Paweł Kowal o pomocy dla Ukrainy i reakcji opozycji: robią sobie żarty z państwa
W sobotę wicemarszałek Sejmu z Konfederacji Krzysztof Bosak udostępnił w mediach społecznościowych wpis, w którym napisał, że "sporo kont potwierdza, (...) że przekazaliśmy Ukraińcom PAC-3MSE" - czyli zaawansowane rakiety Patriot. W reakcji na to wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział ujawnienie wszystkich donacji dla Ukrainy.
- Widzę, że niektórzy się bawią bezpieczeństwem Polski i obserwuję to od kilku tygodni - skomentował Kowal. - Dla kogoś to się wydaje zabawa w podniecanie nastrojów antyukraińskich w Polsce, a przecież tu chodzi o bezpieczeństwo naszych obywateli, polskich obywateli - podkreślił.
- Jadąc tutaj, rozmawiałem z jednym z zachodnich dziennikarzy, dłuższą mieliśmy rozmowę, ponieważ on bada wątki, o tym się dzisiaj pisze dużo na Zachodzie, że Polska jest dzisiaj szczególnie narażona na atak rosyjski. A ci niepoważni politycy - chciałbym powiedzieć: dziady jedne - robią sobie takie żarty z państwa polskiego - powiedział.
Według gościa programu, właśnie dzięki konsekwentnemu pomaganiu Ukrainie w wojnie z Rosją oraz właściwemu reagowaniu na wschodniej granicy, Polska jest postrzegana jako poważny sojusznik. - To jest jeden z powodów, dla którego dzisiaj Amerykanie mówią: dobrze, to może będą teraz stałe bazy - ocenił.
- U nas robi się problem z tego, że minister obrony narodowej nie publikuje na tablicy ogłoszeń szczegółów dotyczących ściśle militarnych kwestii. Czy oni oszaleli? Z kim my siedzimy w tym Sejmie, czasami myślę - oburzył się rozmówca Katarzyny Kolendy-Zaleskiej.
Kowal o tajnych informacjach: za rządów PiS był durszlak
W ocenie Pawła Kowala "może wreszcie trzeba pokazywać, jakie to jest dziadostwo". - On [Krzysztof Bosak - red.] uważa, że to jest fajne, że to jest fajna heca, jeśli będzie żądał tego, żeby sprawy, które są tajne w warunkach gorącej wojny, publikować na tablicy ogłoszeń spółdzielni mieszkaniowej. Przecież to jest wszystko wariactwo - zaznaczył poseł KO.
Polityk oświadczył, że nie wie, co zostało przekazane Ukrainie, ale nawet gdyby wiedział, bo by nie powiedział. - Absolutnie rozumiem, że w państwie jest tak, że są sprawy dotyczące ściśle bezpieczeństwa, wojska i tak dalej, o których wie jedna, pięć, dziesięć osób. Co w tym jest takiego nadzwyczajnego? To chyba nie chcemy żyć w państwie, gdzie wszystko cieknie jak w durszlaku, jak za PiS-u, można powiedzieć - oświadczył Kowal.
Jak zauważył poseł, niedawno doszło do spotkania w Berlinie przywódców grupy E5 - skupiającej Polskę, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię i Włochy. Rozmawiano tam między innymi o wspieraniu Ukrainy. - Co się dzieje zaraz? Zaraz Rusek odpala swoje. No bo przecież trzeba zrobić wszystko, żeby Polska, mimo tego swojego potencjału, mimo sytuacji gospodarczej wyśmienitej, jak na dzisiejsze warunki w Europie, mimo wydatków na wojsko, żeby dla Polski nie było miejsca - zauważył Kowal.