Płk Przybył nie chce być już prokuratorem

Polska

Aktualizacja:

Płk Mikołaj Przybył, który od stycznia po postrzale w przerwie konferencji prasowej przebywa na zwolnieniu lekarskim, nie chce wracać do pracy. Prokurator kilka dni temu zwrócił się do Krajowej Rady Prokuratury o przeniesienie go w stan spoczynku -ustalił portal tvn24.pl. Rada zajmie się wnioskiem w przyszłym tygodniu. Nieoficjalnie wiemy, że pułkownik wskazuje we wniosku na przyczyny zdrowotne.

Wniosek o przeniesienie w stan spoczynku płk Mikołaj Przybył złożył w ubiegłym tygodniu. Fakt ten potwierdził w rozmowie z tvn24.pl przewodniczący Krajowej Rady Prokuratury prok. Edward Zalewski. - Kwestia ta zostanie omówiona i rozstrzygnięta na najbliższym posiedzeniu Rady, czyli w przyszłym tygodniu - zdradza.

O tym, czy płk Przybył zostanie przeniesiony w stan spoczynku 25 członków Rady zdecyduje w głosowaniu. Poprzedzi je debata nad stanowiskiem trzyosobowego zespołu prokuratorskiego, który bada zasadność złożenia wniosku.

Powód: zdrowie

W trybie, w którym został złożony wniosek, w przypadku jego przyjęcia, płk Przybył będzie otrzymywał 75 procent swojego dotychczasowego uposażenia, bez dodatków funkcyjnych. prok. Piotr Wesołowski, sekretarz KRP

Przewodniczący Krajowej Rady nie chce ujawnić, jakie powody decyzji wskazał w piśmie prokurator Przybył. - Musiałbym ujawnić to, co znajduje się w aktach jego sprawy, a tego nie wolno mi zrobić. Z całą pewnością przy podejmowaniu decyzji prokuratorzy wezmą pod uwagę całość tego materiału oraz obowiązujące przepisy - dodaje. Jak udało nam się jednak ustalić nieoficjalnie płk Przybył wskazuje we wniosku na przyczyny zdrowotne.

Jeśli Rada zgodzi się na przeniesienie pułkownika w stan spoczynku to będzie to pierwszy taki przypadek wśród prokuratorów wojskowych. - W trybie, w którym został złożony wniosek, w przypadku jego przyjęcia, płk Przybył będzie otrzymywał 75 procent swojego dotychczasowego uposażenia, bez dodatków funkcyjnych - mówi w rozmowie z tvn24.pl sekretarz Krajowej Rady Prokuratury prok. Piotr Wesołowski.

Strzał podczas konferencji

Od 9 stycznia, czyli dnia postrzału, płk Przybył pozostaje na zwolnieniu lekarskim. Formalnie nadal pełni funkcję zastępcy Wojskowego Prokuratora Okręgowego w Poznaniu ds. przestępczości zorganizowanej. Prokurator strzelił do siebie w przerwie konferencji prasowej, na której odnosił się do sprawy postępowania ws. przecieku ze śledztwa smoleńskiego (w jego ramach na wnioski WPO w Poznaniu sprawdzano billingi dziennikarzy i zwracano się o ujawnienie treści ich sms-ów).

Podczas konferencji prokurator Przybył mówił o "manipulowaniu dziennikarzami" opisującymi te nieprawidłowości. Według niego miało to wynikać z faktu prowadzenia przez WPO w Poznaniu "bardzo poważnych śledztw związanych z przestępczością zorganizowaną w Wojsku Polskim".

Prokurator Przybył zarzucił też w swoim oświadczeniu Prokuraturze Generalnej, że dąży do rozwiązania prokuratury wojskowej. Jako "nieprawidłowe rozwiązanie" określił plany PG, które zakładać mają przeniesienie prokuratorów wojskowych do struktur cywilnych.

Po odczytaniu oświadczenia prokurator poprosił o chwilę przerwy "na przewietrzenie sali" i wyprosił z niej dziennikarzy. Gdy został sam, postrzelił się z prywatnej broni. - Otworzyłem okno i strzelałem w jego kierunku, żeby uniknąć rykoszetu. Lufę pistoletu włożyłem sobie do ust - relacjonował później. Strzał nie był śmiertelny bo - jak przyznawał prokurator - "w ostatniej chwili zadrżała mu ręka". - Zrobiłem to, aby zaczęto mnie słuchać, że prokuratura wojskowa jest potrzebna - tłumaczył.

Źródło: tvn24.pl