Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz mówił w czwartek przed południem, że jeszcze nie ustalono, jaki obiekt spadł na pograniczu powiatów biłgorajskiego i lubelskiego. - W tym momencie trwają czynności operacyjne identyfikacji obiektu na miejscu zdarzenia - podkreślał. "Największe prawdopodobieństwo, że jest to pocisk Ch-101, których kilkadziesiąt wystrzelono dzisiejszej nocy nad terytorium Ukrainy" - dodał.
Czwartkowy incydent w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia to kolejny punkt na rosnącej liście podobnych przypadków, również tych zakończonych ofiarami śmiertelnymi. I, jak napisał na X szef Rady Europejskiej Antonio Costa, po raz kolejny pokazał, że agresja Rosji stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy.
Przypominamy, z jakimi zagrożeniami mierzyliśmy się do tej pory.
Przewodów. 15 listopada 2022
O godz. 15.40. rakieta spadła w położonym przy granicy ukraińskiej Przewodowie (pow. hrubieszowski, woj. lubelskie). Był to prawdopodobnie pocisk przeciwlotniczy, wystrzelony z terytorium Ukrainy do obrony przed rosyjskimi rakietami. Uderzył w budynek suszarni zboża na terenach dawnego PGR, gdzie pracowało dwóch mężczyzn - jeden był traktorzystą, drugi kierownikiem magazynu. Obaj zginęli.
16 grudnia 2022. Zamość pod Bydgoszczą
Kolejny obiekt wleciał na terytorium Polski najprawdopodobniej 16 grudnia 2022 roku, również podczas zmasowanych nalotów Rosjan na Ukrainę. Rakieta manewrująca Ch-55 - jak informowano: bez głowicy bojowej - najprawdopodobniej przeleciała wtedy nad dużą częścią Polski, by ostatecznie spaść w lesie w miejscowości Zamość niedaleko Bydgoszczy. O znalezieniu szczątków rakiety w lesie MON, kierowane wówczas przez Mariusza Błaszczaka (PiS), poinformowało dopiero pod koniec kwietnia 2023 roku. Szczątki rakiety miał znaleźć w lesie przypadkowy przechodzień.
"Co to za rakieta? Dlaczego doleciała tak daleko? Czy wychwyciły ją radary? Dlaczego przez blisko pół roku jej nie znaleziono? Co to wszystko mówi o naszym systemie bezpieczeństwa narodowego? Zamiast ważnych odpowiedzi - mamy poważne oskarżenia ministra obrony narodowej pod adresem dowódców wojskowych" - zwracał uwagę Piotr Świerczek, autor reportażu "Pocisk" z 2023 roku.
W marcu 2024 roku wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk (KO) informował w Sejmie, że 16 grudnia 2022 roku Błaszczak - jako ówczesny szef MON - wiedział o zagrożeniu, a 17 grudnia otrzymał meldunek o naruszeniu polskiej przestrzeni przez rosyjską rakietę. W reakcji na tę wypowiedź Tomczyka Błaszczak zadeklarował, że podtrzymuje swoje słowa, jakoby nie był informowany o całej sprawie.
13 maja 2023. Rypin
13 maja 2023 roku MON poinformował o pojawieniu się w polskiej przestrzeni powietrznej obiektu, który wleciał z kierunku Białorusi. "Zgodnie z informacjami COP [Centrum Operacji Powietrznych - red.] prawdopodobnie jest to balon obserwacyjny" - przekazał resort obrony. "Kontakt radarowy został utracony w okolicach Rypina" - podano.
29 grudnia 2023. Okolice Zamościa
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że tego dnia w przestrzeń powietrzną Polski od strony granicy z Ukrainą wleciał niezidentyfikowany obiekt, który od momentu przekroczenia granicy do miejsca zaniku sygnału obserwowany był przez środki radiolokacyjne. - Wszystko wskazuje na to, że rosyjska rakieta wtargnęła w polską przestrzeń powietrzną, którą następnie opuściła. Mamy na to potwierdzenie radarowe narodowe i sojusznicze - mówił wtedy szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła.
Noc z 19 na 20 sierpnia 2025. Osiny
W nocy doszło do eksplozji w miejscowości Osiny (woj. lubelskie). Na pole kukurydzy spadł i eksplodował początkowo nieznany obiekt. Nikomu nic się nie stało, ale eksplozja uszkodziła m.in. okoliczne zabudowania. Jak wówczas podano, obiekt był dronem wojskowym, ale pozbawionym głowicy bojowej, zawierającym jedynie niewielką ilość materiałów wybuchowych.
Noc z 9 na 10 września 2025. Wielokrotne naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej
W nocy z 9 na 10 września 2025 roku polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez rosyjskie drony. Wojsko Polskie oceniło, że był to "akt agresji, który stworzył realne zagrożenie dla bezpieczeństwa naszych obywateli". Wskazano, że polskie i sojusznicze środki obserwowały radiolokacyjnie kilkanaście obiektów, a wobec tych mogących stanowić zagrożenie, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych podjął decyzje o ich neutralizacji.
Według ukraińskich władz na Polskę leciały 92 drony, większość z nich została zestrzelona przez Ukrainę, ale 19 dotarło za granicę. W ciągu niespełna doby od zdarzenia polskie służby znalazły szczątki 16 dronów - informowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. W ciągu kolejnych tygodni odnajdowano kolejne zniszczone drony.
Sprawa odbiła się szerokim echem również poza granicami Polski. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte potępił zachowanie Rosji, mówiąc, iż to jasne, że "naruszenia nie stanowią wyizolowanego incydentu". - To był niebezpieczny i nieprzemyślany akt - ocenił dowódca sił sojuszniczych w Europie generał Alexus Grynkewich. Sekretarz stanu USA Marco Rubio ocenił, że wtargnięcie rosyjskich dronów w polską przestrzeń powietrzną jest nie do zaakceptowania. Jak dodał, nie jest jasne, czy Rosja umyślnie je wysłała.
Inne naruszenia przestrzeni powietrznej
W ciągu ostatnich lat dochodziło również do sytuacji, gdy rosyjski obiekt przelatywał nad Polską, po czym opuszczał terytorium naszego kraju. 24 marca 2024 roku nad ranem rosyjska rakieta dalekiego zasięgu wleciała w polską przestrzeń powietrzną w rejonie miejscowości Oserdów (woj. lubelskie) i przebywała w niej 39 sekund, po czym ją opuściła - informowało DORSZ. Podkreślono, że w trakcie całego przelotu była obserwowana przez wojskowe systemy radiolokacyjne.
Informacje o tym, że doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, pojawiły się również w sierpniu 2024 roku. Wojsko przeszukało wtedy ok. 250 km kw. w województwie lubelskim. Po 10 dniach poszukiwań DORSZ poinformowało, że z "bardzo wysokim prawdopodobieństwem" nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni. Prawdopodobnie wtedy nad terytorium Polski znalazł się dron, który następnie opuścił polską przestrzeń na wysokości ukraińskiego miasta Czerwonogród.
Do dwukrotnego naruszenia naszej przestrzeni powietrznej doszło także 3 września 2025 roku. Poinformował o nim Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Wiesław Kukuła. Jak zaznaczył, odbyło się to "bez konsekwencji, pod pełną naszą kontrolą".
Redagował AM