Nocna ewakuacja policyjnych antyterrorystów. W namiotach niespełna 9 stopni

Polska

Policyjni antyterroryści mieli trzy tygodnie spędzić w namiotachtvn24
wideo 2/7

Niespełna dziewięć stopni - taką temperaturę mieli w namiotach policyjni antyterroryści, którzy mają chronić VIP-ów i 30 tysięcy gości szczytu klimatycznego w Katowicach. Po nocnej decyzji komendanta głównego policji, zostali przeniesieni do hoteli i policyjnych koszar.

O tym, że funkcjonariusze Biura Operacji Antyterrorystycznych - w sumie około 200 - będą przez trzy tygodnie zakwaterowani w namiotach, ustawionych specjalnie na terenie jednostki wojskowej w Krakowie, informowaliśmy w środę na łamach tvn24.pl.

- Temperatura nie będzie problemem. Ten model namiotu można ogrzać do 30 stopni - przekonywano nas w komendzie głównej policji, gdy pytaliśmy czy to dobry pomysł. Praktyka okazała się inna. W nocy z czwartku na piątek w namiotach było niespełna 9 stopni.

- Do tego smród paliwa z nagrzewnic. Nie można ustawić wyższej temperatury, bo wtedy można się udusić - mówili tvn24.pl w czwartek wieczorem policjanci. Taki sam sygnał trafił do komendanta głównego policji, który polecił skontrolować sytuację na miejscu.

- Było 9 stopni. Był smród. Nasi ludzie trafili do hoteli i do koszar oddziałów prewencji - dowiedzieliśmy się w komendzie głównej.

Inspektor Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego, potwierdził w rozmowie z tvn24.pl, że efektem kontroli była natychmiastowa decyzja o przeniesieniu funkcjonariuszy.

- Nagrzewnica została włączona przez personel jednostki wojskowej za późno i to był zbyt krótki czas, aby odpowiednio nagrzać wnętrze w namiotach - mówi TVN24.pl inspektor Ciarka. - W trosce o swoich ludzi Komendant Główny Policji polecił zakwaterować policjantów na chwile obecną nie na terenie jednostki, a w hotelu, aby nie byli narażeni na działanie niskiej temperatury.

Rzecznik tłumaczy, że decyzję o ewakuacji podjęto gdyż "obok warunków bytowych liczy się atmosfera i nie może być żadnych wątpliwości ze strony delegowanych, że nie nie zadbano chociażby o odpowiednią temperaturę w przydzielonym miejscu pobytu".

Według niego, dzisiaj rano, po nagrzaniu namiotów, w środku były już ponad 23 stopnie Celsjusza.

Z naszych informacji wynika, że logistycy nie wykluczają powrotu antyterrorystów do namiotów.

Doskonale przemyślana operacja

Dowódcom Biura Operacji Antyterrorystycznych zależało na ulokowaniu funkcjonariuszy na terenie jednostki wojsk specjalnych. Obok GROM-u i innych formacji, z którymi będą współdziałać podczas konferencji klimatycznej, która zacznie się w Katowicach w poniedziałek i potrwa do 14 grudnia.

Mariusz Ciarka tłumaczył reporterowi tvn24.pl: Działający wspólnie z żołnierzami policyjni antyterroryści mają dużą ilość broni, amunicji, specjalistyczny sprzęt a także pojazdy specjalne. Takiego sprzętu nie trzyma się w pokojach hotelowych a wozów bojowych na parkingu przed hotelem. Na terenie chronionej jednostki wojskowej mamy gwarancję zachowania wszelkich procedur bezpieczeństwa, liczy się także dyspozycyjność i szybkość w działaniu - argumentował rzecznik komendanta głównego.

- Mówił też, że będzie 30 stopni. Nie jesteśmy rozkapryszeni, tylko wiedzieliśmy, czym to się skończy. Naprawdę policjant po wielogodzinnej służbie na mrozie nie może liczyć na choćby standard koszar tylko namiot z 9 stopniami? - mówią nam funkcjonariusze, prosząc o zachowanie anonimowości.

Autor: Robert Zieliński / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24