Przed świętami 18 grudnia w Sejmie odbyło się spotkanie opłatkowe dla parlamentarzystów. Towarzyszyła mu oprawa muzyczna, którą zapewnił Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego od batutą pułkownika Mariusza Dziubka.
Nagranie z koncertu obiegło sieć, a uwagę internautów przykuła wyjątkowa energia dyrygenta.
Płk Mariusz Dziubek był gościem "Wstajesz i Wiesz" w TVN24 w czasie bożonarodzeniowego poranka. Mówił o koncercie w Sejmie, a także początkach swojej muzycznej drogi. - Dzięki muzyce stało się głośno o orkiestrach wojskowych, o Wojsku Polskim i dla mnie to jest największa radość - przyznał i podkreślił, że wydarzenie w polskim parlamencie wywołało "dobre emocje i to jest ważne".
"Batuta to jest taka czarodziejska różdżka, która topi lód"
Gość TVN24 był pytany też o najtrudniejszą część swojej pracy. - Prawda jest tutaj najważniejsza. Bycie sobą, miłość, emocje (...). Myślę, że idąc za tym mrozem, który mamy za oknami, batuta to jest taka czarodziejska różdżka, która topi lód. Topi wszystko. Jest taka cieplutka i daje nadzieję, daje radość, optymizm - mówił.
Pytany o swoją ekspresję w trakcie koncertu, stwierdził, że "bardzo dobrze reagują na to również muzycy". - Potrzebują takiego przewodnika, który przeżywa, który jest z nimi, który zdecydowanie mówi "za mną", a nie "naprzód" - ocenił dyrygent.
Do szkoły wojskowej trafił w wieku 14 lat
Pułkownik zaznaczył, że choć służba zespołu w wojsku koncentruje się na muzyce, to podobnie jak pozostali żołnierze, jego członkowie posiadają odpowiednie przeszkolenie. - Zakres tych szkoleń jest różny dla wojsk operacyjnych, inny jest dla wojsk, że tak powiem, korpusu artystycznego, ale łączy nas jedno: mundur, wyszkolenie, zdolność fizyczna, operacyjna - powiedział.
Gość TVN24 mówił też o swoich początkach w muzyce. - Miałem 14 lat, wstąpiłem do szkoły wojskowej, wówczas taka była w Gdańsku, za zgodą rodziców przywdziałem mundur (...). Tak się zaczęła ta przygoda w orkiestrze wojskowej, w której przetrwałem po dzisiaj. Fascynująca przygoda. Przeszedłem wszystkie szczeble, od szeregowego do pełnego pułkownika - mówił.
Pytany, czy koncert w Sejmie zalicza do udanych, odpowiedział: - Był specyficzny, bo scena była specyficzna. My graliśmy swoje, tak naprawdę odważne, aranżacje. Ta aranżacja, która wzbudziła chyba również zachwyt i zmobilizowała również do tańca uczestników, to "Tryumfy Króla Niebieskiego" w stylu "Proud Mary" Tiny Turner czy rock'n'rollowe "Przybieżeli do Betlejem".
- Publiczność (posłowie i senatorowie - przy. red.) była wymagająca, po części skłócona też i ponad podziałami zaczęli tańczyć - wtrącił prowadzący program Robert Kantereit. - I ta czarodziejska różdżka zadziałała, właśnie o to chodzi. To jest naprawdę kultura. Wojsko tej kultury potrzebuje, kultura potrzebuje wojska, naród potrzebuje kultury - podsumował pułkownik.
Autorka/Autor: os/akr
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24