Komisarz wyborczy w Koszalinie: we wniosku PiS o powtórne liczenie głosów "nie ma żadnych dowodów"

Polska

Komisarz wyborczy w Koszalinie: nie ma żadnych zarzutów postawionych w proteście PiStvn24
wideo 2/38

- W mojej ocenie wniosek Prawa i Sprawiedliwości o ponowne policzenie głosów oddanych w wyborach do Senatu w okręgu nr 100 nie jest zasadny - powiedział sędzia Marek Mazur, przewodniczący Okręgowej Komisji Wyborczej w Koszalinie. - Jeżeli te same komisje liczyły głosy do Sejmu i tam się uważa, że wszystko jest w porządku, to nie wiem, skąd bierze się próba podważania głosów - mówił z kolei Ryszard Bober z KW Polskie Stronnictwo Ludowe, który zdobył mandat senatora w innym okręgu, w którym PiS też chce powtórnego przeliczenia głosów do izby wyższej.

PiS złożyło w poniedziałek wnioski do Sądu Najwyższego w ramach protestów wyborczych. Początkowo chodziło o ponowne przeliczenie głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu:

- nr 75 (z siedzibą w Katowicach, obejmującym Tychy, Mysłowice i powiat bieruńsko-lędziński)

- nr 100 (obejmującym Koszalin oraz powiaty: koszaliński, sławieński i szczecinecki).

KOMUNIKAT SĄDU NAJWYŻSZEGO O PROTESTACH DOTYCZĄCYCH OKRĘGU 75 i OKRĘGU 100

W poniedziałek wieczorem szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski poinformował o złożeniu kolejnych czterech wniosków o ponowne przeliczenie głosów w czterech okręgach w wyborach do Senatu:

- nr 12 (obejmującym Grudziądz oraz powiaty: brodnicki, golubsko-dobrzyński, grudziądzki, rypiński, wąbrzeski)

- nr 92 (obejmującym powiaty: gnieźnieński, słupecki, średzki, śremski, wrzesiński)

- nr 95 (obejmującym powiaty: kępiński, krotoszyński, ostrowski, ostrzeszowski)

- nr 96 (obejmującym Kalisz oraz powiaty: jarociński, kaliski, pleszewski).

Według Kodeksu wyborczego protest przeciwko ważności wyborów w okręgu można wnieść w dwóch przypadkach. Pierwszy z nich to sytuacja, w której doszło do "przestępstwa przeciwko wyborom, (…) mającego wpływ na przebieg głosowania, ustalenie wyników głosowania lub wyników wyborów".

Drugi to "naruszenie przepisów kodeksu dotyczących głosowania, ustalenia wyników głosowania lub wyników wyborów, mającego wpływ na wynik wyborów".

W "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz przyznała, że nie wie, na który z tych przypadków powołało się Prawo i Sprawiedliwość, wnosząc o ponowne przeliczenie głosów.

Komunikat Sądu Najwyższego w sprawie protestów wyborczych

"Ten protest wyborczy nie jest zasadny"

W okręgu nr 100 senacki mandat zdobył Stanisław Gawłowski, startujący z własnego komitetu. W okręgu tym zdobył 44 956 głosów i uzyskał poparcie na poziomie 33,67 procent. O mandat senacki w okręgu nr 100 z Gawłowskim rywalizowało dwóch kandydatów. Krzysztof Nieckarz z PiS uzyskał 44 636 głosów (33,43 procent). Drugim kontrkandydatem Gawłowskiego był lekarz Krzysztof Berezowski. Na niego zagłosowało 43 933 wyborców (32,90 procent).

O wniosek w sprawie ponownego przeliczenia głosów w tym okręgu pytany był sędzia Marek Mazur, przewodniczący Okręgowej Komisji Wyborczej w Koszalinie, który komisarzem wyborczym jest od ponad 10 lat.

- W mojej ocenie ten wniosek, ten protest wyborczy nie jest zasadny - podkreślił koszaliński komisarz wyborczy. Wyjaśnił, że z protestem przedstawicieli PiS zapoznał się "pobieżnie" i jeszcze nie odniósł się do niego na piśmie.

Jak uzasadnił, "nie zostały sformułowane zarzuty i dowody na poparcie zarzutów". - Twierdzenie jest takie, że mogłyby zostać źle zakwalifikowane głosy nieważne. Niczym nie poparte twierdzenie, nie ma na to żadnych dowodów, więc uważam, że taki protest powinien być pozostawiony bez dalszego biegu - mówił.

- W pobieżnej analizie tego protestu nie znalazłem żadnego dowodu wskazującego na to, że ta właśnie komisja źle zakwalifikowała głosy - zwrócił uwagę. Komisarz wyborczy ocenił, że "na 99 procent" w swoim stanowisku do Sądu Najwyższego napisze, że protest jest bezzasadny.

Zdaniem Mazura, to "Sąd Najwyższy, gdyby zdecydował o liczeniu (ponownym głosów - red.), zdecydowałby, w jaki sposób". - Nie ma potrzeby liczenia wszystkich głosów. Kwestionowane jest zakwalifikowanie głosów nieważnych - zaznaczył.

Przewodniczący koszalińskiej komisji powiedział, że jego zdaniem ewentualne ponowne liczenie głosów, uznanych za nieważne, powinno odbyć się w Sądzie Najwyższym. Dodał, że jako urzędnik państwowy, w sytuacji, gdyby Sąd Najwyższy nakazał przeliczyć oddane głosy, nie dyskutowałby z tą decyzją.

"To podważenie zaufania do komisji wyborczych"

W okręgu nr 12 mandat do Senatu zdobył Ryszard Bober, który startował z listy KW Polskie Stronnictwo Ludowe. Zdobył 52 619 głosów i uzyskał poparcie 39,26 procent głosujących. Andrzej Mioduszewski, który był kandydatem KW Prawo i Sprawiedliwość, otrzymał 50 168 głosów, co przełożyło się na 37,43 proc. poparcia.

Różnica liczby głosów pomiędzy tymi kandydatami wyniosła 2 451 głosów, przy 2 844 głosach nieważnych w tym okręgu.

- Jest to nowa sytuacja, która do tej pory nie zdarzyła się. Jest to podważenie zaufania do komisji wyborczych, do osób, które w nich zasiadały i te głosy liczyły. Jeżeli te same komisje liczyły głosy do Sejmu i tam się uważa, że wszystko jest w porządku, to nie wiem, skąd bierze się próba podważania głosów liczonych przez te same komisje wyborcze w wyborach do Senatu - mówił senator elekt Ryszard Bober.

Senator elekt w rozmowie z reporterem TVN24 mówił, że jest spokojny o wynik wyborczy i ewentualne ponowne przeliczanie oddanych głosów. Jak mówił, nie dosięgnie go zasada "nieważne, kto jak głosuje, ważne, kto głosy liczy", ponieważ bardzo starannie przeanalizował szczegóły. Z jego relacji wynika, że wśród nieważnych głosów oddanych w okręgu ponad dwa tysiące to puste karty, czyli karty, na których wyborca nie zaznaczył żadnego kandydata.

Bober, do momentu ogłoszenia wyników był radnym sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego, gdzie pełnił funkcję przewodniczącego sejmiku. W momencie ogłoszenia wyników wyborów przez Państwową Komisję Wyborczą stracił mandat radnego sejmiku. W sytuacji, gdyby stracił mandat senatora, okazałoby się, że jest poza polityką.

Ryszard Bober: to podważenie zaufania do komisji wyborczychtvn24

"Prawo i Sprawiedliwość najwyraźniej nie może się pogodzić z porażką w Senacie"

Mandat senatora w okręgu nr 92 zdobył Paweł Antoni Arndt (KKW Koalicja Obywatelska). Zdobył 76 897 głosów i uzyskał poparcie na poziomie 41,71 procent. Kandydatem KW PiS w tym okręgu był Robert Kazimierz Gaweł. Uzyskał on 75 413 głosów (40,90 proc. poparcia).

Różnica liczby głosów pomiędzy tymi kandydatami wyniosła 1 484 głosy, przy 3 064 głosach nieważnych w tym okręgu.

- Prawo i Sprawiedliwość najwyraźniej nie może się pogodzić z porażką w Senacie. Nasuwa się pytanie, co by się stało, co się stanie, gdy Prawo i Sprawiedliwość w ogóle przegra wybory, co się wtedy wydarzy, jakie wtedy będą protesty? - pytał senator elekt Paweł Arndt z Koalicji Obywatelskiej.

- Podchodzę do tego spokojnie, bo przewaga w moim przypadku - półtora tysiąca głosów - jest taką przewagą, którą trudno zakwestionować. Trzeba byłoby zakwestionować wyniki kilkudziesięciu (obwodowych - red.) komisji wyborczych, w których też byli przedstawiciele PiS-u, ich mężowie zaufania, wszyscy patrzyli sobie wzajemnie na ręce - dodał Arndt.

Dotychczasowy senator Robert Gaweł, który ponownie startował do Senatu w okręgu wyborczym nr 92 z listy KW PiS, powiedział w rozmowie z TVN24, że protest wyborczy w jego okręgu złożyli przedstawiciele KW PiS z Warszawy.

- Już po wyborach pogodziłem się z tym wynikiem, złożyłem gratulacje mojemu rywalowi, zaprosiłem go do biura (senackiego -red.) - relacjonował Gaweł. Wyjaśnił, że protest wyborczy nie był jego inicjatywą, ale wiedział o zamiarach przedstawicieli komitetu wyborczego. Dodał, że w państwach demokratycznych są takie mechanizmy, że wybory nie kończą się od razu, tylko jest procedura odwoławcza.

Zapowiedział, że na razie zgodnie z prawem zamyka biuro i przystępuje do rozliczeń, jakich wymaga od niego kancelaria Senatu.

Gaweł: w państwach demokratycznych są takie mechanizmy, że wybory nie kończą się od razu tylko jest procedura odwoławczatvn24

"Głosów nieważnych jest bardzo dużo i to głównie pustych. To skłania do podejrzeń"

W okręgu nr 75 (Katowice) do Senatu została wybrana wiceprezeska partii Wiosna Gabriela Morawska-Stanecka (KW SLD). Poparło ją 50,93 proc. głosujących. Jej kontrkandydat, senator kończącej się kadencji, Czesław Ryszka (PiS) otrzymał poparcie 49,07 proc. wyborców. Na Morawską-Stanecką głosowały 64 172 osoby, a na Ryszkę 61 823 wyborców.

Różnica liczby głosów pomiędzy tymi kandydatami wyniosła 2 349 głosów, przy 3 749 głosach nieważnych w tym okręgu.

Senator elekt Gabriela Morawska-Stanecka powiedziała, że jest spokojna o wynik wyborów. - Jako demokratyczna opozycja wygraliśmy wybory w Senacie i nic nie może tego zmienić. Będziemy się trzymać razem, będziemy jednością i w końcu wygramy - mówiła.

Morawska-Stanecka zwróciła uwagę, że protest wyborczy został złożony przez KW PiS po tym, jak partii rządzącej nie udało się "przekupić" opozycyjnych senatorów elektów.

- Głosów nieważnych jest bardzo dużo i to głównie pustych. To skłania do podejrzeń, że można było zabrać moje głosy, wyrzucić je do kosza i dołożyć pustych. Tego nie sugeruję, próbuję sobie tylko to wyjaśnić - stwierdził senator Ryszka.

Autor: tmw/adso / Źródło: tvn24

Raporty: