Rząd odpowiada na krytykę PiS i Mateusza Morawieckiego. "Są ostatnimi, którzy powinni"

Pocisk spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia
Tusk o Morawieckim i Błaszczaku: ostatni, którzy powinni zwracać uwagę, jak państwo powinno reagować na wlot rakiety
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Wojtek Jargiło/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dlaczego w tej sytuacji nie użyto systemów obrony przeciwlotniczej i obiekt nie został zestrzelony - pytał poseł PiS Mariusz Błaszczak, krytykując działanie władz w związku z upadkiem rakiety na Lubelszczyźnie. W odpowiedzi na ten i inne komentarze premier Donald Tusk nawiązał do incydentu z rakietą, gdy to Błaszczak był szefem MON, a Mateusz Morawiecki premierem. - Są ostatnimi na planecie, którzy powinni komukolwiek zwracać uwagę - dodał.

W czwartek w nocy w Lublinie i innych częściach województwa lubelskiego uruchomiono syreny alarmowe z powodu "informacji o prawdopodobnym uderzeniu z powietrza". Wojsko poinformowało, że polską przestrzeń powietrzną naruszył "niezidentyfikowany obiekt". W miejscowości Tarnawa-Kolonia służby odkryły "krater" i szczątki obiektu.

Według szefa ukraińskiego MSZ Andrija Sybihy, w polską przestrzeń powietrzną wleciał rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Później na ten sam pocisk wskazał również premier Donald Tusk

Zdarzenia na Lubelszczyźnie komentują politycy PiS i Mateusz Morawiecki.

Czarnek: problemem jest całkowity brak rzetelnej i natychmiastowej informacji

Przemysław Czarnek domagał się w porannym wpisie wyjaśnień od ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza. "Nad ranem na znacznym obszarze województwa uruchomiono syreny alarmowe, które obudziły tysiące mieszkańców. Sam fakt uruchomienia alarmu nie jest problemem - jeśli istnieje realne zagrożenie, odpowiednie służby mają obowiązek ostrzegać obywateli" - napisał na X. 

Jak dodał, "problemem jest całkowity brak rzetelnej i natychmiastowej informacji". "Czy alarm był związany z rzeczywistym zagrożeniem? Czy doszło do fałszywego alarmu? Jakie były przyczyny?" - pytał Czarnek we wpisie skierowanym do szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. 

"Mieszkańcy, którzy zostali obudzeni syrenami alarmowymi, mają prawo oczekiwać szybkiego, jednoznacznego komunikatu wyjaśniającego całą sytuację" - napisał. 

Pierwszy komunikat Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych RP pojawił się po godzinie 2 nad ranem w czwartek. Poinformowano w nim, że w związku z atakiem Rosji na Ukrainę "rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej".

Morawiecki: państwo kompletnie po raz kolejny nie zdało egzaminu

Mateusz Morawiecki zarzucił "rażącą niekompetencją państwa polskiego". - Jeśli dobrze pamiętam, to Janusz Cieszyński i Michał Dworczyk kilka miesięcy temu proponowali uzupełnienie aplikacji mObywatel (…) aby tego typu okoliczności, z jakimi mieliśmy do czynienia dzisiaj, były w odpowiedni sposób ogłaszane, informowane tak, żeby obywatele nie mieli poczucia chaosu. Tymczasem państwo kompletnie po raz kolejny nie zdało egzaminu - powiedział Morawiecki w trakcie konferencji prasowej w Sejmie. 

Mateusz Morawiecki: państwo kompletnie po raz kolejny nie zdało egzaminu
Źródło: TVN24

Szef MSWiA odpowiada: jeżeli wyje syrena alarmowa, to znaczy, że jest zagrożenie

Szef MSWiA Marcin Kierwiński oświadczył, że procedury "zadziałały tak, jak powinny". Tłumaczył też uruchomienie syren alarmowych. - Ten czas krytyczny, czyli czas zagrożenia, to było około 13 minut (…) uruchomiono najszybszy sposób powiadamiania ludności zgodnie z procedurą, czyli system syren alarmowych - zaznaczył. 

