Polska

Polsat: zadecydowały względy ekonomiczne

Polska

Aktualizacja:

- Absolutna bzdura – tak Józef Birka, członek rady nadzorczej Polsatu skomentował doniesienia gazety.pl. Portal napisał, powołując się na dziennikarzy „Wydarzeń”, że szefostwo Polsatu odsunęło Tomasza Lisa od kierowania serwisem po rzekomym odnalezieniu nowych materiałów WSI dotyczących właściciela stacji Zygmunta Solorza.

Gazeta.pl napisała, że dziennikarze Polsatu spekulują, iż w tle sprawy są odnalezione niedawno w Cytadeli Warszawskiej materiały WSI, w których mają znajdować się dokumenty dotyczące Solorza i innych znanych polskich biznesmenów. Te papiery miałyby posłużyć do nacisku na Zygmunta Solorza, by pozbył się skonfliktowanego z władzą dziennikarza. Antoni Macierewicz ponad tydzień temu mówił: "nie ma nowych odnalezionych teczek, za to rzeczywiście w archiwach po WSI znajdują się informacje pokazujące działania podejmowane wobec ludzi współpracujących ze służbami, którzy następnie wyrośli na tzw. wielkich biznesmenów". Także w rozmowie z nami anonimowo jeden z dziennikarzy „Wydarzeń” powiedział, że od kilku tygodni mówiło się w stacji o „nowych kwitach na Solorza”, które mogą być podstawą do odebrania koncesji. - Sądzę, że prezes Solorz przestraszył się.

Kruk: nie chcemy odebrać Polsatowi koncesji - To absolutna bzdura. Z ręką na sercu - mówi tvn24.pl mecenas Józef Birka, członek rady nadzorczej stacji, bliski współpracownik Solorza. - Nikt nam nie groził. Nic nie wiem o nowych dokumentach WSI o Zygmuncie Solorzu. Powód zmian jest stricte ekonomiczny. Nie po to kupowaliśmy TV Biznes, by ponosić podwójne koszty produkcji informacji - dodaje Birka. Twierdzi, że wszelkie niejasności dotyczące przyznania Polsatowi koncesji zostały wyjaśnione i Solorz "nie ma nic do ukrycia". Pytany dlaczego Polsat nie zaproponował Lisowi kierowania pionem informacji w nowej strukturze, Birka odpowiedział:"taka dyskusja jest jeszcze przed nami". - Nie dajemy wotum nieufności Tomaszowi Lisowi. Gdybyśmy go nie chcieli, nie zostałby nadal członkiem zarządu i nie prowadziłby "Co z tą Polską?" - pytał.

Nie dajemy wotum nieufności Tomaszowi Lisowi. Gdybyśmy go nie chcieli, nie zostałby nadal członkiem zarządu i nie prowadziłby "Co z tą Polską?" birka

"Wywalili Lisa" Jak informowaliśmy rano, od 24 września Tomasz Lis przestanie kierować "Wydarzeniami". Przejdą one w strukturę nowej spółki TV Biznes, gdzie członkiem zarządu jest Dorota Gawryluk i to jej de facto podlegać będzie nowy pion informacyjny. Bomba wybuchła w środę rano. - Wylali Lisa! - takiego sensacyjnego sms-a rozsyłali dziennikarze polsatowskich "Wydarzeń". Lis rano poinformował ich o decyzji zarządu. Tłumaczył, że właściciel Polsatu Zygmunt Solorz oznajmił mu, że przestaje być szefem "Wydarzeń". Następnie z dziennikarzami spotkał się Zygmunt Solorz. Z ich relacji wynika, że tłumaczył powód zmian "racjonalizacją kosztów". Solorz miał powiedzieć, że zaproponował Lisowi pozostanie w Polsacie na stanowisku członka zarządu i kontynuowanie prowadzenia programu "Co z tą Polską" . Dziennikarze Polsatu wątpili, by Lis się na to zgodził. Reporterzy "Wydarzeń" dopytywali Solorza czy za decyzją stoją motywy polityczne. Solorz zaprzeczał, ale jak twierdzą dziennikarze, na konkretne pytania odpowiadał wymijająco.

Lis nie jest zdziwiony Tomasz Lis dla portalu gazeta.pl powiedział, że przedstawiono mu tylko jej powody ekonomiczne. - Żyję za długo w tym kraju, żeby być zaskoczonym - skomentował sytuację Lis. Według portalu, dziennikarz ma 24 godziny na poinformowanie władz stacji, czy nadal chce prowadzić swój autorski program "Co z tą Polską".

Lis pytany o wtorkowe doniesienia "Super Expressu" o tym, że dostał propozycję pracy w TV Puls i prowadził w tej sprawie rozmowy, stanowczo zaprzeczył mówiąc, że nie prowadził żadnych rozmów z konkurencją.

Gawryluk w nie chciała komentować decyzji zarządu Polsatu.

Kariera Lisa: TVP, TVN, Polsat Dziennikarska karierę Tomasz Lis zaczął jeszcze na studiach, wygrywając konkurs na dziennikarza telewizyjnego TVP. W 1994 roku był korespondentem „Wiadomości” w USA.

Trzy lata później po powrocie do Polski, trafił do powstającej wówczas stacji TVN. Popularność zdobył jako prezenter i współtwórca „Faktów’.

Za „Fakty” (TVN) i „Co z tą Polską” (Polsat) dziennikarz dwukrotnie (w 2002 i 2006 roku) dostał nagrodę Telekamery. Ma na koncie siedem statuetek telewizyjnego Wiktora, w tym SuperWiktora 2006, i tytuł Dziennikarza Roku 1999. Jest też laureatem Nagrody im. Kisiela.

Do Polsatu Lis trafił po odejściu z TVN. Dziennikarz pożegnał się ze stacją w 2004 roku po głośnym sondażu PBS ze stycznia 2004 roku, który dawał dziennikarzowi duże szanse na zwycięstwo w wyborach prezydenckich (w sondażu zajął drugie miejsce po Jolancie Kwaśniewskiej).

Dziennikarz wydał m.in. książki: „Co z tą Polską”, „Nie tylko fakty” i „Polska, głupcze!”.

Źródło: tvn24.pl, PAP, Polskie Radio