Polska

"Platforma u władzy to powrót dawnych patologii"

Polska

TVN24Premier Jarosław Kaczyński

- Objęcie władzy przez Platformę Obywatelską oznaczałoby powrót do dawnych patologii, choć nie we wszystkich dziedzinach - twierdzi w wywiadzie dla "Wprost" premier Jarosław Kaczyński. Zarzuca też PO uległość wobec Niemiec.

- Nie odbudują układu WSI, nie odtworzą dawnych powiązań polityków z biznesmenami. Nie zechcą też prawdopodobnie cofnąć lustracji ani zbudowanych przez minister Grażynę Gęsicką mechanizmów absorpcji funduszy unijnych. Pewnie nie da się też pogrzebać osiągnięć ministra Kazimierza Ujazdowskiego w sprawie polityki historycznej - powiedział premier.

Jarosław Kaczyński twierdzi, że objęcie władzy przez Platformę będzie oznaczało poważną zmianę w polityce zagranicznej. - Będzie odwrót od naszej twardej polityki, zwłaszcza budowy partnerskich relacji z Berlinem". Platforma jest za bardzo uzależniona od Niemców. Zbyt silnie tkwi w strukturach Europejskiej Partii Ludowej, co, niestety, oznacza dziś akceptację dominacji niemieckiej - podkreślił Kaczyński. Dodał, ma szacunek dla intelektualnej i życiowej drogi Donalda Tuska, ale chodzi o "intelektualną fascynację środowiska gdańskiego niemieckością".

Szef rządu odniósł się też do Janusza Kaczmarka. Współpracę z byłym szefem MSWiA podsumował krótko: - JUż po miesiącu zacząłem tracić do niego zaufanie. Na pytanie, dlaczego Kaczmarek miałby ostrzegać Andrzej Leppera o akcji CBA w sprawie podejrzenia korupcji w resorcie rolnictwa, odpowiedział: - Wiele wskazuje na to, że chodziło o to, że obaj panowie funkcjonowali w strefie bardzo silnego układu biznesowego.

Premier ujawnił również kulisy słynnej, trwającej cztery godziny rozmowy w Belwederze. Mówi, że prezydent i lider PO zawarli tam „dżentelmeńską umowę". - Dali sobie słowo honoru. Umówili się na wybory 21 października. Brak komisji śledczej jest naturalną konsekwencją tej ugody. Według premiera nie jest możliwe przeprowadzenie sejmowego śledztwa w tak krótkim czasie. I to w ogniu kampanii wyborczej.

Jednak liderzy PO zapewniają, że Tusk nic prezydentowi nie obiecywał. - Ja takiej informacji nie mam, by tego rodzaju umowa była zawarta. Wydaje mi się to niedorzecznością - komentuje wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Według niego to prezydent zmienił zdanie i przyrzekł Donaldowi Tuskowi wczesnojesienny termin wyborów. Zdaniem Komorowskiego było to spełnienie postulatu Platformy. - Nas to bardzo cieszy - deklaruje.

Kiedy miałoby dojść do samorozwiązania Sejmu? Już wkrótce - mówi premier we "Wprost. - Prezydent i lider PO uzgodnili, że stanie się to na drugim posiedzeniu po wakacjach. Na pierwszym zostaną przyjęte ustawy bezwzględnie potrzebne, dotyczące wejścia Polski do strefy Schengen, przygotowań do Euro 2012, utrzymujące obniżony VAT na materiały budowlane i, być może, reformy finansów publicznych – opowiada.

Premier ma także gotowy plan na wypadek, gdyby, mimo poparcia Platformy i PiS, posłowie nie skrócili kadencji parlamentu. - Jeśli PO zapewni, że nadal jest za przyspieszonymi wyborami, podam się do dymisji. Wtedy, po zastosowaniu konstytucyjnej procedury „trzech kroków", prezydent rozwiąże parlament, co oznacza, że Polacy najprawdopodobniej poszliby do urn 18 listopada. Jeśli jednak będziemy widzieli, że PO wcale do wyborów nie dąży, nie zamierzamy im pomagać, podając się do dymisji – zapowiada szef rządu.

Po rozmowie Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem politycy opozycji spekulowali, że lider PO mógł zrezygnować ze starań o powołanie komisji, otrzymując w zamian zapewnienie wcześniejszych wyborów. Jednak w Platformie Obywatelskiej nie ma w tej sprawie jednomyślności. Podczas, gdy niektórzy politycy stawiają na pierwszym miejscu skrócenie kadencji Sejmu, inni (np senator Stefan Niesiołowski) sygnalizowali konieczność powołania komisji śledczej jeszcze w tej kadencji.

Co zatem jest priorytetem dla PO? - Będziemy naciskali w sprawie komisji śledczej i chcemy jej powołania jeszcze w tej kadencji, bo uważamy, że oczywiście najlepiej by było, by Polacy poszli do wyborów wcześniejszych z pełną wiedzą - twierdzi Komorowski. Jednak zaraz dodaje - Ale celem numer jeden jest zakończenie tego rządu i wcześniejsze wybory.

kwj

Źródło: wprost, iar

Źródło zdjęcia głównego: TVN24