|

Poduszka powietrzna nie wystrzeliła, Halina zginęła. Sąd: auto produktem niebezpiecznym

Halina zginęła dwa dni po tym, jak razem z mężem obchodzili 35-lecie małżeństwa
Halina zginęła dwa dni po tym, jak razem z mężem obchodzili 35-lecie małżeństwa
Źródło zdj. gł.: Archiwum prywatne
Halina Lewandowska miała 53 lata. Sąd - nieprawomocnym na razie wyrokiem - uznał samochód kobiety za produkt niebezpieczny i opierając się na opinii biegłego, orzekł, że mogła przeżyć zderzenie z ciężarówką, gdyby w jej nowym, ledwie kilkumiesięcznym, aucie wystrzeliła poduszka powietrzna. Producent, firma Toyota, ma zapłacić zadośćuczynienie rodzinie zmarłej. Eksperci, z którymi rozmawiamy, tłumaczą, dlaczego wnioski z tej tragedii mogą mieć znaczenie dla olbrzymiej liczby kierowców na całym świecie.Artykuł dostępny w subskrypcji

- To ja pojadę po wrak – powiedział zięć Haliny tuż po wypadku. Jego teściowa walczyła o życie w szpitalu. Córki były przy niej.

Zamówił lawetę. Na miejscu podszedł do niego znajomy strażak.

- Nie odpaliła poduszka powietrzna w kierownicy – powiedział, wskazując na Toyotę. Kilka miesięcy wcześniej wyjechała z fabryki. Jeszcze pachniała nowością.

Rodzinie nie dawało to spokoju.

Koralowe gody

Do wypadku, w którym zginęła Halina Lewandowska, doszło sześć lat temu – 28 października 2019 roku. Zginęła dwa dni po tym, jak razem z mężem Janem obchodzili 35-lecie małżeństwa – koralowe gody. Do ich domu w Murzynowie pod Poznaniem przyjechały trzy córki z mężami i dziećmi.

Pozostało 95% artykułu
Czytaj także: