To historia pełna wzruszeń i dowodów pomocy, która nie zna granic. Bohaterami są Amerykanka i Polak. W dniu szczególnym, podczas ślubu i wesela, doszło do ich wyjątkowego spotkania.
Kaedi Cecala chorowała na nowotwór krwi. Potrzebny był przeszczep szpiku. Ten został pobrany od Polaka, Karola Zwierzyńskiego.
- To żywy dowód, że anioły istnieją - mówił podczas imprezy weselnej jej mąż Michael.
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>
- Chciałbym prosić wszystkich szanownych gości o rozważenie rejestracji jako dawcy, ponieważ nic to nie kosztuje, a dla kogoś innego może oznaczać wszystko - zwrócił się do zebranych Karol Zwierzyński.
U kobiety sześć lat temu wykryto nowotwór, zaczęła się chemioterapia. Potrzebny był dawca szpiku. - Otrzymałam komórki dzięki darowi od młodego mężczyzny z Europy. Udało mi się odzyskać życie, które stało się nawet lepsze niż przedtem - opisała Kaedi Cecala.
Polacy mogą pomagać chorym z innych krajów
Magdalena Przysłupska z fundacji DKMS podkreśliła, że "idea dawstwa szpiku jest ponad granicami". - Osoby zza granicy mogą pomóc polskiemu pacjentowi, który potrzebuje przeszczepienia szpiku i na odwrót - dodała.
- Najczęściej dawcy polscy oddają swoje komórki pacjentom polskim i europejskim, ale zdarzają się też właśnie takie sytuacje, kiedy komórki są potrzebne w Stanach Zjednoczonych czy Ameryce Południowej - powiedziała prof. Justyna Rybka, kierowniczka oddziału hematologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Żeby pomóc, trzeba dołączyć do bazy potencjalnych dawców. Według danych Fundacji DKMS w Polsce jest ponad 2,2 miliona zarejestrowanych dawców, z czego 16,5 tysiąca już komuś pomogło.
Zarejestrował się w bazie dawców, potrzebujący znalazł się w Kanadzie
Kacper Dolega także oddał szpik. Biorcą jest osoba z Kanady, mężczyzna w wieku ponad 60 lat. Impulsem skłaniającym Kacpra do pomocy była informacja o nowotworze krwi stwierdzonym u jego kolegi z drużyny piłkarskiej. Znajomy z drużyny wyzdrowiał dzięki przeszczepowi szpiku.
Rejestracja Kacpra w systemie nie poszła na marne. Pojawiła się nagła wiadomość - możesz uratować komuś życie. Doszło do pobrania. Cały proces trwał około czterech godzin.
"Możemy uratować komuś życie i jeszcze to jest bezbolesne"
Pobranie szpiku brzmi strasznie, ale nie powinno przerażać. W większości przypadków zabieg polega właśnie na przetaczaniu krwi. W pojedynczych przypadkach na punkcji kości biodrowej, ale to odbywa się w pełnym znieczuleniu.
- Dawca przed każdą procedurą jest bardzo gruntownie badany, żeby sprawdzić, czy stan zdrowia pozwala mu na bezpieczną donację - wskazała Magdalena Przysłupska.
Zanim jednak dojdzie do pobrania i przeszczepu, musi dojść do sparowania dawcy i biorcy. Proces ten przypomina szukanie igły w stogu siana. - Jest to coraz łatwiejsze. Już większość biorców odnajduje swojego dawcę. Teraz niewielki procent pacjentów takiego dawcy nie może znaleźć - zwróciła uwagę prof. Justyna Rybka.
Warto zapisać się do baz dawców szpiku kostnego, żeby zwiększyć szanse na dopasowanie i uratowanie swojego genetycznego brata lub siostry gdzieś na świecie albo w Polsce.
- Uświadomiłem sobie, jak niewiele trzeba, żeby komuś pomóc, bo to nic nie kosztuje. Możemy natomiast uratować komuś życie i jeszcze to jest bezbolesne - podkreślił Kacper Dolega.
Opracował Adam Styczek /lulu
Autorka/Autor: Maciej Zalewski
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Instagram/nichebeauty.bykaedi