Polska

PO ma zielone światło na Smoleńsk

Polska

Aktualizacja:

Dwie największe partie mówią, że o listach będą myśleć najwcześniej w maju. Ale już teraz wdrażają strategie, które ich zdaniem zapewnią im zwycięstwo. Walka ma się rozegrać między Smoleńskiem a drożyzną. O tym pierwszym mogą już mówić w PO otwarcie.

Jak mówią przedstawiciele PO, dostali zielone światło na mówienie o Smoleńsku w sposób, na który w żałobie pozwalali sobie tylko nieliczni. - Sama ocena prezydentury Lecha Kaczyńskiego jest już w takim momencie, że można o niej mówić w sposób dość jasny i otwarty - przyznaje równie otwarcie Sławomir Neuman z PO.

Kierunek tej oceny wyznaczył już marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna. - Należy ocenić jej polityczny wymiar. Nie patrzeć tylko na nią tylko przez pryzmat smoleńskiej katastrofy, ale przez to, co się stało przez jej partyjność, zwłaszcza współpracę z rządem. Musimy potrafić o tym mówić - stwierdził niedawno.

Powrót watachy

Platforma chce postawić się w roli partii antysmoleńskiej i zepchnąć PiS do narożnika partii jednego tematu. Świadczyć może o tym m.in. świeża wypowiedź szefa polskiej dyplomacji. - W sprawie Wawelu się pospieszyliśmy, więc teraz trzeba wyciągnąć z tego wniosek i podjąć tą decyzję nie w atmosferze wyborczej i grania smoleńskiem w celach politycznych, co robi konsekwentnie opozycja, tylko z perspektywy pewnego czasu - mówił odnosząc się do kwestii pomnika Lecha Kaczyńskiego Radosław Sikorski.

- To oznacza dożynanie watach. Niestety, te działania skończyły się tragicznie 19 października ub.r., kiedy zamordowany został niewinny człowiek ze względu na tą nagonkę, na tę wściekliznę polityczną. Źle się dzieje, że rządzący dziś Polską nie wyciągają z tego wniosków - odpowiada szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, przypominając zabójstwo asystenta polityka PiS.

Jest drogo, bo...

Wnioski może jednak zostały wyciągnięte, ale wydaje się, że obu partiom zależy, żeby tkwić w sporze. Tyle, że Platformie nie uda się uciec najprawdopodobniej od pytania o wzrost cen i od pytania, czy rząd zrobił wszystko, by temu wzrostowi cen zapobiec. - Czasami niektórzy dadzą się omamić takim prostym, populistycznym hasłom, że wszystko drogo, bo to wina rządu. Ale myślę, że w finale prosta argumentacja poparta cenami i kwotami będzie skuteczna - nie traci nadziei Sławomir Neuman.

Źródło: tvn24

Pozostałe wiadomości