Poinformował, że po każdym tego typu "incydencie" analizowane są procedury dotyczące informowania społeczeństwa i były już dwukrotnie aktualizowane. - Jeżeli wyje syrena alarmowa, wszyscy musimy być przygotowani, że to nie jest czas na zastanawianie się nad tym, czy alarm jest próbny - apelował szef MSWiA. 

- Jeżeli wyje syrena alarmowa, to znaczy, że jest zagrożenie. To znaczy, że należy postępować zgodnie z procedurami, które zawarte zostały w specjalnym poradniku, który przygotowaliśmy - mówił. - 13 minut to nie jest czas, w którym będą przychodziły rozbudowane informacje - podkreślił. 

Szef MSWiA: jeżeli wyje syrena alarmowa, to znaczy, że jest zagrożenie
Źródło: TVN24

Zobacz elektroniczną wersję "Poradnika bezpieczeństwa" >>>

Błaszczak: dlaczego obiekt nie został zestrzelony

"Dlaczego w tej sytuacji nie użyto systemów obrony przeciwlotniczej i obiekt nie został zestrzelony?" - pyta były szef MON Mariusz Błaszczak. Jak przekazał na X, złożył w imieniu klubu PiS wniosek o uzupełnienie porządku obrad Sejmu o informację premiera w sprawie wydarzeń na Lubelszczyźnie.

"Polacy mają prawo wiedzieć: co spadło na terytorium Polski? Dlaczego nie zneutralizowano obiektu, jeśli było to możliwe? Dlaczego mieszkańcy zostali pozostawieni bez rzetelnej informacji" - napisał.

Rzecznik DORSZ Jacek Goryszewki wyjaśnił, że przed "ewentualną neutralizacją konieczna jest identyfikacja obiektu". - Musimy wiedzieć, czy to, nie daj Boże, nie jest obiekt cywilny - powiedział. - Latają też tam cywilne obiekty, mogła być to również zabłąkana awionetka bądź co innego, więc tutaj musimy mieć pewność. Tutaj nie ma marginesu błędu - tłumaczył.

Jak relacjonował, "zabrakło dosłownie, można powiedzieć, sekund, minut, a ten obiekt zostałby zidentyfikowany". - W razie konieczności. Jeżeli (obiekt) kontynuowałby lot, zostałby najprawdopodobniej zestrzelony - dodał. Goryszewski podkreślił, że "sam upadek (obiektu) był też widziany przez pilota myśliwca". 

- Nie mam żadnych wątpliwości, że wojsko podjęło dobrą decyzję - oświadczył szef MON w trakcie konferencji prasowej w Tarnawie-Kolonii. - Pilot, który ostatecznie, samodzielnie, po zgodzie dowódcy, podejmuje ostateczną decyzję, musi rozważyć zagrożenie, które niesie rakieta i zagrożenie, które wynika z jej neutralizacji - zwrócił uwagę wicepremier. 

Tusk o Morawieckim i Błaszczaku: niech się wstydzą

Do komentarzy Błaszczaka i Morawieckiego odniósł się premier Donald Tusk. - Pan minister Błaszczak i pan premier Morawiecki są ostatnimi na planecie, którzy powinni komukolwiek zwracać uwagę na to, jak państwo powinno reagować na sytuację taką jak wlot obcej rakiety - powiedział dziennikarzom w Tarnawie-Kolonii. 

- Niech się wstydzą. Ja bym na ich miejscu dzisiaj zakopał się w jakiejś jamie i udawał, że mnie nie ma - dodał Tusk.

W grudniu 2022 roku rosyjska rakieta wpadła w polską przestrzeń powietrzną, a jej szczątki odnaleziono dopiero w kwietniu 2023 w okolicach Bydgoszczy. Ministrem obrony był wówczas Błaszczak, a premierem Morawiecki.  

Szef rządu poinformował w czwartek, że z szefem MON będą rozważali "jak najszybciej" dalszą pomoc dla Ukrainy, także z kolejnymi rakietami do systemu Patriot, "jeśli będzie taka potrzeba". 

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: