotowano ofiar śmiertelnych ani rannych. W Dąbrowie Tarnowskiej i Swarzowie, w związku z wezbraniem rzeki Breń, ewakuowano łącznie 32 osoby. W Wojewódzkim Magazynie Przeciwpowodziowym dla Małopolski - w obiektach w Dąbrowie Tarnowskiej i Tarnowie - wprowadzono całodobowy dyżur.

W środę premier spotkał się z mieszkańcami miejscowości Suchy Grunt, gdzie wiele terenów znalazło się pod wodą.

Suchy Grunt pod wodą po ulewnych opadach deszczutvn24

Uszczelnianie grobli w Izbiskach koło Mielca

Od południa w środę w Izbiskach koło Mielca trwała akcja uszczelniania przerwanej grobli stawu.

- Pracę zakończył śmigłowiec Straży Granicznej, który wrzucał worki uszczelniające do wyrwy w grobli. Teraz do pracy przystąpili strażacy - poinformował w środę wieczorem rzecznik podkarpackiej straży pożarnej, Marcin Betleja.

Do szerokiej na siedem-osiem metrów wyrwy strażacy wrzucali między innymi kamienie i gruz. W akcji uczestniczy około 100 strażaków. - Na miejscu są też żołnierze, którzy mogą zostać włączeni do prac - wyjaśniał Betleja.

W pobliżu grobli jest kilkanaście gospodarstw. - Nie ma potrzeby ewakuacji. Jednak mamy do dyspozycji sprzęt i jeżeli zajdzie taka potrzeba, to jesteśmy gotowi ją przeprowadzić - zaznaczył rzecznik. Dodał, że z możliwości ewakuacji skorzystało do tej pory kilkanaście osób.

"Sama praca swoja, tego się nie da wycenić"

Właścicielom gospodarstw w Izbiskach trudno jednak na obecnym etapie ocenić skalę zniszczeń. - Sama praca swoja, tego się nie da wycenić. Co z tego, że mogę powiedzieć, ile zapłaciłem za sadzonkę czy nasiona, ale przy tym trzeba było chodzić, poświęcić się - mówił pan Konrad, pytany o szkody, jakie woda poczyniła w jego gospodarstwie.

- Jeśli to wszystko obeschnie, to będzie trzeba wszystko robić od początku, bo nie mamy wyjścia - dodał.

Jego żona, pani Beata, zwróciła uwagę w rozmowie z reporterem TVN24, że w sezonie oboje pracowali nad uprawami od świtu do nocy. - Na pewno straty są duże - oceniła, podkreślając, że będzie im "ciężko wrócić do stanu, który pozwoli im mieć jakiś przychód".

Woda zniszczyła uprawy w podkarpackich Izbiskachtvn24

Zalane śląskie szpitale

Jak podało Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach, w czwartek rano na stacji kolejowej Wisła Uzdrowisko zalane zostały rozjazdy kolejowe, trzeba było wstrzymać ruch pociągów. Na odcinku Wisła Uzdrowisko–Wisła Głębce wprowadzono zastępczą komunikację autobusową.

Strażacy przez całą minioną dobę wielokrotnie wzywani byli między innymi do wypompowywania wody z dróg i posesji. Około 40 zgłoszeń było związanych z silnym wiatrem - koniecznością usuwania powalonych drzew i konarów. Po kilka takich interwencji strażacy zanotowali w Katowicach, oraz powiatach cieszyńskim i tarnogórskim.

Najtrudniejsza sytuacja występowała w rejonie Bielska-Białej. Z informacji Patrycji Pokrzywy, rzecznik tamtejszych strażaków, od godziny 3 nad ranem w czwartek mieszkańcy wzywali ratowników na pomoc blisko 200-krotnie, z czego około 120 razy w samym mieście. Głównie pompowano wodę z piwnic.

- Spore rozlewisko powstało w niecce na ulicy Słowackiego poza centrum miasta. Głębokość wody przekroczyła tam 50 centymetrów. Już w środę strażacy wypompowywali wodę z piwnicy budynku, w którym znajduje się centrum radioterapii. Teraz mieliśmy też zgłoszenie ze szpitala Pod Bukami. Zalana jest też jedna stacja trafo - powiedziała rzecznik.

Energetycy podali, że przy niektórych ulicach na peryferiach Bielska-Białej występują przerwy w dostawie prądu.

Przekroczone stany alarmowe rzek

W pozostałych rejonach południa województwa jest spokojniej, choć rzeka Olza w okolicy Cieszyna zagroziła wylaniem po czeskiej stronie. Rzecznik czeskocieszyńskiego magistratu Dorota Havlikova poinformowała, że tamtejsi strażacy wytypowali miejsca, w których może ona wystąpić z brzegów. Zaczęli już budować zaporę z worków z piaskiem w parku Adama Sikory.

Z danych IMiGW wynika, że w czwartek rano stany alarmowe były przekroczone: na Olzie w Cieszynie o 72 cm (302 cm), Wiśle w Wiśle (o 3 cm - poziom wynosił 183 cm), Ustroniu (o 32 cm - 262 cm), Skoczowie (o 55 cm - 315 cm) i Goczałkowicach (o 41 cm - 451 cm), Brennicy w Górkach Wielkich (o 10 cm - 270 cm), Biała w Bielsku-Białej (o 30 cm - 230 cm) i Czechowicach-Dziedzicach/Bestwinie (o 188 cm - 448 cm), Koszarawa w Pewli Małej (o 10 cm - 240 cm). W rzece Brynica w Brynicy stan alarmowy był przekroczony o 18 cm. Stan alarmowy przekroczyła również Soła w Oświęcimiu w zachodniej części Małopolski, która graniczy z województwem śląskim (o 46 cm - 506 cm). W kilkunastu innych punktach pomiarowych w regionie także przekroczone są stany alarmowe.

Meteorolodzy zapowiadają, że w czwartek w województwie śląskim należy liczyć się z dalszymi, miejscami intensywnymi, opadami deszczu i burzami. Poziom wody w niektórych w rzekach nadal będzie przekraczał stany alarmowe i ostrzegawcze.

Dwie ich interwencje dotyczyły osuwisk w Beskidach

Dyżurny Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach mówił wcześniej w środę, że strażacy są wzywani zazwyczaj do lokalnych podtopień oraz usuwania drzew i konarów.

Najwięcej pracy strażacy mają na południu województwa. Dwie ich interwencje dotyczyły osuwisk w Beskidach. W Lesznej Górnej zwały ziemi zbliżyły się na około 50 metrów do trzech domów. W Koniakowie ziemia osunęła się na drogę. Strażacy oczyścili ją już ze zwałów błota i udrożnili.

Aktualnie pogotowie przeciwpowodziowe obowiązuje w całej południowej części województwa.

Przekroczone stany ostrzegawcze na dolnośląskich rzekach

W dziesięciu miejscach na dolnośląskich rzekach w środę wieczorem przekroczone były stany ostrzegawcze. Sytuacja związana z opadami deszczu jest stabilna. Nie ma miejsc w województwie, gdzie występują szczególne zagrożenia - wynika z informacji przekazanych przez straż pożarną.

- Obecnie na dolnośląskich rzekach stany ostrzegawcze przekroczone są na dziesięciu wodowskazach. Taka sytuacja jest na Białej Lądeckiej, Nysie Kłodzkiej, Pełcznicy, Kaczawie, Kamienicy, Kamiennej, Kwisie, Czarnym Potoku i Witce - poinformował w środę wieczorem na Twitterze wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak.

Dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratowniczej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu powiedział, że sytuacja związana z zagrożeniami wynikającymi z opadów deszczu jest na Dolnym Śląsku stabilna. - Nie ma miejsc w województwie, gdzie występują jakieś szczególne zagrożenia - powiedział dyżurny.

Dodał, że jeśli w nocy nie będzie gwałtownych opadów, to woda w rzekach powinna zacząć opadać.

Lubelskie: trwa usuwanie skutków nawałnic

W województwie lubelskim nie było silnych burz ani gwałtownych, ulewnych deszczy. Trwało natomiast usuwanie skutków nawałnic, jakie przeszły nad regionem w ostatnich dniach.

Przez całą środę strażacy mieli 80 interwencji, z czego 40 wiązało się z usuwaniem z dróg połamanych gałęzi i konarów drzew. - Dzień upłynął raczej spokojnie. Nie było gwałtownych wichur ani burz. Nie wyjeżdżaliśmy też do podtopień - poinformował oficer dyżurny ze stanowiska kierowania w Komendzie Wojewódzkiej PSP w Lublinie Piotr Kołtun.

Około stu strażaków, a także kilkudziesięciu żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, pracowało w gminie Wojciechów przy usuwaniu skutków trąby powietrznej, która przeszła tam we wtorek. Wichura zrywała dachy, linie energetyczne, łamała drzewa. Największe straty są we wsiach Stasin i Palikije Pierwsze.

Wójt gminy Wojciechów Artur Markowski powiedział, że w gminie uszkodzonych jest 90 budynków, w tym 29 to budynki mieszkalne.

- Na czterech budynkach mieszkalnych jest całkowicie zerwany dach, na pozostałych są mniejsze uszkodzenia. Na budynkach gospodarczych też są zniszczenia dachów, ale są też takie sytuacje, że te budynki gospodarcze, garaże, stodoły są zawalone - powiedział.

Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek przekazał w środę gminie Wojciechów pierwsze środki na wsparcie dla poszkodowanych. Na konto gminy trafiła kwota 192 tysiące złotych, przeznaczona na pomoc dla 32 rodzin, którym żywioł odebrał dobytek. Wojewoda zapowiedział, że po oszacowaniu wszystkich strat poszkodowanym będą przekazywane kolejne środki.

Według wstępnych szacunków wójta gminy Wojciechów wartość strat może przekroczyć milion złotych. Jak tłumaczył, oprócz zerwanych i uszkodzonych dachów na budynkach, są też zniszczone między innymi maszyny rolnicze, ciągniki, które były w zawalonych garażach i wiatach.

Zapowiedzi pomocy finansowej dla poszkodowanych

W powiecie lubartowskim strażacy kończyli usuwanie skutków silnego wiatru, który wiał tam w poniedziałek i wtorek. Najwięcej szkód nawałnica wyrządziła w gminach Uścimów, Ostrów Lubelski i Niedźwiada.

Uszkodzonych zostało w sumie 25 budynków – uszkodzenia te głównie dotyczą dachów, ale pięć budynków mieszkalnych i trzy gospodarcze ma uszkodzoną konstrukcję. Strażacy usunęli też z posesji i dróg kilkadziesiąt powalonych drzew i konarów.

- Wszystkie zgłoszenia są już obsłużone. Zabezpieczyliśmy prowizorycznie uszkodzone dachy. Nie było potrzeby ewakuacji ludzi - powiedział Maciej Lewczuk z komendy powiatowej PSP w Lubartowie.

Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek zapowiedział, że poszkodowani mieszkańcy powiatu lubartowskiego także otrzymają wsparcie finansowe. Zapewnił, że pozostaje w tej sprawie w kontakcie z władzami tamtejszych gmin.

Na skutek silnych opadów deszczu uszkodzona została droga gminna między miejscowościami Góry Kolonia i Gutanów, na granicy gmin Markuszów i Garbów. Jezdnię podmyła tam wezbrana woda.

Autor: asty,akr//now / Źródło: PAP, TVN24

0