Premier mówi o porodówce w Lesku, jest reakcja pracowników szpitala. "Powiedział nieprawdę"

Szpital Powiatowy w Lesku
Donald Tusk o porodówce w Lesku: są różne sposoby, żeby zapewnić bezpieczeństwo
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Google Maps
Donald Tusk, pytany w TVN24 o porodówkę w Lesku, mówił, że nie jest ona zamknięta. Szef rządu zapewniał, że "ostatnimi decyzjami byłyby takie, które naraziłyby przyszłe matki na jakiekolwiek ryzyko". - Premier powiedział nieprawdę, porodówki nie ma - powiedziała nam Magdalena Dąbrowska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy leskim szpitalu.

W piątek Donald Tusk był pytany przez młodzież w programie #BezKitu w TVN24 o zamykanie oddziałów ginekologiczno-położniczych na prowincji. - Nie ma w Polsce problemu dostępu do porodówek - zapewniał. - Mamy w tej chwili najgęstszą sieć w Europie - dodał.

Tusk: jestem na bieżąco informowany o sytuacji na porodówkach

Według premiera nie ma w tej chwili miejsca w Polsce, gdzie ciężarna musiałaby jechać 170 kilometrów, aby urodzić. Zapytany o porodówkę w szpitalu w Lesku na Podkarpaciu, odparł, że nie jest zamknięta. - Ja na co dzień, na bieżąco jestem informowany o sytuacji na porodówkach. (...) Moja synowa jest neonatologiem i na co dzień zajmuje się opieką nad nowo narodzonymi dziećmi i organizowaniem sprawnym porodów - mówił Tusk.

Tusk: nie zamknęliśmy porodówki w Lesku
Źródło: TVN24

Jak tłumaczył, ponieważ sieć porodówek jest tak gęsta, to w niektórych szpitalach jest bardzo mało porodów, co jest marnotrawstwem pieniędzy, stąd decyzje o zamykaniu niektórych z nich. - Nie jestem politycznym samobójcą. Chyba nikt nie może pomyśleć, że wpadłem sobie na pomysł, żeby wkurzyć setki tysięcy kobiet - dodał.

- Musimy brać pod uwagę logistykę, demografię, ilość potencjalnych pacjentów na placówkę, ilość pieniędzy, jakie można wydać, dlatego czasami trzeba podejmować decyzje, które nie są popularne i to jest wtedy mój przykry obowiązek - wyjaśniał.

Donald Tusk
Donald Tusk
Źródło zdjęcia: TVN24

Porodówka w Lesku nie została zamknięta? Tusk odpowiada

Prowadzący program Radomir Wit dopytywał o kwestię Leska, powołując się na informacje z lokalnych mediów, wedle których oddział położniczy tamtejszego szpitala miał zostać formalnie zamknięty jako jedyny w Bieszczadach. W zastępstwie miała zostać tam przydzielona położna dyżurująca przy SOR-ze.

W odpowiedzi premier zapewnił, że rozmawiał niedawno z ministrą zdrowia na temat tej placówki. - To Lesko leży mi na sercu, bo byłem tam i rozmawiałem jeszcze w czasie kampanii i dobrze rozumiem lęki ludzi, którzy obawiają się, że trzeba będzie jechać kilkadziesiąt kilometrów do innej porodówki - powiedział.

- Nie lekceważę tych obaw i lęków - podkreślił. Zwrócił uwagę, że jeśli w jakimś szpitalu odbywa się "kilka porodów miesięcznie, to wiadomo, że taka placówka jest praktycznie nie do utrzymania", zaznaczając, że nie wypowiada się tu konkretnie o Lesku, bo nie jest w stanie podać dokładnych danych.

- Są różne sposoby, żeby zapewnić bezpieczeństwo, jeśli chodzi o potencjalny poród. Naprawdę ostatnimi decyzjami byłyby takie, które naraziłyby przyszłe matki na jakiekolwiek ryzyko - podsumował.

