Spór o podpis premiera. "Nieważny będzie wybór sędziów Sądu Najwyższego"

Polska

Iustitia: konkursy na wakaty w Sądzie Najwyższym nieważnetvn24
wideo 2/35

Nie jest potrzebna kontrasygnata premiera na obwieszczeniu o konkursie na sędziów Sądu Najwyższego - zgodnie zapewniają przedstawiciele rządu i nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Innego zdania jest stowarzyszenie sędziów Iustitia, które twierdzi, że bez kontrasygnaty "nieważny będzie wybór sędziów SN". Jeszcze w marcu premier uznawał, że jego kontrasygnata w tej sprawie jest niezbędna. Co więcej, jak ustaliliśmy, na innym rozporządzeniu prezydenta, dotyczącym tego samego konkursu, widnieje podpis premiera.

W weekend Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia ogłosiło, że w jego opinii wybór nowych sędziów Sądu Najwyższego będzie nieważny.

- Wynika to nie tylko z faktu niekonstytucyjności procedury, ale i z tego powodu, że postanowienie prezydenta ją inicjujące, wbrew artykułowi 144 ustęp 2 konstytucji, nie miało kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów. Tym samym nieważny będzie wybór sędziów SN - tłumaczył przewodniczący Iustitii Krystian Markiewicz.

Kontrasygnata to mechanizm równoważenia wpływów dwóch ośrodków władzy wykonawczej - prezydenta i premiera. Prezydent - jako głowa państwa - część decyzji podejmuje samodzielnie. Konstytucja wylicza tu między innymi inicjatywę ustawodawczą, zgłaszanie weta, kierowanie ustaw do Trybunału Konstytucyjnego, prawo łaski i powoływanie sędziów. W innych sprawach decyzje prezydenta, aby były ważne, wymagają również podpisu premiera. Ten podpis nazywany jest właśnie kontrasygnatą.

Dokument tylko z jednym podpisem

Obwieszczenie prezydenta o wolnych stanowiskach sędziego w Sądzie Najwyższym, które ukazało się w "Monitorze Polskim" 29 czerwca, ma tylko jeden podpis - Andrzeja Dudy.

- Uważam, że to jest zgodne z prawem - ocenił w niedzielnej "Ławie polityków" w TVN24 wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Maciej Mitera, rzecznik nowej KRS, dowodził z kolei w poniedziałek w Polskim Radiu, że obwieszczenie o konkursie na sędziów Sądu Najwyższego mieści się w osobistej prerogatywie prezydenta, jaką jest powoływanie sędziów, a zatem - jego zdaniem - kontrasygnaty premiera Morawieckiego nie wymaga.

Zastanawiające jest jednak, dlaczego obwieszczenie prezydenta czekało tak długo na druk w "Monitorze Polskim". Andrzej Duda wydał je 24 maja, a zostało ogłoszone 29 czerwca, czyli po miesiącu i pięciu dniach. "Monitor Polski" wydaje Rządowe Centrum Legislacji podlegające szefowi Kancelarii Premiera.

Miesięczny spór czy "trwający dialog"?

Specjalistyczny serwis prawny Lex.pl twierdzi, że przyczyną zwłoki był spór, jaki kancelarie prezydenta i premiera toczyły właśnie w kwestii kontrasygnaty.

"Kancelaria Premiera uznawała, że żeby obwieszczenie było ważne, powinien je także podpisać premier, ponieważ takich obwieszczeń nie ma wśród wymienionych w Konstytucji aktów, o których prezydent decyduje sam. Z kolei Kancelaria Prezydenta wskazywała, że obwieszczenie o wakatach jest częścią należącej tylko do prezydenta procedury powoływania sędziów, więc kontrasygnata premiera nie jest potrzebna. Zwyciężyła w końcu opcja Kancelarii Prezydenta" - napisał w poniedziałek 16 lipca redaktor naczelny Lex.pl Krzysztof Sobczak.

Dlaczego zwyciężyła opcja prezydencka? Wytłumaczeniem może być opinia pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf w kwestii jednej z tegorocznych nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Gersdorf zauważyła, że skoro prezydent ma mieć dodatkowe uprawnienia wobec Sądu Najwyższego - które nie są określone w konstytucji - to musi te uprawnienia realizować z kontrasygnatą premiera.Podpisy premiera pod aktami urzędowymi dotyczącymi Sądu Najwyższego mogą sugerować jednak, że rząd ma bezpośredni wpływ na Sąd Najwyższy. Można by to interpretować jako podporządkowanie SN władzy wykonawczej, co z kolei mogłoby być uznane jako dowód na to, że Polska nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej w kwestii ochrony praworządności.

