Posłanka Katarzyna Piekarska wyjaśnia zasłabnięcie w Sejmie. "Myślę, że każdy ma jakiś swój próg"
W trakcie czwartkowych obrad Sejmu, po jednym z głosowań, posłanka KO Katarzyna Piekarska wdała się w żywą dyskusję z politykami PiS. W jej trakcie parlamentarzystka zasłabła i osunęła się na sejmowe ławy. Niedługo później z pomocą innych posłów i funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej opuściła salę obrad.
W piątek posłanka pojawiła się w Sejmie. Tam dziennikarz TVN24 Radomir Wit pytał ją, co wydarzyło się poprzedniego dnia. - Powiem pół żartem, pół serio, że działania PiS-u podniosły mi ciśnienie. Myślę, że każdy ma jakiś swój taki próg, poza który jak się wychodzi, to po prostu nie daje rady - odparła.
Jak wyjaśniała, chodziło o oskarżenia posłów PiS o to, że miała ona korzystać z uprzywilejowanego traktowania w ramach "saloniku" dla polityków w warszawskim Szpitalu Południowym. Politycy PiS udostępniali między innymi grafikę przedstawiającą listę polityków, którzy ich zdaniem mieli korzystać z usług szpitala bez kolejki. Znalazła się na niej również Piekarska.
- Tak naprawdę poszłam [do posłów PiS - red.] po to, żeby powiedzieć, że jeżeli ta informacja nie zostanie zdjęta, to po prostu skieruję pozew - oznajmiła. Dodała, że oskarżenia te są nieprawdziwe. - Nigdy w życiu nie byłam w tym szpitalu. Jestem w procedurze leczenia takiej samej jak inne pacjentki - zaznaczyła.
Piekarska o oskarżeniach PiS: można prześledzić, gdzie się leczę
Chorująca od 2022 roku na raka piersi Piekarska tłumaczyła, że dzieli się historią swojej choroby w mediach społecznościowych, aby zachęcać Polki i Polaków do profilaktycznych badań w celu wczesnego wykrywania nowotworów.
- Można prześledzić mój profil, gdzie się leczę, z jaką częstotliwością. Ostatnio też dzieliłam się informacją, że przeprowadziłam USG piersi i też namawiałam do tego. Można to wszystko prześledzić, zadać sobie odrobinę trudu i po prostu tego nie pisać, bo to jest bardzo przykre - oznajmiła.
Powiedziała, że poseł PiS Rafał Bochenek przeprosił ją w wiadomości prywatnej, za co podziękowała. - Natomiast uważam (...), że jeżeli ktoś ma odwagę robić takie rzeczy publicznie, to powinien również w ten sam sposób, czyli publicznie, przeprosić - dodała.