Porodówka nie działa od stycznia tego roku

Nie jest prawdą, że porodówka w szpitalu w Lesku działa. Praca oddziału ginekologiczno‑położniczego została zawieszona 1 lipca ubiegłego roku - początkowo na dwa miesiące, później o kolejny miesiąc. Rząd obiecywał pomoc. Ratunkiem miała być konsolidacja trzech szpitali: w Lesku, Sanoku i Ustrzykach Dolnych. W ramach tego projektu Ministerstwo Zdrowia deklarowało utrzymanie leskiej porodówki - ostatniego takiego oddziału w tej części Polski. Pomoc jednak nie nadeszła. Z czasem stało się jasne, że nierentowny oddział zostanie zamknięty.

Ordynator ginekologii z Leska Iwona Holcman potwierdziła w rozmowie z nami, że oddział jest zamknięty od stycznia 2026 roku.

- Oglądałam wczorajszy program z premierem Donaldem Tuskiem i powiedział nieprawdę, porodówki nie ma. Powodem zamknięcia był brak środków na dalszą działalność oddziału, który generował straty dla szpitala - mówi Magdalena Dąbrowska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy leskim szpitalu.

Władze powiatu zapowiadały, że w miejsce oddziału położniczo-ginekologicznego powstanie ginekologia planowa, czyli obsługująca tylko zaplanowane zabiegi, nie nagłe. Do dziś nie ruszyła. - Pacjentki czują się oszukane - miała funkcjonować ginekologia planowa, ale gdy przyszło co do czego, pani dyrektor poinformowała, że otrzymała z NFZ taką propozycję finansowania, która nie pozwala na utrzymanie oddziału. Przy kwocie co najmniej 300 tysięcy złotych miesięcznie funkcjonowanie ginekologii jest po prostu niemożliwe - mówi Dąbrowska.

W leskim szpitalu została jedynie poradnia K. - To jest koszmar dla kobiet - jasny sygnał, że do ginekologii planowej trzeba będzie dokładać. Wygląda na to, że po prostu nie opłaca się leczyć kobiet - podkreśla.

Na SOR w Lesku są dwie położne, które dyżurują na zmianach 12-godzinnych. Zabezpieczają ciężarne pacjentki w przypadku, gdyby takie się pojawiły i wymagały transportu do najbliższego oddziału ginekologiczno-położniczego. - Najbliższe oddziały to Brzozów i Krosno, ale były też przypadki, że trzeba było transportować pacjentki do Rzeszowa - mówi Dąbrowska.

Klatka kluczowa-307898
Przewodnicząca OZZPiP o zamkniętym oddziale położniczym w Lesku
Źródło: TVN24

Leski szpital boryka się z poważnymi problemami finansowymi - jego zadłużenie przekroczyło już 140 milionów złotych.

- Pan premier powiedział, że pilnuje, by w naszym szpitalu były pieniądze, a jest ich jeszcze mniej - mówi Magdalena Dąbrowska. Jak dodaje, po likwidacji oddziału ginekologiczno‑położniczego Narodowy Fundusz Zdrowia zmniejszył kontrakt ze szpitalem, co jeszcze pogorszyło sytuację finansową. - W tym miesiącu pracownicy otrzymali jedynie 75 procent wynagrodzenia. Pracodawca informuje nas, że w przyszłym miesiącu również nie dostaniemy pełnej pensji - być może tylko połowę - podkreśla Magdalena Dąbrowska.

Do tych informacji odniósł się także Adam Szłapka, rzecznik rządu. - Porodówka w Lesku od pewnego czasu, ze względu na remont, nie funkcjonuje. Rozmawiałem jeszcze dzisiaj z panią minister zdrowia. Zapewniła, że każda kobieta jest i będzie w stu procentach zaopiekowana i bezpieczna, jeśli chodzi o kwestie porodowe - przekazał Adam Szłapka. Dodał, że decyzja o remoncie była podyktowana tym, że od dłuższego czasu nie było tam żadnych porodów.

Klatka kluczowa-307502
Rzecznik rządu o zamkniętej porodówce w Lesku
Źródło: TVN24

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ Z DONALDEM TUSKIEM W "#BEZKITU":

OGLĄDAJ: Premier w "#BezKitu". Zobacz całą rozmowę
Donald Tusk
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Autorka/Autor: Mikołaj Stępień, Martyna Sokołowska /akw
Czytaj także: