Wątpliwości co do rozliczeń podróży Czarneckiego. Miał jeździć samochodami, które nie należały do niego

TVN24 | Polska

Autor:
js,mjz//rzw
Źródło:
Rzeczpospolita, tvn24.pl
Niejasne rozliczenia CzarneckiegoTVN24
wideo 2/2
TVN24Niejasne rozliczenia Czarneckiego

Europejski Urząd do spraw Zwalczania Nadużyć Finansowych kwestionuje 100 tysięcy euro, które europosłowi Prawa i Sprawiedliwości Ryszardowi Czarneckiemu zwrócono za podróże w latach 2009-2018 - podała w piątek "Rzeczpospolita". Podejrzenia miały wzbudzić między innymi liczne przejazdy polityka samochodami, które nie należały do niego. Sam Czarnecki stwierdził w rozmowie z gazetą, że "jest spokojny co do finału tej sprawy". W mediach społecznościowych zapowiedział kroki prawne wobec "kłamstw i fake newsów".

"Rzeczpospolita" napisała, że Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) zarzuca Ryszardowi Czarneckiemu, iż pobierał nienależne mu zwroty kosztów podróży służbowych i diety w latach 2009-2018. Ma zastrzeżenia do 100 tysięcy euro. Jak podał dziennik, "zdaniem kontrolerów OLAF w rozliczeniu służbowych wyjazdów Czarnecki wykazywał, że dojeżdżał do Brukseli z Jasła (tam też miał wracać), gdzie miał swoje mieszkanie po zmarłej w 2005 r. matce (obecnie nie wykazuje go w oświadczeniach majątkowych)". 

Według ustaleń unijnych urzędników, europoseł PiS mieszkał jednak w Warszawie. "Rzeczpospolita" napisała, że o dystans około 340 kilometrów z Jasła do stolicy Czarnecki miał powiększać "kilometrówkę", w efekcie czego wypłacano mu większą sumę za przejazd.

CZYTAJ TAKŻE: Unijny urząd badał wydatki europosła PiS. "Życzę Czarneckiemu, żeby wyszedł z tej sprawy sucho">>>

Czarnecki miał jeździć fiatem, który został zezłomowany?

Według dziennika, podejrzenia Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych wzbudziły liczne przejazdy Czarneckiego różnymi samochodami, które nie należały do niego. "Po sprawdzeniu okazało się, że właściciele tych aut zaprzeczyli, by pożyczali je posłowi" - napisała "Rzeczpospolita". 

Tak miało być między innymi z fiatem punto cabrio. Europoseł PiS miał wpisać w rozliczeniu, że podróże tym autem odbywał w lutym 2012 roku. "Tymczasem właściciel pojazdu stwierdził, że samochód 11 lat wcześniej – w roku 2001 – został rozbity na tyle poważnie, że nie nadawał się do jazdy i został... zezłomowany - czytamy w "Rzeczpospolitej".

W innym przypadku ustalono, że osoba, z której auta miał korzystać Czarnecki, stwierdziła, że nigdy nie prowadziła żadnych usług transportowych, nigdy żadnego posła nie przewoziła i go nie zna. Według cytowanych przez gazetę ustaleń OLAF takich sytuacji ma być więcej. 

Sprawa w prokuraturze

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa zostało skierowane do polskiej prokuratury. Śledztwo toczy się w sprawie "doprowadzenia Parlamentu Europejskiego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, przy składaniu wniosków o zwrot kosztów podróży służbowych przez jednego z europosłów, to jest o czyn z artykułu 286 §1 kodeksu karnego i inne".

Ryszard Czarnecki jest europosłem nieprzerwanie od 2004 roku. W latach 2014-2018 był jednym z wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" powiedział, że "jest spokojny co do finału tej sprawy".

Czarnecki zapowiada podjęcie kroków prawnych

Europoseł PiS zabrał w tej sprawie głos także w mediach społecznościowych. "Informuje, ze podejmę kroki prawne w związku z publikacjami, które pojawiły się dziś i w ostatnich 8 dniach, a dotyczącymi mojego funkcjonowania w PE. Kłamstwa i fake-newsy w nich maja zdyskredytować moja osobę w oczach opinii publicznej ..." (pisownia oryginalna - red.) - napisał w piątek na Twittterze.

Autor:js,mjz//rzw

Źródło: Rzeczpospolita, tvn24.pl