Na obwieszczeniu prezydenta w Monitorze Polskim w sprawie konkursów na sędziów Sądu Najwyższego widnieje tylko podpis prezydentaNa obwieszczeniu prezydenta w Monitorze Polskim w sprawie konkursów na sędziów Sądu Najwyższego widnieje tylko podpis prezydentaMonitor Polski

Rozbieżność zdań kancelarii premiera i prezydenta potwierdził szef tej pierwszej. - Trwa dialog między Rządowym Centrum Legislacji a Kancelarią Prezydenta w tej sprawie - poinformował Dworczyk 25 czerwca, miesiąc po wydaniu obwieszczenia przez prezydenta.Cztery dni później obwieszczenie prezydenta ukazało się w "Monitorze Polskim".

Premier zaakceptował coś, czego nie zaakceptował

Trwająca 35 dni procedura druku prostego, kilkuzdaniowego obwieszczenia to nie jedyny sygnał świadczący o tym, że zasady kontrasygnowania przez premiera aktów urzędowych prezydenta dotyczących Sądu Najwyższego dopiero się wykuwają. Kancelarie szefa rządu i głowy państwa dochodzą w tej kwestii do odmiennych wniosków. Świadczy o tym przykład innego prezydenckiego aktu.

Obwieszczenie prezydenta o naborze sędziów do Sądu Najwyższego jest sygnowane tylko przez prezydenta, zgłoszenia do konkursu na sędziów Sądu Najwyższego mają być dokonywane na urzędowych formularzach, a ich wzór określa rozporządzenie prezydenta - takie rozporządzenie Andrzeja Dudy, zawierające wzór karty zgłoszenia, ukazało się w "Dzienniku Ustaw" z 30 marca tego roku (pozycja 659). Widnieją na nim dwa podpisy - Andrzeja Dudy i Mateusza Morawieckiego.

Rozporządzenie prezydenta w sprawie wzorów kart w konkursie na sędziów Sądu Najwyższego zawiera kontrasygnatę premieraRozporządzenie prezydenta w sprawie wzorów kart w konkursie na sędziów Sądu Najwyższego zawiera kontrasygnatę premieraDziennik Ustaw RP

Upraszczając tę prawniczą kwestię, można powiedzieć, że premier Morawiecki nie zaakceptował swym podpisem konkursu na sędziów. Zgodził się za to na szczegółowe warunki konkursu, którego jednak - co do zasady - nie zaakceptował.

A zatem jeśli przyjąć, że rację mają urzędnicy prezydenccy i rządowi, że obwieszczenie o wolnych stanowiskach sędziów jest realizacją wyłącznego prawa prezydenta do powoływania sędziów, to określenie wzoru karty zgłoszenia kandydata na sędziego w tym właśnie konkursie - logicznie wnioskując - już nie należy do osobistych prerogatyw prezydenta. Jak więc traktować opinie kancelaryjnych urzędników w randze ministrów o decyzjach rodzących skutki prawne?

Sprawa kontrasygnaty nie dotyczy tylko konkursu

Wątpliwości, czy uprawnienia prezydenta względem Sądu Najwyższego wynikające z nowej ustawy wymagają kontrasygnaty premiera, jest więcej. Część prawników, w tym Rzecznik Praw Obywatelskich, zwraca uwagę, że dwa podpisy - głowy państwa i szefa rządu - powinny widnieć również na postanowieniach o przeniesieniu sędziów w stan spoczynku.

- Prezydent nie podjął żadnej formalnej decyzji, która by się odnosiła do pani pierwszej prezes Sądu Najwyższego. Bo nie wydał postanowienia, które by określało: skończyła się kadencja. Został wydany jedynie ogólny list. Ale list nie ma takiego znaczenia. Musi być do tego podpis prezydenta, musi być postanowienie z kontrasygnatą prezesa Rady Ministrów - argumentował 8 lipca w "Faktach po Faktach" RPO Adam Bodnar.

Bodnar: pan prezydent nie chce wziąć na siebie odpowiedzialnościtvn24

Autor: jp//now / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Unia Europejska

Raporty: