Polska

PiS broni minister edukacji. Komisja przeciw wotum nieufności

Polska

Minister Zalewska podczas sejmowej komisji
tvn24Wniosek PO o wyrażenie wotum poparło tylko 11 posłów

Sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży negatywnie zaopiniowała w środę wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister edukacji Anny Zalewskiej. Powodem wniosku była proponowana przez minister reforma systemu edukacji, zakładająca m.in. likwidację gimnazjów.

Wniosek PO o wyrażenie wotum poparło 11 posłów, 20 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Komisja przegłosowała też wniosek posłów PiS o negatywne zaopiniowanie wniosku PO, ten wniosek poparło 20 posłów, 11 było przeciw; nikt się nie wstrzymał. Ostatecznie o przyjęciu lub odrzuceniu wniosku o wyrażenie wotum zdecyduje cały Sejm w głosowaniu. Sejm wyraża wotum nieufności większością głosów ustawowej liczby posłów - czyli musi za tym opowiedzieć się minimum 231 posłów.

Sejmowa komisja przeciw wotum nieufności
Sejmowa komisja przeciw wotum nieufnościtvn24

Zalewska: liczba miejsc pracy się zwiększy

Minister edukacji zabrała głos na zakończenie posiedzenia, przed głosowaniami ws. wniosku złożonego przez posłów PO.

- Mamy myśleć o dzieciach i ich przyszłości, mamy zadbać o nauczycieli. Nie niepokoić ich, lecz być z nimi, żeby razem przewidywać to, co przynoszą następne lata; które też związane są z wyzwaniami cywilizacyjnymi, jak również z dramatycznym niżem demograficznym – podkreśliła Anna Zalewska.

W swojej wypowiedzi odniosła się m.in. do podnoszonej przez krytyków reformy kwestii zwolnień nauczycieli. Przypomniała, że gdy znoszono obowiązek szkolny dla sześciolatków, też podnoszono kwestię zwolnień, tymczasem, jak podkreśliła, zmiana ta nie wpłynęła na liczbę nauczycieli.

Przywołała też dane z Systemu Informacji Oświatowej z września tego roku. Poinformowała, że liczba nauczycieli zatrudnionych zgodnie z ustawą Karta Nauczyciela wzrosła o 2,057 tys. etatów.

Zalewska mówiła także, że w wyniku planowanej reformy liczba miejsc pracy dla nauczycieli nie zmniejszy się, tylko zwiększy. Tłumaczyła to tym, że liczba uczniów w systemie edukacji nie zmniejszy się, a klasy w szkołach podstawowych liczą mniej uczniów, niż w gimnazjach. A co za tym idzie, będzie więcej oddziałów klasowych.

Zalewska odniosła się też do kwestii dotychczasowych inwestycji w infrastrukturę oświatową, w tym w gimnazja. - Wydatki gmin w infrastrukturę to wydatki we własny majątek. Tym budynkom się nic nie stanie, tam będą szkoły podstawowe – zaznaczyła.

Odpowiadała też na pytania dotyczące podwójnego rocznika w 2019 r. Wówczas o przyjęcie do szkół ponadpodstawowych będą jednocześnie ubiegać się pierwszy rocznik po 8-letniej szkole podstawowej i ostatni rocznik gimnazjalistów. Jak mówiła, w szkołach ponadpodstawowych "jest głęboka tęsknota za takimi rocznikami".

Zapewniła także, ze wraz z likwidacją gimnazjów nie zniknie nauczanie dwujęzyczne i klasy sportowe. Jak mówiła takie nauczanie będzie prowadzone w VII i VIII klasie. - To lepsza oferta – oceniła.

Grupiński: główną ofiarą gimnazja

- Przyczyn jego zgłoszenia (wotum nieufności - red.) jest wiele, począwszy od kwestii podstawowej (…) braku w istocie głębszych przyczyn przeprowadzenia tak radykalnej zmiany systemu oświaty w Polsce – mówił wcześniej Rafał Grupiński, przedstawiając komisji wniosek o wotum nieufności dla minister Zalewskiej. Jak mówił "główną ofiarą" zmian staną się gimnazja. Podkreślił także, że wniosek o wotum jest motywowany dobrem dzieci. Zwrócił uwagę, że likwidacja gimnazjów i przywrócenie 8-letniej szkoły podstawowej w miejsce 6-letniej, to skracanie czasu wspólnej edukacji ogólnej z 9 lat do 8 lat. Mówił także, że nie wiadomo, jak po zmianach systemu edukacji będą wyglądać obwody szkół, w jakich szkołach będą uczyć się dzieci. Zauważył, że w części szkół konieczna będzie dwuzmianowość po dołączeniu do nich klas VII i VIII, zlikwidowane zostaną też szkoły specjalistyczne, jakimi będą dwujęzyczne i sportowe gimnazja, a w 8-letnich szkołach podstawowych będzie brakować pracowni, sal gimnastycznych. - Będzie to problemem, kłopotem samorządów, nauczycieli, dyrektorów szkół i rodziców, a nie minister edukacji Anna Zalewskiej – powiedział Grupiński. Zwrócił uwagę, że nie ma jeszcze przygotowanych podstaw programowych, nie ma podręczników, tymczasem klasy IV i VII będą się uczyć według nich już od września przyszłego roku. - W takim tempie nikt dobrego podręcznika nie przygotuje – powiedział. Zaznaczył, że dobry podręcznik powstaje w minimum dwa, trzy lata. Grupiński mówił też o zagrożeniu konstytucyjnej zasady równości, gdy o przyjęcie do szkół ponadpodstawowych będą ubiegać się dwa roczniki uczniów, przy tej samej liczbie miejsc w szkołach. Mówił również, że likwidacja gimnazjów to likwidacja 7,5 tys. gimnazjów, w tym 3,1 tys. działających samodzielnie. Pociągnie to za sobą zwolnienia nauczycieli. Rozbite zostaną bardzo dobre zespoły nauczycieli pracujących w gimnazjach, umiejących pracować z młodzieżą. - Do strajku nauczycieli jest już nie daleko – przestrzegał.

"Minister Zalewska ślepa i głucha na argumenty"

Elżbieta Gapińska (PO) zwracając się do minister edukacji na posiedzeniu Komisji powiedziała: "Upiera się pani przy reformie, chociaż wielu pani kolegów ministrów widzi zagrożenia, jakie z niej płyną. O tych zagrożeniach ostatnio mówił także prezydent Duda zastanawiając się mocno, czy w takiej formie, jak pani proponuje, reformę może poprzeć". Mówiła, że reformę krytykują nauczyciele, nie tylko gimnazjów, dyrektorzy szkół, eksperci zajmujący się edukacją, ZNP, samorządy. - Zrzeszają się rodzice, który chcą zaprotestować przeciw edu-koszmarowi, jaki pani chce zgotować dla ich dzieci - dodała. - Minister Zalewska ślepa i głucha na argumenty, brnie w tę ustawę nie zważając na negatywne głosy, jakie płyną – podkreśliła. Jacek Protasiewicz (ED) zarzucał, że reforma będzie bardzo kosztowna. - 1,5 mld zł, żeby wymienić pieczątki, żeby wymienić tabliczki? Żeby taki absurd realizować 1,5 mld zł w błoto? – pytał Protasiewicz. Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna) mówiła natomiast, że przygotowywana zmiana jest "zaprzeczeniem idei reformy". Jest to "niszczenie zamiast naprawiania" – mówiła. Lubnauer podkreślała też, że u podstaw reformy leży błędna diagnoza na temat działalności gimnazjów, brak też jest – według niej - "twardych danych", na których byłaby oparta. - Nie ma ani jednej przesłanki, by bronić pani minister Zalewskiej. Przepraszam bardzo, pani minister, ale jest pani największą psują ostatnich lat, jeśli chodzi o polską edukację i do tego nie dotrzymuje obietnic – powiedział Krystian Jarubas (PSL). Jak mówił, minister edukacji obiecała samorządom rekompensatę za odejście od obowiązku szkolnego dla sześciolatków. - Niestety, nie dotrzymała pani słowa – dodał. Joanna Borowiak (PiS) oceniła z kolei, że "wniosek PO o wotum nieufności wobec minister edukacji Anny Zalewskiej (…) jest wnioskiem politycznym, próbą przykrycia przez PO własnych problemów, kryzysu wewnętrznego w partii, ale przede wszystkim afery reprywatyzacyjnej". - Na pewno z całą pewnością jest to próba przykrycia 8 lat złego kierowania edukacją i nie tyle złego kreowania polityki edukacyjnej za rządów PO i PSL, co eksperymentowania przez 8 lat w obszarze polskiej edukacji – mówiła posłanka. Anna Cicholska (PiS) podkreślała, że "czas najwyższy uporządkować polską oświatę i może to zrobić doskonale minister Anna Zalewska". Z kolei Urszula Rusecka (PiS) zaznaczyła, że nie wszyscy nauczyciele są przeciw reformie. - Reforma jest niezbędna i konieczna – przekonywała Krystyna Czochara (PiS).

Autor: mart/tr / Źródło: PAP, TVN 24

Raporty:
Pozostałe wiadomości